Orły Jesusa Lopeza wracają do gry! Rywalem jelczan będzie tym razem GSF Gliwice. Dziesiąta drużyna Futsal Ekstraklasy nie przyjeżdża jednak do Jelcza-Laskowic jak na ścięcie. Zawodnicy prowadzeni przez selekcjonera Błażeja Korczyńskiego, podobnie jak na otwarcie sezonu, nie będą mieli zamiaru odstawiać nogi.

Od ostatniego spotkania Acany Orła minęły już niemalże trzy tygodnie. Mecz kończący pierwszą rundę sezonu 2019/20 zakończył się remisem 1:1. I tak jak wtedy rywalem jelczan byli zawodnicy Piasta Gliwice, tak teraz drużynie Jesusa Lopeza ponownie przyjdzie się zmierzyć z gliwiczanami. Wyjątkiem będzie jednak to, że nie będzie to już zespół Piasta, a jego lokalny rywal GSF.

Gracze prowadzeni przez Błażeja Korczyńskiego zapowiadali się początkowo na rewelację rozgrywek. Po bezbramkowym remisie z Orłami, wygrali dwa kolejne spotkania, co na tamten moment dawało im wysokie 4. miejsce w tabeli.

Następne dwa miesiące to już jednak pasmo nieszczęść w wykonaniu gliwiczan. Brak jakiejkolwiek zdobyczy punktowej w siedmiu spotkaniach spowodował spadek do strefy czerwonych latarni, co mogło wydawać się nawet lekko niesprawiedliwe. Trudno bowiem powiedzieć, że GSF nie chciał grać w futsal, kiedy większość spotkań przegrywał jedną bramką.

Na szczęście kibiców ze Śląska moneta w końcu odwróciła się na ich korzyść. Trzy spotkania i siedem punktów zdobytych w starciach m.in. z Gattą Zduńska Wola oraz FC KJ Toruń mogło zaimponować.

Skuteczna końcówka pozwoliła GSF-owi odetchnąć z ulgą. Gliwiczanie awansowali na 10. pozycję i obecnie nad strefą spadkową wydają się mieć bezpieczną przewagę sześciu oczek.

To na co z pewnością trzeba zwrócić uwagę przed starciem z GSF-em, to koncentracja od pierwszego gwizdka sędziego. Goście zdobywają bowiem większość bramek w pierwszych połowach, a też i na wyjazdach gra ofensywna idzie im nieco lepiej niż u siebie. Gliwiczanie w delegacji zdobywają średnio 3,83 bramki na mecz.

Na korzyść Orłów przemawia przede wszystkim skuteczniejsza defensywa. We wspomnianych pierwszych połowach, jelczanie tracą średnio jedyne 0,15 bramki na mecz. Dodatkowo do tej pory w Jelczu-Laskowicach więcej niż trzy bramki strzelił jedynie Rekord Bielsko-Biała.

Zdecydowanym faworytem spotkania jest zatem zespół Acany Orła. Dominację w statystykach trzeba będzie jednak jeszcze potwierdzić na parkiecie. Początek spotkania już jutro – 11 grudnia o godzinie. 18.00. Bilety w cenie pięciu oraz piętnastu złotych można nabywać w Centrum Sportu i Rekreacji Jelcz-Laskowice.