Po udanej dla biało-czerwonych przerwie reprezentacyjnej czas wrócić do klubowej rzeczywistości. Zanim jednak Acana Orzeł wróci na parkiety Futsal Ekstraklasy, czekać go będzie jeszcze starcie w Pucharze Polski. Tam na jelczan czeka już Rekord Bielsko-Biała.

Gdyby powiedzieć, że Acana Orzeł Jelcz-Laskowice oraz Rekord Bielsko-Biała są na siebie skazani, to tak jakby nie powiedzieć nic. Do maksymalnie możliwej liczby spotkań między sobą brakuje im tak naprawdę tylko jednego – w Superpucharze Polski. I wcale nie jest powiedziane, że do takiego spotkania nie dojdzie.

Pierwszy warunek jest już niemalże spełniony. Rozpędzeni niczym Liverpool w lidze angielskiej Rekordziści pewnie zmierzają po kolejny tytuł mistrza Polski. O spełnienie drugiego będzie nieco trudniej, co nie znaczy, że nie jest on do wykonania. Orzeł musi tylko przejść pięć najbliższych rund pucharu Polski. Jako pierwszy na przeszkodzie stanie nie kto inny jak Rekord Bielsko-Biała.

Faworytem będą oczywiście gospodarze z Bielska-Białej i trudno się temu dziwić, kiedy w tym sezonie przegrali zaledwie jedno spotkanie. Motywacja Orłów jest jednak bardzo duża, bowiem jelczanie będą chcieli zmazać plamę po ostatnim spotkaniu, w którym ulegli dosyć pechowo 0:6.

Wszyscy gracze są w stu procentach gotowi do gry. W przypadku takiej grupy zawodników jak nasza, gdzie głównym zadaniem jest gra w futsal, trudno jest przystąpić do jedynie czterech oficjalnych spotkań w ciągu dwóch miesięcy. W trakcie przerwy reprezentacyjnej Janis Pastars i Gustavo Henrique przebywali na zgrupowaniach, a reszta zawodników pracowała nad poprawą swojej fizyczności – mówi Jesus Lopez.

Szkoleniowiec Orłów zaznacza także, że rozegranie dwóch meczów z rzędu z tym samym rywalem nie jest wcale czymś nadzwyczajnym.

– Ponowne zmierzenie się z tym samym przeciwnikiem jest czymś niezwykłym w Polsce, ale normalnym w najsilniejszych ligach na świecie, gdzie rozgrywane są play-offy. My przygotowywaliśmy się do tego spotkania tak jak do meczu rewanżowego. Jeśli spojrzymy tylko na wynik, to można powiedzieć, że nasze ostatnie spotkanie było jednostronne. Moim zdaniem jednak do 30. minuty rywalizowaliśmy jak równy z równym. Nie martwię się o motywację moich zawodników przed meczem. Czy jest w końcu coś bardziej motywującego niż gra przeciwko Rekordowi? Dla mnie nie, przynajmniej w tym tygodniu.

Początek spotkania już jutro – w sobotę o godzinie 18.00.