Acana Orzeł zremisował z Gattą Zduńska Wola 3:3. W spotkaniu poza bramkami nie zabrakło agresywnej gry, rzutów karnych, a także fantastycznego dopingu na trybunach.

Spotkanie Acany Orła z Gattą nie bez powodu nazywane było hitem 8. kolejki Futsal Ekstraklasy. W końcu w Jelczu-Laskowicach miały się spotkać zespoły, które na przestrzeni pięciu ostatnich spotkań doznały zaledwie jednej porażki. Dodatkowo goście grali o utrzymanie pozycji lidera, a jelczanie o wskoczenie na podium.

Jakby tego było mało, to na Dolny Śląsk miała przyjechać liczna grupa fanatyków Gatty, a więc trybunowa „Bitwa na Głosy” z najlepszymi kibicami w Polsce była zagwarantowana. Do spełnienia wszystkich warunków brakowało tylko świetnej gry zawodników obu drużyn.

I na szczęście dla licznie zgromadzonych fanów tego najważniejszego czynnika nie zabrakło. Po mocno zaciętym początku kibice Acany Orła doczekali się bramki, a szybko przeprowadzony kontratak wykorzystał Arkadiusz Szypczyński – były zawodnik Gatty.

Była to o tyle ważna bramka, bowiem chwilę wcześniej idealną okazję do objęcia prowadzenia mieli goście, ale w bramce świetnie interweniował Maciej Foltyn.

Nasz kapitan, okazję do wykazania się miał jeszcze niejednokrotnie i za każdym razem wychodził z niej obronną ręką. Skapitulował dopiero po trafieniu Igora Sobalczyka, który wykorzystał błąd w przyjęciu Ixemada Gonzaleza i wpakował piłkę do siatki.

Jak ważne było to spotkanie może świadczyć również fakt o tym, że żadna z drużyn nie mogła sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji. Co chwilę oglądaliśmy akcje z obu stron i jakikolwiek błąd mógł tu zaważyć na stracie bramki.

Blisko objęcia prowadzenia jeszcze przed przerwą byli goście, ale minimalnie pomylił się Michał Marciniak – piłka po jego uderzeniu obiła „zaledwie” słupek. Niedługo potem, z tego samego powodu serca kibiców Orła ponownie zadrżały. Na ich szczęście Norbert Dregier powtórzył chybienie kolegi z zespołu i wciąż utrzymywał się wynik remisowy.

Zmiana stron nieco powstrzymała ataki gości, co pomogło strzelić kolejnego gola Orłom. Na listę strzelców drugi raz w tym spotkaniu wpisał się Arkadiusz Szypczyński, który wykorzystał niepewną interwencję Dariusza Słowińskiego.

Na Gattę podziałało to bardzo motywująco. Zawodnicy trenera Marcina Stanisławskiego rzucili się do ataku, przez co niemalże oblężyli pole karne Acany Orła. Po dobrym rozegraniu rzutu rożnego cieszyli się nawet chwilę z remisu, ale sędzia uznał, że piłka po odbiciu się od poprzeczki nie przekroczyła linii bramkowej.

Bardzo ostra gra z obu stron spowodowała, że Orzeł musiał w pewnym momencie zacząć się bardziej pilnować. Każdy kolejny faul poskutkowałby bowiem przedłużonym rzutem karnym. Z tego powodu warto było zdobyć kolejnego gola, aby zachować bezpieczną przewagę w razie przewinienia. Bliski tego był Mykola Morozov, ale piłka po jego uderzeniu przeleciała nad poprzeczką.

Kara za zbyt dużą liczbę przewinień Orła nadeszła w 33. minucie. Do piłki podszedł najlepszy strzelec Gatty – Daniel Krawczyk. Zawodnik gości wykorzystał dogodną okazję i nie pomylił się. Maciej Foltyn nie miał większych szans na obronę i tym samym na tablicy wyników ponownie zawidniał remis.

Bliski odzyskania prowadzenia był Ivan Marquina, ale jego uderzenie z linii bramkowej wybił głową Viktor Kravtsov. Ze strzałem Sergio Solano defensywa gości sobie już jednak nie poradziła. Hiszpan poszedł z piłką odważnie, sam na bramkę rywala i silnym strzałem, czubkiem buta wpakował piłkę do siatki.

Kibice gospodarzy nie mogli się się jednak długo cieszyć z korzystnego wyniku. Dobrze rozegrany stały fragment gry wykończył Michał Marciniak, dzięki czemu doprowadził do stanu 3:3. Chwilę później pierwsze prowadzenie Gattcie mógł dać Krawczyk, ale jego strzał z przedłużonego karnego trafił w słupek.

Więcej bramek w tym spotkaniu już nie padło. Mimo to kibice opuszczający halę w Jelczu-Laskowicach mogli się poczuć jak po silnej dawce adrenaliny. Serce obu stronom zabiło mocniej niejeden raz, a oczekiwania związane z dobrym meczem zostały spełnione w stu procentach.

– Spotkanie było cały czas rozgrywane pod bardzo wysokim napięciem. Obie drużyny chciały wygrać i remis nie mógł zadowolić żadnej ze stron. Niemniej jednak szanujemy ten wynik i myślę, że na koniec sezonu zdobyty tutaj punkt okaże się bardzo cenny. Kontynuujemy passę meczów bez porażki, a to pokazuje jaki progres poczyniliśmy na przestrzeni ostatnich tygodni. Chcemy utrzymać się na dłużej w górnej części tabeli, a do tego potrzeba właśnie regularnego punktowania – mówił Maciej Foltyn, kapitan Acany Orła.

Zdobyty punkt pomógł jelczanom awansować na 4. pozycję w tabeli. Dla gości ze Zduńskiej Woli remis oznaczał z kolei nie obronienie fotelu lidera. Ich miejsce zastąpił beniaminek Futsal Ekstraklasy – Constract Lubawa, który pokonał 4:0 Malepszy Futsal Leszno.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola 3:3 (1:1)
Arkadiusz Szypczyński 8′, 22′, Sergio Solano 36′ – Igor Sobalczyk 15′, Daniel Krawczyk 33′, Michał Marciniak 37′.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Henrique, Morozov, Pautiak, Szypczyński – Solano, Pastars, Marquina, Firańczyk, Gonzalez, Kędra.

Gatta: Słowiński (Quiles) – Stanisławski, Krawczyk, Marciniak, Szymczak – Adamski, Dregier, Sobalczyk, Zanata, Kravtsov, dos Santos.