Przede mną jeszcze wiele nauki, chcę grać w futsal przez dwa albo trzy lata. W Orle czeka mnie praca nad przystosowaniem się do innych rozgrywek i kultury – mówi Adriano Foglia. Najbardziej utytułowany zawodnik w historii Futsal Ekstraklasy dołączył do nas w styczniu.

Mariusz Bartodziej: Tytuł najlepszego zawodnika świata 2003 roku, zwycięstwo w UEFA Futsal Cup, mistrzostwa Włoch, mistrzostwo Europy, wiecemistrzostwo świata i można by jeszcze wymieniać. Z jakimi ambicjami przyleciałeś do Polski?

Adriano Foglia: Ambicje, które wiążę z Orłem, są takie same jak podczas występów w innych klubach. Nigdy nie rezygnuję. Pomimo wszelkich trudności w życiu zawsze starałem się zostać mistrzem. Chcę sięgać po kolejne tytuły we wszystkich zespołach, w których przychodzi mi występować.

W kwietniu skończysz 38 lat. Czego jeszcze możesz się nauczyć, a przede wszystkim czego możesz nauczyć kolegów z nowego zespołu?

Przede mną jeszcze wiele nauki, chcę grać w futsal przez dwa albo trzy lata. W Orle czeka mnie praca nad przystosowaniem się do innych rozgrywek i kultury. Chce także podzielić się z kolegami z drużyny moim doświadczeniem z wielu dużych klubów i z dziesięciu lat występów w reprezentacji Włoch. Tak byśmy mogli wspólnie osiągać wyznaczone cele.

Ostatnio grałeś w zespole Magnus Futsal, między innymi u boku słynnego Falcao. Przez całą karierę rywalizowałeś z najlepszymi. Jakie to uczucie?

Występy z Falcao były dla mnie przyjemnością, jest moim wielkim przyjacielem. Mieliśmy okazję grać wspólnie już w przeszłości, sięgnęliśmy po kilka tytułów. Zdobyłem w tym okresie duże doświadczenie. To dla mnie powód do dumy, jak dla każdego, kto gra obok sławnych, dużych zawodników. Jednak najważniejsze jest utrzymanie pokory, ciągłe uczenie się i przekazywanie swej wiedzy młodszym od siebie.

W debiutanckim meczu z Rekordem Bielsko-Biała byłeś bliski zdobycia gola, ale nie udało się. Za to w pucharowym spotkaniu z Domexem Pińczów trafiłeś dwukrotnie. Czego kibice mogą od ciebie oczekiwać?

Jeśli chodzi o mecz z Rekordem, to przyleciałem do Polski dwa dni wcześniej. Miałem za sobą długą i męczącą podróż, dziesięć godzin na lotnisku. Nie byłem w najlepszej dyspozycji. Zaliczyłem tylko jeden trening i wszedłem do gry, a mecz był nietypowy – przeciwko najlepszemu zespołowi w Futsal Ekstraklasie. Później trenowałem przez cały tydzień i w spotkaniu z Domexem mogłem się już bardziej zaangażować w grę. Dwie bramki bardzo mnie uszczęśliwiły. Mam jeszcze wiele do poprawy i nauki od kolegów z drużyny.

Grałeś już przed publicznością w różnych krajach. Jak czujesz się w Polsce?

Publiczność jest bardzo ważna dla sportu. Wiedziałem, że Orzeł ma świetnych kibiców, widziałem zdjęcia i filmy. Bardzo cieszę się z pobytu tutaj, ponieważ na mecze przychodzi wiele osób: rodziny, dzieci – to świetna reklama futsalu. Dzięki temu nasza dyscyplina może rozwijać się szybciej. Mam nadzieję, że hala zawsze będzie wypełniona.

Nie możesz się doczekać, by 9 lutego wystąpić już po raz pierwszy w Centrum Sportu i Rekreacji Jelcz-Laskowice?

To będzie dla mnie bardzo ważny mecz. Mam nadzieję, że zadebiutuję w naszej hali zwycięstwem i zdobytymi golami. Dużo trenuję, ponad limitem, tak by się poprawić i pomóc zespołowi. Jestem tu bardzo szczęśliwy i liczę, że odwdzięczę się wszystkim z drużyny oraz z miasta. Na pewno pokażemy dobrą grę i sięgniemy po wygraną. Czekam na wszystkich fanów w sobotę – do zobaczenia!