W 8. kolejce Futsal Ekstraklasy rekord bramkowy z poprzedniej serii gier nie został pobity. Mimo to jeden rekord związany ze strzelaniem goli, a jego współautorem ponownie był Clearex Chorzów.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

13 – tyle bramek w jednym spotkaniu jeszcze nie padło. Poprzedni rekord tego sezonu ustanowiono w meczu Clearex Chorzów – AZS UŚ Katowice, kiedy to chorzowianie wygrali 10:2. Tym razem swoje palce, a raczej nogi w nowym rezultacie także maczali gracze ze Śląska i również był to Clearex. Brązowi medaliści mistrzostw Polski wygrali w Chojnicach z Red Devils 10:3, dzięki czemu stali się przy okazji najskuteczniejszą ofensywą w lidze.

127 – GSF Gliwice bardzo długo bronił korzystnego wyniku w starciu z Rekordem Bielsko-Biała. O tym jak wytrzymała była obrona gliwiczan może świadczyć chociażby fakt, że bielszczanie oddali aż 91 strzałów. W sumie w tym spotkaniu zostało oddanych 127 uderzeń na bramkę, co stanowi nowy rekord tego sezonu Futsal Ekstraklasy.

5 – przez tyle spotkań z rzędu Acana Orzeł nie doznał porażki. Jest to tym samym wyrównanie rekordu z poprzedniego sezonu, kiedy to na przestrzeni 14. i 18. kolejki Orły wygrały wszystkie mecze. Sześciu spotkań z rzędu bez porażki jeszcze nie było, zatem jelczanie stoją przed niemałą okazją na wyśrubowanie nowego rezultatu.

1,875 – Orły nie mają może najszczelniejszej defensywy w tym sezonie, ale trudno też wyciągać jakiekolwiek wnioski, kiedy wiele drużyn nie rozegrało jeszcze wszystkich spotkań. Da się jednak zauważyć, że jelczanie tracą najmniej bramek na spotkanie – niecałe dwie. Lepszej zatem defensywy na ten moment w lidze po prostu nie ma.

556 – okazuje się, że ostatni wyjazd Orłów do Białegostoku wcale nie był najdalszym w lidze. 18 kilometrów dalej mają tam zawodnicy z Pniew, którzy do domu mogli wracać ze sporą ulgą. Po odrobieniu start w drugiej połowie ich cały wysiłek mógł pójść na nic. Na szczęście dla pniewian przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał Vitalii Lisnychenko i spotkanie zakończyło się dwubramkowym remisem. W sumie zawodnicy z Wielkopolski przejechali 1112 kilometrów. Niewiele mniej wynosi dorga do… Zurychu.