Acana Orzeł wygrał na wyjeździe z Red Dragons Pniewy 5:1. Jelczanie przez całe spotkanie przeważali, dzięki czemu na koniec mogli cieszyć się z szóstego z rzędu spotkania bez porażki.

Orły do Pniew jechały po trzy punkty i każdy inny wynik można było uznać za lekkie rozczarowanie. Po fenomenalnych spotkaniach z Clearexem Chorzów oraz Gattą Zduńska Wola trudno było sobie wyobrazić, aby jelczanie nie wracali na Dolny Śląsk z tarczą.

Czerwonych Smoków nie można było jednak lekceważyć, bowiem pniewianie przegrali zaledwie jedno z pięciu poprzednich spotkań. Dodatkowo w świetnej formie był Mateusz Kostecki, który z 13 trafieniami przewodniczył klasyfikacji strzelców Futsal Ekstraklasy.

I rzeczywiście początek spotkania nie należał do najłatwiejszych. Mimo że inicjatywę od pierwszego gwizdka przejęli zawodnicy Jesusa Lopeza, to trudno było im się przedrzeć przez defensywę rywala.

Gospodarze swoich okazji szukali głównie po szybko przeprowadzonych atakach, ale oddawane strzały nie stwarzały większego zagrożenia dla Macieja Foltyna.

Korzyść z posiadanej przewagi przyszła dla Orłów dopiero w 18. minucie. Obie sytuacje były niemalże bliźniacze – szybki kontratak, wystawienie piłki koledze z zespołu i gol. W tym przypadku wykonawcami wyroków byli odpowiednio Maksym Pautiak oraz Marcin Firańczyk.

Od tego momentu jelczanie mieli już wszystko pod pełną kontrolą, a bramka samobójcza, którą zdobył Giorgi Silagawa tylko dodała im pewności siebie.

Nadzieje gospodarzy na korzystny rezultat przywrócił jeszcze Adrian Skrzypek, ale szybko ugasił je Sergio Solano. Hiszpan najpierw wykorzystał drugie w tym spotkaniu kluczowe podanie od Arka Szypczyńkskiego, a chwilę później wpakował piłkę do pustej siatki i tym samym ustalił wynik spotkania na 5:1.

– Chcieliśmy od początku grać wysokim pressingiem i byliśmy przygotowani praktycznie na wszystko, co Red Dragons dziś zaprezentowało. Szczególnie było to widać w końcówce, kiedy mimo przewagi nie byli w stanie podejść bliżej naszej bramki. Od początku spotkania mieliśmy przewagę, prowadziliśmy grę i choć nie mieliśmy wielu sytuacji to większość z nich wykorzystaliśmy – mówił po meczu Marcin Firańczyk, strzelec jednej z bramek dla Acany Orła.

Dzięki kolejnemu zainkasowaniu kompletu punktów Acana Orzeł utrzymał się na 5. miejscu i do lidera z Bielska-Białej traci już tylko trzy oczka. Bielszczanie bowiem wykorzystali potknięcie Constractu Lubawa, dzięki czemu wskoczyli na 1. pozycję. Red Dragons postali z kolei w strefie spadkowej. Pierwszym bezpiecznym zespołem jest GSF Gliwice, który dzięki korzystniejszemu bilansowi bramek wyprzedza pniewian.

Red Dragons Pniewy – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1:5 (0:2)
Adrian Skrzypek 33′ – Maksym Pautiak 18′, Marcin Firańczyk 18′, Giorgi Silagawa 27′ (s.), Sergio Solano 36′, 39′.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Pastars, Morozov, Pautiak, Szypczyński – Henrique, Solano, Marquina, Firańczyk, Gonzalez, Kędra.