Stanęliśmy w poniedziałek naprzeciwko pięciokrotnego mistrza Polski z ponad 20-letnim doświadczeniem. W dodatku trafiliśmy na jego dzień. Bramka Allysona Amantesa przywróciła nam nadzieję na odrobienie strat, jednak Mikołaj Zastawnik szybko dołożył swoją czwartą bramkę i ustanowił wynik 5:1.

My walczyliśmy o trzecie zwycięstwo z rzędu. Aspirujący do mistrzostwa Clearex Chorzów nie wygrał od dwóch kolejek i chciał przełamać złą passę w poniedziałkowym spotkaniu. Zdołał to zrobić, kontrolując jego przebieg. Gospodarze szczególnie wiele zawdzięczają świetnie dysponowanemu Mikołajowi Zastawnikowi, reprezentantowi Polski.

Bezradni do przerwy

To spotkanie od samego początku nie układało się po naszej myśli. Clearex prezentował się tak jak za swoich najlepszych czasów i naciskał na nas zarówno w ataku, jak i w obronie. By wyjść na prowadzenie, potrzebował dwóch minut. Mikołaj Zastawnik odebrał piłkę po naszym błędzie i w starciu sam na sam z Maciejem Foltynem okazał się lepszy, zapoczątkowując swój wieczór strzelecki. Podwyższenia wyniku byli jeszcze bliscy Adam Wędzony i Mariusz Seget, ale w obu przypadkach zabrakło kilku centymetrów. Mimo to gospodarze nie zepchnęli nas do defensywy, a ofensywnych akcji próbowali Victor Andrade i Allyson Amantes. Gdy mecz powoli się wyrównywał, w 7. minucie Robert Świtoń wykorzystał podanie od Sebastiana Leszczaka i zamieszanie w polu karnym.

Druga bramka rywali zamiast nas dobić, zmotywowała do jeszcze intensywniejszego ataku. Dwukrotnie zmusiliśmy Rafała Krzyśkę do interwencji. Zaskoczyć próbował go jeszcze Mykola Morozov, który uderzył od razu po obrocie z piłką. Kolejne sytuacja stwarzali również chorzowianie, jednak Foltyn notował świetne obrony. Skapitulował znów dopiero w 15. minucie, gdy Zastawnik minął na lewym skrzydle naszego zawodnika i potężnie uderzył tuż przy słupku na 3:0. Po kilkudziesięciu sekundach bramkę z odległości kilku metrów mógł zdobyć Sergio Solano, ale źle złożył się do strzału. Lepsza okazja nie trafiła się już żadnej ze stron. Choć nasi kibice prezentowali się zdecydowanie lepiej od swoich miejscowych odpowiedników, to nam nie udało się do przerwy ustrzelić rywala.

Nadzieja na odrobienie strat szybko gaśnie

W drugiej odsłonie poniedziałkowego spotkania potrafiliśmy rozgrywać piłkę, brakowało jednak zdecydowanego ataku. Taki zaprezentowali szybko gospodarze i Foltyn tym razem wybronił uderzenie Tomasza Gollego. Nam wciąż brakowało precyzji – Amantesowi przy strzale, a Henry’emy Hatakeyamie przy podaniu. Drugi z zawodników musiał w 26. minucie opuścić parkiet z powodu kontuzji. Chus musiał szukać jakiegoś rozwiązania po osłabieniu z powodu braku Hatakeyamy. W 29. minucie zaczęliśmy grać z lotnym bramkarzem i wystarczyły sekundy, by zdobyć pierwszego, jak się okazało jedynego, gola. Victor Andrade wbiegł z piłką między obrońców, dograł do Janisa Pastarsa, a ten wystawił piłkę na pustą bramkę Amantesowi.

Naszą szansę na nawiązanie kontaktu z Clerexem przekreślił po minucie świetnie dysponowany Zastawnik. Mocnym uderzeniem z dystansu zdobył hat-tricka. Mimo wyniku 4:1 nie zniechęciliśmy się i stwarzaliśmy zagrożenie, grając dalej z przewagą jednego zawodnika w ataku. Gospodarze próbowali wykorzystać pozostawienie przez nas pustej bramki, ale nieskutecznie. Udało się to dopiero w 39. minucie Zastawnikowi, który tym samym dołożył czwarte trafienie.

Bezpieczna przewaga pozwoliła nam utrzymać się na trzeciej pozycji z 15 oczkami na koncie. Po jednym punkcie mniej mają jednak trzy zespoły: Clearex Chorzów, Red Dragons Pniewy i Gatta Active Zduńska Wola – nasz rywal w 9. kolejce. Wicemistrz Polski przyjedzie do Centrum Sportu i Rekreacji Jelcz-Laskowice 26 listopada (poniedziałek) o 20:00.

Jesus Lopez Garcia „Chus” (trener KS Acany Orła Futsal Jelcz-Laskowice):

– Zawiedliśmy w zbyt wielu aspektach, wszystko poszło nie tak. W pierwszej połowie nie graliśmy nic, a Clearex przełożył swoją motywację do zwycięstwa na wynik. Kiedy zaczęliśmy atakować pięciu na czterech, zaczęliśmy odzyskiwać kontrolę. Wydawało się, że wracamy do gry. Może to był nasz moment, ale nie wykorzystaliśmy go.

– Nie lubię mieć wymówek. Zaprezentowaliśmy się bardzo źle, a kontuzje nam nie pomagają. Jednak nigdy się nie poddajemy i w następny poniedziałek mamy szansę się zrehabilitować. Dziękuję wszystkim fanom, którzy przyjechali za nami i którzy śledzili naszą rywalizację w telewizji.

Maciej Foltyn (kapitan KS Acany Orła Futsal Jelcz-Laskowice):

– Mikołaj Zastawnik jest świetnym zawodnikiem. To był jego dzień. Pokazał klasę i rozprawił się z nami w pojedynkę. Zbieramy kolejne doświadczenie. Clearex pokazał nam, jak grać agresywnie i skutecznie. Postaramy się mimo wszystko poszukać pozytywów i naprawić błędy, aby już się nie powtórzyły. Liczę, ze kontuzja Henry’ego okaże się niegroźna i wróci do nas szybko.

Clearex Chorzów – KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice 5:1 (3:0)

Mikołaj Zastawnik 4 (2, 15, 30, 39), Robert Świtoń (7) – Allyson Amantes (29)

Clearex Chorzów: 4. Tomasz Golly, 6. Mikołaj Zastawnik, 7. Mariusz Seget 9. Krzysztof Salisz, 11. Szymon Łuszek, 17. Robert Świtoń, 19. Adam Wędzony, 21. Sebastian Leszczak, 23. Rafał Krzyśka, 24. Vadym Ivanov, 25. Patryk Puzio

Trener: Mirosław Miozga

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice: 1. Maciej Foltyn (12. Noel Charrier) – 8. Sergio Solano, 9. Janis Pastars, 11. Henry Hatakeyama, 10. Mykola Morozov – 20. Nuno Barbosa, 73. Kacper Kędra, 17. Allyson Amantes, 77. Victor Andrade,

Trener: Jesus Lopez Garcia „Chus”