Koniec sezonu, to czas podsumowań. Po wyborze bramki oraz zdjęcia sezonu nadszedł czas na analizę, a w tej, na tle innych zespołów prezentujemy się dobrze. Szczególnie widać to w defensywie, gdzie Orły, względem poprzedniego sezonu wykonały spory postęp.

Sezon 2019/20 w Futsal Ekstraklasie oficjalnie zakończył się 14 maja. Można powiedzieć, że na dwa dni przed ostatnią planową kolejką, ale tak naprawdę za datę zakończenia rozgrywek spokojnie można uznać 8 marca, kiedy to Red Devils Chojnice zagrało ostatnie spotkanie z GI Malepszy Futsal Leszno.

Dla Acany Orła był to z pewnością dobry sezon. To w nim jelczanie pobili swój rekord meczów z rzędu bez porażki, który ostatecznie zatrzymał się na jedenastu spotkaniach. Dzięki temu drużyna prowadzona przez Jesusa Lopeza cały czas utrzymywała kontakt z ligową czołówką, a do podium zabrakło jej ostatecznie kilku punktów.

– Trudno jest mówić o zakończeniu sezonu, ponieważ nie byliśmy w stanie go w całości rozegrać. Był to jednak już nasz drugi sezon w Futsal Ekstraklasie i kolejny raz walczyliśmy w nim o najwyższe lokaty. Podobało mi się w nim to, że zespół mimo przyjścia wielu nowych graczy potrafił postawić się innym, silnym rywalom i niejednokrotnie urwać im punkty. Było to widać chociażby po pierwszej rundzie, w której byliśmy zespołem z najmniejszą liczbą straconych bramek. Dzięki temu mogliśmy chociażby do ostatniego meczu z Constractem walczyć o podium. W pucharze Polski również myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony, bo na pewno spotkania z Rekordem nie można uznać za słabe w naszym wykonaniu – mówi Jesus Lopez trener Acany Orła.

W tym sezonie pobity został także rekord, jeśli chodzi o najwyższe zwycięstwo Orłów na poziomie Futsal Ekstraklasy. Miało to miejsce w 6. kolejce, a jelczanie pokonali wtedy u siebie AZS UŚ Katowice 8:2.

– Gdyby ostatni mecz potoczył się inaczej na pewno rozmawialibyśmy w innych nastrojach, ale mimo tego był to dla nas dobry sezon. Stworzyliśmy bardzo silną drużynę, która potrafiła walczyć z każdym i zaliczyć wyjątkowo długą serię spotkań bez porażki. Słowa uznania należą się tu każdemu zawodnikowi, który włożył swój wysiłek na treningu. To owocowało bowiem podczas spotkań, po których niejeden raz słyszeliśmy, że gramy naprawdę dobry i ładny futsal. Drużyna w ciągu sezonu dość mocno się zmieniła, dlatego nie możemy o nikim zapomnieć! Walka o najwyższe cele nie byłaby możliwa, gdyby nie nasz trener, który co roku zaskakuje mnie nowymi metodami treningowymi oraz podejściem do zawodników. Na koniec podziękowania należą się zarządowi klubu, całemu sztabowi, pracownikom CSiR oraz najlepszym kibicom, bez których nie mielibyśmy możliwości trenowania, rozgrywania spotkań oraz przeżywania tak wielkich emocji – podsumowuje Maciej Foltyn, kapitan Acany Orła.

Patrząc na poprzedni sezon, średnia punktów na mecz jest nieco gorsza. Wtedy wynosiła ona bowiem 1.77, zaś teraz 1.55.

– Jestem bardzo wymagającą osobą i kiedy tracimy punkty, nie mogę przestać myśleć o powodzie tego… Myślę jednak, że czasem porażki są potrzebne. Tak było np. po spotkaniu z Gwiazdą Ruda Śląska, kiedy zespół wskoczył na bardzo wysoki poziom. Oczywiście mogliśmy wygrać więcej spotkań, dzięki czemu dziś cieszylibyśmy się może z medalu, ale czasem brakowało nam odrobiny szczęścia i doświadczenia. Takim przykładem może być jak najbardziej spotkanie w Lesznie, ale osobiście zamiast tego wolałbym pokonać Rekord, Constract, Gattę i GSF, z którymi gubiliśmy punkty przed własną publicznością, czego wyjątkowo nie lubię – dodaje szkoleniowiec Acany.

Ostatecznie trudno jest mówić o równym liczeniu punktów, kiedy spotkania rewanżowe nie zostały rozegrane ze wszystkimi rywalami. Można nawet powiedzieć, że Orzeł miał nieco pecha – na pięć drużyn, z którymi jelczanie mierzyli się w drugiej rundzie, trzy znalazły się w pierwszej czwórce. Patrząc szerzej, to jedynie Rekord, obok Acany Orła miał rozegranych osiem spotkań z zespołami znajdującymi się w pierwszej szóstce. Jedno mniej miały Constract oraz Clearex, zaś sześć FC KJ Toruń i Gatta Zduńska Wola. Być może gdyby terminarz ułożył się inaczej, dziś ta średnia byłaby wyższa, a i pozycja w tabeli lepsza.

Jelczanie nie wyglądali bowiem słabo na tle najgroźniejszych rywali. Z czołówką zdobywali średnio 1.12 punktu na mecz, co daje im pod tym względem czwarte miejsce w małej tabeli.

1. Rekord Bielsko-Biała 2.50 pkt,
2. FC KJ Toruń 1.33 pkt,
3. Constract Lubawa 1.28 pkt,
4. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1.12 pkt,
5. Gatta Zduńskaw Wola 0.83 pkt,
6. Clearex Chorzów 0.71 pkt.

Podobnie pechowo dla Orła wyglądało to w starciach z zespołami z dolnej części tabeli. Gdyby wziąć pod uwagę jedynie spotkania z ostatnią czwórką, to o jedno więcej od Orła miały rozegrane zespoły Constractu, Gatty oraz FC KJ Toruń. Tyle samo miał Clearex, a najmniej – ani jednego w rundzie rewanżowej – Rekord.

Na plus z pewnością trzeba oddać Orłom grę obronną. Do spotkania z Constractem Lubawa była to najlepsza formacja defensywna w lidze. Ostatecznie nasi zawodnicy spadli na drugie miejsce, ale i tak wykonali pod tym względem ogromny postęp.

Sezon 2015/16 – 4.95 stracone bramki na mecz (I liga),
Sezon 2016/17 – 2.80 (I liga),
Sezon 2017/18 – 1.86 (I liga),
Sezon 2018/19 – 3.03 (Futsal Ekstraklasa),
Sezon 2019/20 – 1.88 (Futsal Ekstraklasa)
.

A tak wygląda to na tle innych zespołów:

1. Rekord Bielsko-Biała – 1.83 straconej bramki na mecz,
2. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – 1.88,
3. Piast Gliwice – 2.44,
4. FC KJ Toruń – 2.77,
5. Constract Lubawa – 2.83,
5. Clearex Chorzów – 2.83,
7. Gatta Zduńska Wola – 2.88.

Zwracając uwagę z kolei na drugą stronę boiska i grę ofensywną, można wyróżnić tu procent strzałów celnych, które zakończyły się golem. Pod tym względem Orzeł plasuje się na trzecim miejscu w całej lidze.

1. Rekord Bielsko-Biała – 25% celnych strzałów zakończonych bramką,
2. Clearex Chorzów – 24%,
3. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 22%
3. Gatta Zduńska Wola 22%
3. GSF Gliwice 22%
6. Constract Lubawa 21%
6. Piast Gliwice 21%

Do wysokiej skuteczności oddawanych strzałów najbardziej przyczynił się Arkadiusz Szypczyński, który z dorobkiem ośmiu bramek został najlepszym strzelcem Orłów w tym sezonie. Tuż za jego plecami znalazł się Sergio Solano, a podium uzupełnili ex aequo Marcin Firańczyk, Gustavo Henrique oraz Mykola Morozow.

Orły trenera Chusa należy pochwalić również za grę fair-play. Jelczanie, obok Constractu popełnili najmniej fauli spośród wszystkich zespołów – 6,77 na spotkanie. Dodatkowo, po Rekordzie byli drugim zespołem z najmniejszą liczbą kartek (22 żółte i 1 czerwona).

Czysta gra naszych zawodników nie przeniosła się jednak na to, że inne zespoły traktowały je tak samo. Orzeł był bowiem trzecim zespołem w lidze z największą liczbą przyznanych rzutów wolnych i karnych. Średnio otrzymywali ich 8.05 na mecz.

Teraz przed jelczanami kilkumiesięczna przerwa od rozgrywek. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w przyszłym sezonie poza zawodnikami na parkiecie, pojawią się również kibice na trybunach. Okazji do tego będzie sporo, ponieważ liga powiększy się prawdopodobnie o cztery nowe zespoły, które z pewnością, śladem Orła z sezonu 2018/19, będą chciały na stałe zameldować się ligowej czołówce.