Osiem punktów po sześciu kolejkach nie brzmi źle. Tym bardziej jeśli siedem z nich zdobyto w ostatnich trzech spotkaniach. Acana Orzeł nabiera rozpędu, co przy dużym spłaszczeniu tabeli może ich szybko wywindować w górę.

Za nami już niemalże 1/4 sezonu 2019/20 w Futsal Ekstraklasie. Trwająca przerwa reprezentacyjna pozwala więc pokłonić się nad pewnymi wnioskami oraz podsumowaniami w grze Acany Orła. Statystyki, porównania do poprzednich rozgrywek, strzelcy bramek i wiele wiele więcej. Zapraszamy.

Czy ostatnio było lepiej?

Nie ma co ukrywać, Orły zaczęły regularnie punktować z lekkim falstartem. W poprzednim sezonie, na tym samym etapie zawodnicy Jesusa Lopeza mieli cztery zwycięstwa i dwie porażki, co dało im 12 oczek. Teraz z kolei ich bilans wynosi dwa zwycięstwa, dwa remisy oraz dwie przegrane, co daje w sumie 8 punktów.

Nie umniejszając tamtym wynikom trzeba jednak zauważyć, że kalendarz sprzyjał wtedy Orłom nieco bardziej. Wszystkie wygrane miały miejsce z zespołami, które łącznie zdobyły w tym okresie 17 punktów. Teraz z kolei, mimo że zwycięstw jest dwa razy mniej, to zespoły ogrywane są teoretycznie mocniejsze – razem zdobyły 22 punkty.

Wygrana z Clearexem Chorzów 4:2 była pierwszym zwycięstwem Acany Orła w tym sezonie

W oczy rzuca się także słabsza ofensywa jelczan na początku sezonu. Poprzednio po 6. kolejce nasi zawodnicy mieli zdobytych w sumie 25 bramek. Teraz jest ich o osiem mniej. Patrząc jednak na ofensywę, warto spojrzeć także na defensywę, która znacznie się poprawiła. Rok temu, po sześciu spotkaniach, Orły musiały wyciągać piłkę z siatki aż 22 razy. W tym sezonie nasi zawodnicy grają o dokładnie połowę lepiej, bowiem rywale jelczan pokonali ich zaledwie 11 razy. Wniosek jest zatem prosty – rok temu bramki stracone wynosiły 46% ogółu bramek Acany Orła, teraz zmalał on do 39%.

Czy można być zatem zadowolonym z aktualnych wyników Orłów, patrząc na poprzednie rozrywki? Oczywistym jest, że na końcu wszyscy rozliczani są z dorobku punktowego, a bramki, czy rywale z jakimi się grało są sprawą drugorzędną. Trzeba jednak pamiętać, że po słabszym początku Acana nabrała rozpędu, a dodatkowo ma już za sobą aż cztery zespoły z czołowej piątki, co przy nadchodzącym lepszym terminarzu może szybko sprawić, że Orły wzniosą się w górne rejony Futsal Ekstraklasy.

Obyśmy takich obrazków mogli oglądać jak najwięcej

Za celnością, jeszcze skuteczność

Na przestrzeni sześciu spotkań Acana Orzeł oddał w sumie 220 strzałów, co daje średnią 36 uderzeń na mecz. Celność tych uderzeń nie jest zła – 36%. Martwić może jedynie skuteczność. Na 81 celnych strzałów 20% zakończyło się golem.

Dla porównania MOKS Słoneczny Stok Białystok, z którym zawodnicy Jesusa Lopeza zmierza się niedługo, a który znajduje się pozycję wyżej w tabeli Futsal Ekstraklasy oddaje średnio 39 strzałów na mecz. I podobnie jak u Orłów, nie przekłada się to u nich na skuteczność. Uderzenia w światło bramki to 41% prób, ale już tych, które lądują w bramce to zaledwie 17%.

Idealnym przykładem są liderzy ze Zduńskiej Woli, którzy pokazują, że nie trzeba strasznie zdominować rywala, aby wygrywać spotkania. Gatta średnio na mecz oddaje 40 strzałów, z czego 30% jest celnych. Kiedy ich próby są już jednak celne to też częściej niż u innych kończą się bramką, bowiem ich skuteczność jest na poziomie 29%.

W spotkaniu z AZS-em UŚ Katowice aż 38% strzałów lecących w światło bramki kończyło się golem

Wszyscy chcą strzelać

Patrząc na spotkania Acany Orła może się wydawać, że w zespole brakuje prawdziwego kilera, który na koniec sezonu, przy swoim nazwisku będzie miał przynajmniej +20.

I rzeczywiście aktualnie kogoś takiego nie ma, ale kibice jelczan mogą być w dobrej myśli, bowiem w ostatnim spotkaniu złą passę przełamali Arkadiusz Szypczyński oraz Marcin Firańczyk. Obaj zawodnicy mieli w zeszłym sezonie w sumie 35 bramek, a trzeba pamiętać, że grali w teoretycznie słabszych zespołach.

Na pierwszego gola w barwach Acany Orła Marcin Firańczyk czekał do 6. kolejki

Dodatkowo Orły już w zeszłych rozgrywkach pokazały, że potrafią rozłożyć na siebie odpowiedzialność zdobywania bramek. Wtedy po sześciu spotkaniach Victor Andrade miał na koncie pięć goli, a Allyson Amantes, Nuno Barbosa oraz Henry Hatakeyama zaliczyli po cztery trafienia.

Aktualnie najlepszymi strzelcami zespołu są Mykola Morozov i Maksym Pautiak z trzema bramki na koncie. Jedno trafienie mniej mają z kolei Ivan Marquina, Sergio Solano, a także wspomniany wcześniej Szypczyński.

– Pierwsze mecze zawsze są trudne, ponieważ wszystkie drużyny zaczynają z dużą motywacją i wysokimi oczekiwaniami. Mieliśmy trudny start w lidze, ale graliśmy przeciwko trzem nowym zespołom w Futsal Ekstraklasie oraz z dwoma najlepszymi drużynami w Polsce. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale nasz okres przygotowawczy był trudny. Mieliśmy wiele kontuzji i trudno było trenować na 100%. Jesteśmy zespołem, którego forma polepsza się z tygodnia na tydzień. Mamy wiele do poprawy i myślę, że nasza najlepsza wersja pojawi się za kilka miesięcy. Przez następne siedem spotkań musimy kontynuować pracę tak jak poprzednio – z pokorą i poświęceniem – podsumowuje trener Jesus Lopez.

– Po sześciu kolejkach mogę powiedzieć, że nasz zespół stać na więcej, aczkolwiek z treningu na trening i z meczu na mecz widzę progres. To, że sezon będzie bardzo wyrównany przypuszczałem już wcześniej, gdy poszerzono tą ligę. Uważam, że indywidualnych umiejętności wcale nam nie brakuje. Jedyne czego może brakować to doświadczenia i zgrania, które cały czas zdobywamy – mówi Arkadiusz Szypczyński.

Dobre prognozy

Z każdym spotkaniem zawodnicy Jesusa Lopeza wyglądają coraz lepiej. Czasem może brakować jeszcze skuteczności, zgrania, czy po prostu zwykłego szczęścia. Aktualne wyniki pokazują jednak, że limit pecha powoli się wyczerpuje i dla jelczan nadchodzi lepszy okres. Obyśmy wszyscy mogli być tego świadkami, bo przy bardzo wyrównanej stawce, kilkoma dobrym spotkaniami, można ugrać bardzo wiele.