Tak wysokiego zwycięstwa na parkietach Futsal Ekstraklasy Acana Orzeł jeszcze nie zaliczył. W starciu z AZS-em UŚ Katowice jelczanie wygrali aż 8:2, notując tym samy trzeci mecz z rzędu bez porażki.

Spotkanie Acany Orła z AZS-em UŚ Katowice było sporą zagadką dla kibiców obu zespołów. Z jednej strony Orły przed własną publicznością prezentują się w tym sezonie bardzo dobrze. Wygrały już z Clearexem Chorzów, a i niewiele brakowało, aby urwały punkty Rekordowi Bielsko-Biała. Z drugiej zaś strony stali katowiczanie, którzy przez pierwsze cztery spotkania przeszli jak burza, aby w kolejnym przegrać aż 2:10 z Clearexem Chorzów.

Początek spotkania zdecydowanie należał do Acany Orła. Zawodnicy Jesusa Lopeza utrzymywali się dłużej przy piłce, wymieniali dużo podań, a przede wszystkim potrafili realnie zagrozić bramce AZS-u.

Akademicy z kolei nastawili się na grę z kontrataków. Ustawiali się wysoko na własnej połowie, chcąc tym samym szybko odebrać futsalówkę i od razu zabrać się z nią w kierunku stojącego między słupkami Noela Charriera. Dla młodego bramkarza Acany Orła był to pierwszy mecz w wyjściowym składzie, w tym sezonie, a mimo to nie było u niego ani trochę widać presji debiutu.

Ofensywna gra gospodarzy została nagrodzona, i to podwójnie w 16. minucie. Najpierw na listę strzelców, po asyście Sergio Solano, wpisał się Gustavo Henrique. Chwilę później zrobił to także już sam Solano. Kibice cieszący się z pierwszego gola nie zdążyli się nim nawet dobrze uradować, bowiem między obiema trafieniami minęło dokładnie 18 sekund.

Orłom było jednak mało. Bramkowy apetyt udało się zaspokoić przed przerwą Arkadiuszowi Szypczyńskiemu, który po drodze zdążył jeszcze minąć bramkarza AZS-u – Bartłomieja Krzywickiego i spokojnym strzałem podwyższył prowadzenie na 3:0.

Po zmianie stron zawodnicy Jesusa Lopeza wciąż dominowali, a bliski pierwszej bramki w tym meczu był Ixemad Gonzalez. Jego nieudana próba zemściła się jednak na gospodarzach w 24. minucie, a starty do dwóch goli zniwelował Adam Jonczyk.

Goście zostali jednak szybko sprowadzeni na ziemię, bowiem w 28. minucie czwartą bramkę dla Orłów zdobył Solano, a kolejne trafienia wydawały się być kwestią czasu. Przypuszczenia te nie okazały się być złudne, ponieważ najpierw ładną podcinką popisał się Ivan Marquina, a chwilę potem z drugiej bramki w meczu cieszył się Szypczyński.

W tym momencie Acana Orzeł prowadził aż 6:1, lecz na tym nie było końca. Gospodarze szukali kolejnych okazji, a szczególnie aktywny był Marcin Firańczyk. Były zawodnik MOKS-u Białystok próbował kilkukrotnie pokonać Krzywickiego, ale ostatecznie mu się to udało. Dla popularnego „Firany” było to pierwsze trafienie w tym sezonie.

W międzyczasie na listę strzelców wpisał się także Maksym Pautiak, co dawało Acanie już siedmiobramkowe prowadzenie. Akademicy odpowiedzieli tylko raz, za sprawą kapitana zespołu, Tomasza Szczurka.

Jak się później okazało było to ostatnie trafienie w tym spotkaniu, ale kibice, szczególnie gospodarzy, nie mieli na co narzekać. Tak wysokiego zwycięstwa Acana Orzeł, na boiskach Futsal Ekstraklasy nie odnotował jeszcze nigdy w historii. Przy okazji był to też drugi najskuteczniejszy występ jelczan. Więcej bramek Orły strzeliły tylko raz – w zeszłym sezonie, wygrywając z AZS-em UG Gdańsk 9:4.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – AZS UŚ Katowice 8:2 (3:0)

Henrique 16′, Solano 16′, 28′, Szypczyński 20′, 31′, Marquina 30′, Pautiak 35′, Firańczyk 38′ – Jonczyk 25′, Szczurek 39′.

Acana Orzeł: Charrier (Foltyn, Lopez) – Henrique, Morozov Kędra, Pautiak – Solano, Pastars, Gonzalez, Firańczyk, Marquina, Szypczyński.

AZS UŚ: Krzywicki (Kisielov) – Wojtyna, Łopuch, Hewlik, Piskorz – Jochymek, Szczurek, Jonczyk, Hoszek, Musiał, Dubiel, Ząbek.