W 7. kolejce Futsal Ekstraklasy rozegrano wszystkie spotkania. Do roszad doszło m.in. na miejscach spadkowych, ale także i na podium. Liderem pozostaje jednak cały czas Gatta Zduńska Wola, która w meczu na szczycie pokonała AZS UŚ Katowice 7:1.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

51 – aż tyle bramek padło w 7. serii gier. Jest to największa liczba goli jaka do tej pory została strzelona w jednej kolejce. Najwięcej trafień kibice mogli zobaczyć w Lesznie, gdzie miejscowy Malepszy pokonał Gwiazdę Ruda Śląska 6:5.

538 – w tej kolejce najdalszy wyjazd miały przed sobą nasze Orły. Zawodnicy Jesusa Lopeza pokonali w obie strony w sumie 1076 kilometrów, co daje nam niemalże taką samą odległość jak z Jelcza-Laskowic do… stolicy Belgii – Brukseli.

260 – trochę nasi kibice musieli poczekać, ale w końcu się doczekali. Aż tyle dni minęło od ostatniego zwycięstwa Acany Orła na wyjeździe. Poprzedni wyjazdowy tryumf jelczan miał miejsce 16 lutego w starciu z AZS-em UG Gdańsk, kiedy to Orły wygrały 6:3.

300 – w meczu z AZS-em UŚ Katowice barierę trzystu trafień przekroczył Daniel Krawczyk. Zawodnik Gatty Zduńska Wola potrzebuje jeszcze 15 goli, aby pobić ligowy rekord należący do obecnego selekcjonera reprezentacji Polski – Błażeja Korczyńskiego.

25 – w tej kolejce AZS UŚ Katowice stracił 7 bramek. Na przestrzeni ostatnich trzech spotkań katowiczanie wyciągali piłkę z siatki aż 25 razy! Jest to większa liczba, niż ich łączna zdobycz bramkowa w siedmiu dotychczas rozegranych kolejkach. Jeśli ich gra nie ulegnie poprawie, to dotychczasowy lider może szybko wypaść z ligowej czołówki.