Trzynaście pełnych kolejek Futsal Ekstraklasy za nami. Jak zatem spisały się nasze Orły, a także jak wyglądały na tle rywali? Patrząc na statystki, z pewnością można powiedzieć, że wygląda to bardzo dobrze.

Spoglądając na grę Acany Orła w bieżących rozgrywkach nie sposób nie zacząć od defensywy. Zaledwie osiemnaście straconych bramek w trzynastu meczach daje fenomenalną średnią 1.38 straconego gola na spotkanie. Dla porównania kolejne najlepsze zespoły pod tym względem – Rekord Bielsko-Biała oraz FC KJ Toruń i Piast Gliwice tracą odpowiednio 1.92 oraz 2.15 bramki na mecz.

Aby zobaczyć z kolei jak duży progres w grze defensywnej wykonali zawodnicy Jesusa Lopeza wystarczy przytoczyć statystyki po pierwszych rundach poprzednich sezonów. A prezentują się one następująco:

Sezon 2015/16 – 5.00 straconych bramek na mecz (I liga),
Sezon 2016/17 – 2.50 (I liga),
Sezon 2017/18 – 1.72 (I liga),
Sezon 2018/19 – 2.90 (Futsal Ekstraklasa),
Sezon 2019/20 – 1.38 (Futsal Ekstraklasa).

Mimo to wielu mogłoby w tej sytuacji zarzucić, że co z tego, że defensywa jest najlepsza, skoro Orzeł w tym sezonie zdobył więcej bramek od zaledwie pięciu zespołów. I rzeczywiście tak jest. Orły nie strzelają zbyt dużo goli, ale dzięki konsekwencji w tyłach posiadają trzeci najlepszy bilans bramkowy w lidze. A trzeba pamiętać, że przy tak wyrównanej czołówce, o ostatecznym miejscu w tabeli może zadecydować nawet jedno trafienie.

Co może cieszyć to także regularne punktowanie. Po słabszym początku i zaledwie jednym remisie Orły przełamały się z Clearexem Chorzów i od tamtego momentu nie przegrały już ani razu. Dzięki temu zanotowały serię 10 spotkań z rzędu bez porażki, którą wciąż mogą poprawić.

Ważne są również zwycięstwa z bezpośrednimi rywalami do podium. Zarówno z FC KJ Toruń, jak i wspomnianym Clearexem udało się wygrać różnicą trzech bramek. Tak wysoka zaliczka może być bardzo ważna w końcowych rozrachunkach. Oczywiście nie można zapominać o zespołach, które gonią jelczan, ale i tam bilans nie jest zły – trzy remisy oraz bardzo wysokie zwycięstwo z AZS-em UŚ Katowice.

Jeśliby stworzyć zatem tabelę ze spotkań rozegranych bezpośrednio między zespołami z pierwszej ósemki, to Acana Orzeł zajmowałby tam wysoką, bo aż trzecią pozycję. Taki obrót spraw jest również pewnego rodzaju progresem. Gdyby się cofnąć do poprzedniego sezonu, to jedno czego zabrakło jelczanom do zdobycia medalu, to z pewnością korzystniejsze wyniki z bezpośrednimi rywalami.

1. Rekord Bielsko-Biała 16 pkt,
2. FC KJ Toruń 14 pkt,
3. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 12 pkt,
4. Clearex Chorzów 10 pkt,
5. Gatta Active Zduńska Wola 10 pkt,
6. Constract Lubawa 7 pkt,
7. AZS UŚ Katowice 6 pkt,
8. Piast Gliwice 2 pkt.

Powyżej wspominaliśmy już o tym, że Orzeł nie gra super spektakularnych spotkań w ofensywie, ale skupia się przede wszystkim na grze w obronie. Porównując taki styl do zespołów sąsiadujących z jelczanami – Constractu Lubawa oraz Clearexu Chorzów można wyciągnąć wniosek, że zawodnicy Jesusa Lopeza grają po prostu bardziej ekonomicznie. Szanują swoje siły, dzięki czemu niejednokrotnie o losach spotkania przesądzali w drugich połowach.

Jelczanie oddali do tej pory w sumie 427 uderzeń, z czego 165 (38%) było celnych. Spośród tych, 37 (22%) zatrzepotało w siatce rywala. Będący tuż za plecami Orła Constract zdołał uderzyć 419 razy, z czego 215 (51%) strzałów zmusiło bramkarza, bądź też obrońców do interwencji. W tym przypadku celność nie idzie jednak w parze ze skutecznością. Lubawianie cieszyli się ze zdobytego gola 46 razy, co daje wynik na poziomie 21%, a więc minimalnie niższy od jelczan.

Na pierwszy rzut oka zupełnie odmienny styl prezentują z kolei chorzowianie. Aktualni brązowi medaliści mistrzostw Polski pokusili się o aż 668 strzałów, na co złożyło się 260 (38%) uderzeń celnych. Jednak zaledwie 57 z nich, a więc 21% znalazło drogę do siatki.

Wniosek z tego wszystkiego wychodzi prosty – może Orzeł i nie jest najlepszą drużyną pod względem liczby zdobytych bramek, ale już patrząc na samą skuteczność, to od sąsiadujących z nim rywalami prezentuje się lepiej.

Mała liczba zdobytych bramek nie wynika także z braku zawodników do ich seryjnego strzelania. W poprzednim sezonie po 13. kolejce na listę strzelców wpisało się dziesięciu graczy Acany Orła. Dokładnie tyle samo Orłów widnieje tam i teraz. Dodatkowo niemalże za taki sam procent zdobytych bramek odpowiada trzech najskuteczniejszych zawodników. Wtedy byli nimi Nuno Brabosa, Allyson Amantes orz Victor Andrade. W sumie zdobyli oni wtedy 21 goli, co dawało wynik na poziomie 46%. Teraz w czołówce znajdują się Sergio Solano, Arkadiusz Szypczyński oraz Mykola Morozov, którzy w sumie zanotowali 18 trafień, a to daje 48% całego dorobku bramkowego.

Jak zatem widać obecny sezon w wykonaniu naszych Orłów jest lepszy. Oczywiście to nie jest ostatnie słowo jelczan, dlatego też z każdym kolejnym spotkaniem powyższe statystyki powinny ulegać coraz to większej poprawie, czego sobie i Wam życzymy w rundzie rewanżowej.