W starciu z rywalem spoza ligowych parkietów awans był naszym obowiązkiem. Mimo dobrej postawy gospodarzy, utrzymywaliśmy odpowiednią przewagę, kończąc zwycięstwem w Pińczowie 8:2.

Niedzielne starcie zapowiadało się na pojedynek Dawida z Goliatem, z tym że tym razem to drugi z nich okazał się być górą. Już po kilku sekundach uderzaliśmy obok bramki gospodarzy. Wysoki pressing opłacił się w jeszcze w 1. minucie. Wywalczyliśmy rzut rożny, który na bramkę zamienił niekryty Allyson Amantes. Ponownie mógł się cieszyć z gola minutę później. Znów wykorzystaliśmy błąd rywala, ale tym razem Amantes, po asyście Elii Walty’ego, wbił piłkę do pustej bramki. Wkrótce na 0:3 mógł podwyższyć Janis Pastars, jednak nie zdążył podjąć w polu karnym odpowiedniej decyzji. Mimo to gospodarze nie zniechęcali się ani trochę i zabrakło im centymetrów, by po sprawnie rozegranej akcji i minięciu naszego bramkarza zanotować pierwsze trafienie. W odpowiedzi piętką nieomal wpisał się na listę strzelców Adriano Foglia, ale wynik pozostawał bez zmian.

W kolejnych minutach kilkukrotnie swojej klasy dowodził Noel Charrier – zarówno dobrze ustawiając się przy bliskim kontakcie, jak i czujnie interweniując po uderzeniu z dystansu. Niemniej w 8. minucie to my popełniliśmy błąd w obronie, który wykorzystał indywidualnie Paweł Łuszcz. Domex cieszył się z bramki kontaktowej do 10. minuty, gdy Adriano Foglia podwyższył nasze prowadzenie na 1:3. Trzy minuty później na listę strzelców wpisał się jeszcze Nuno Barbosa. Choć oba zespoły dalej stwarzały zagrożenie, to kibice nie obejrzeli do przerwy więcej goli.

Dublety nowych nabytków

Druga połowa rozpoczęła się równie dynamicznie co pierwsza. Gdyby z bramki nie wyszedł w odpowiednim czasie Charrier, to gospodarze mogliby zdobyć pierwszego gola po przerwie już po chwili. Ostatecznie musieli na to poczekać do 24. minuty, kiedy to trójkowy kontratak bramką zwieńczył Mateusz Madej. Choć starali się doprowadzić do wyrównania, to część trybuny zajęta przez naszych kibiców wstała z krzesełek w 33. minucie. Piłkę, przy pomocy Pastarsa, wbił do siatki Walty i było już 2:5.

To był początek końca nadziei zespołu z Pińczowa na korzystny rezultat. Musiał przyjąć jeszcze trzy ciosy. Pierwszy wymierzył w 35. minucie Amantes, kompletując hat-tricka po stałym fragmencie gry. Trzy minuty później bramką od poprzeczki popisał się Foglia. A na sekundy przed końcem gry nasz awans do 1/8 finału Pucharu Polski przypieczętowali nasi dwaj nowi zawodnicy. Foglia zamieszał w polu karnym, a Walty wbił futsalówkę z bliskiej odległości do siatki na 2:8.

Jesus Lopez Garcia „Chus” (trener KS Acany Orła Futsal Jelcz-Laskowice):

– Wiedzieliśmy, że to będzie inne spotkanie od dotychczasowych pod kilkoma względami: rodzaju rozgrywek, rywala, sędziów. Byliśmy faworytem i przez długi czas było w porządku. Jednak wciąż mamy problemu z kontratakami i skutecznością.

– Puchar Polski to piękne rozgrywki i chcemy osiągnąć w nich najwięcej, jak to możliwe. Jesteśmy gotowi walczyć o zwycięstwo na każdym etapie. Możemy pokonać każdego.

Domex Pińczów – KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice 2:8 (1:4)

Paweł Łuszcz (8), Mateusz Madej (24) – Allyson Amantes 3 (1, 2, 35), Adriano Foglia (10, 38), Nuno Barbosa (13), Elia Walty (33, 40)

Domex Pińczów: Zyguła, Zając – Szafraniec, Biały, Dudzik, Garula – Toboła, Madej, Łuszcz, Nogacki

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice: 1. Maciej Foltyn (12. Noel Charrier) – 8. Sergio Solano, 77. Victor Andrade, 9. Janis Pastars, 10. Mykola Morozov – 11. Henry Hatakeyama, 17. Allyson Amantes, 73. Kacper Kędra,, 20. Nuno Barbosa, 7. Elia Walty, 25. Sebastian Wojciechowski, 81. Adriano Foglia

Trener: Jesus Lopez Garcia „Chus”

Więcej zdjęć dostępnych w galerii.