Acana Orzeł Jelcz-Laskowice zremisował na wyjeździe z Constractem Lubawa 2:2. Bramkę decydującą o ostatecznym wyniku w 38. minucie zdobył Maksym Pautiak.

Oba zespoły przystępowały do tego spotkania w dobrych nastrojach. W poprzedniej kolejce zarówno Acana Orzeł, jak i Constract zainkasowały po trzy punkty i podobny plan miały również na to starcie.

Teoretycznie trudniejsze zadanie stało przed gospodarzami. Ci przyzwyczaili swoich kibiców do zdobywania dużej liczby bramek, co w spotkaniu z Acaną Orłem nie było tak oczywiste. Jelczanie w tym sezonie może nie wpisują się do sędziowskich protokołów zbyt często, ale również nie dają tego robić swoim rywalom. Spotkanie zatem zapowiadało się niezwykle ciekawie i trudno było wskazać ewentualnego faworyta.

Co się odwlecze, to…

Pierwsza połowa minęła zdecydowanie pod dyktando Acany Orła. Zawodnicy Jesusa Lopeza dłużej utrzymywali się przy piłce, mieli więcej z gry, a przede wszystkim z łatwością potrafili zepchnąć Constract do defensywy.

Gospodarze z kolei, choć statystyki mieli teoretycznie lepsze, to wynikały one głównie z kontrataków, przeprowadzanych na bramkę Macieja Foltyna. Nasz bramkarz, podobnie zresztą jak w starciu z Clearexem, znajdował się jednak w świetnej dyspozycji i ani myślał dopuścić do wyciągania futsalówki z własnej siatki.

Punktem kulminacyjnym pierwszej części spotkania była zdecydowanie 18. minuta. Wtedy to, za szósty faul Constractu, został podyktowany przedłużony rzut karny dla zespołu Acany Orła. Do piłki, w przeciwieństwie do poprzednich spotkań, podszedł tym razem Gustavo Henrique. Pech jednak chciał, że górą znowu był bramkarz rywala.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem dosłownie chwilę później drogę do bramki przeciwnika znalazł Ixemad Gonazlez, ustalając tym samym wynik do przerwy na 1:0.

Emocje do samego końca

Po zmianie stron obraz gry uległ delikatnej zmianie. Gospodarze zaczęli powoli dochodzić do głosu, przez co spotkanie zrobiło się bardziej wyrównane.

Gola na 1:1 strzelili jednak w ten sam sposób, w który próbowali zrobić to przed przerwą – po kontrataku, a na liście strzelców wpisał się Paweł Ossowski.

Zdobyta bramka dodała Constractowi wiatru w żagle. Szczególnie aktywny był Pedro de Silva, lecz defensywa Orła skutecznie przeciwstawiała się jego atakom.

W końcówce oba zespoły postawiły wszystko na jedną kartę. Musiały jednak bardzo uważać, ponieważ jeden błąd, czy też jeden faul za dużo mógł zadecydować o ostatecznym rozstrzygnięciu. Bliżej przesunięcia liny na swoją korzyść byli lubawianie, którzy potrzebowali dwa razy dobijać piłkę, aby w końcu udało to się Arkadiuszowi Budzynowi.

Ostatni głos należał jednak do zawodników Jesusa Lopeza, a dokładnie do Maksyma Pautiaka. Orły wykorzystały grę w przewadze, a Ukraińcowi pozostało jedynie przymierzyć w okienko po dobrym wystawieniu piłki przez Sergio Solano.

Spotkanie ostatecznie zakończyło się dwubramkowym remisem, z którego bardziej zadowoleni mogą być jelczanie. Mierzyli się z zespołem, który do tej pory prezentował się najlepiej w ofensywie, a dodatkowo potrafili dobrze zareagować po straconej bramce w końcówce.

Constract Lubawa – Acana Orzeł Jelcz Laskowice 2:2 (0:1)

Gonzalez 18′, Pautiak 39′ – Ossowski 25′, Budzyn 38′.

Constract: Darias (Zelma, Okuniewski) – Pereira, Kaniewski, Diego, Piórkowski, Łożyński, de Silva, Ossowski, Maśkiewicz, Raszkowski, Budzyn.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Henrique, Solano, Pastars, Morozov, Gonzalez, Firańczyk, Marquina, Kędra, Szypczyński, Pautiak.