Wpisy

Bramka zdobyta na 28 sekund przed końcową syreną zadecydowała o remisie Acany Orła z Clearexem Chorzów. Punkt wywieziony ze Śląska pozwolił jelczanom utrzymać niewielką stratę do ligowego podium.

Stawką meczu było umocnienie swojej pozycji w ligowej czołówce. Na podium bowiem pozostały zaledwie dwa wolne miejsca, a w grze o nie jest wciąż pięć drużyn. Zwycięzca zyskałby zatem lepszą pozycję startową przed dalszą fazą rozgrywek.

Początek spotkania był dosyć spokojny. Clearex oddał Orłom piłkę i wydawało się, że taki układ pasuje jelczanom. Z czasem uległ on zmianie i to chorzowianie zaczęli częściej dochodzić do głosu.

Na posterunku stał jednak Maciej Foltyn, który skutecznie powstrzymywał ataki rywala. Równie dobrze zachowała się ofensywa Acany, po stracie piłki przez graczy Clearexu. Konkretnie zrobił to Arkadiusz Szypczyński, który zabrał się z futsalówką i silnym strzałem czubkiem buta otworzył wynik spotkania.

Radość z bramki nie trwała długo. Silnie wbita piłka z rzutu wolnego przez Macieja Mizgajskiego nabiła nieszczęśliwie Maksyma Pautiaka, który tym samym pokonał własnego golkipera.

W międzyczasie chorzowianie dopuścili się jednak pięciu fauli, a to oznaczało, że każde kolejne przewinienie poskutkuje przedłużonym rzutem karnym. Ten został ostatecznie podyktowany w 16. minucie po faulu Mateusza Bednarczyka na Gustavo Henrique. Do piłki podszedł Mykola Morozov, który w poprzednim starciu z Clearexem zantował hat-tricka. Tu jednak na gola musiał jeszcze poczekać, bowiem jego uderzenie wybronił bramkarz gospodarzy.

Nie minęło wiele czasu, a swój limit niesportowych zachowań wykorzystali także jelczanie. W tej sytuacji Foltyn nie musiał jednak interweniować. Strzał Mizgajskiego poleciał wysoko nad bramką i na przerwę oba zespoły schodziły z jednobramkowym remisem.

Wynik tuż po zmianie stron mógł zmienić Szypczyński, ale obronną ręką z tej sytuacji wyszedł Bednarczyk. Tyle szczęścia po drugiej stronie boiska nie miał niestety Foltyn. Kapitan Acany w zaledwie pół minuty musiał dwukrotnie wyjmować piłkę z siatki, przez co Clearex momentalnie objął prowadzenie 3:1.

Orły zaczęły odrabiać starty w 28. minucie. Dobrze rozegrany rzut rożny wykończył wspomniany wcześniej Morozov. I choć jego uderzenie zza pola karnego było mocno sygnalizowane, to do pokonania golkipera spokojnie wystarczyła sama jego siła.

Do wywiezienia choćby punktu wciąż brakowało jednak bramki, a tej nie były w stanie przynieść ani długo przygotowywane ataki, ani gra z lotnym bramkarzem.

Wtedy z pomocą przyszli sami gracze Clearexu, którzy kolejny raz w tym spotkaniu wykorzystali limit fauli. Do piłki tym razem zdecydował się podejść Henrique, który mimo bardzo długiego rozbiegu nie zapomniał w jaki sposób chce pokonać bramkarza. Brazylijczyk uderzył silnie i nisko, aby chwilę potem, razem z resztą zespołu cieszyć się z wywalczonego remisu.

Dzięki zdobytemu punktowi Acana Orzeł utrzymał kontakt z ligową czołówką. Do drugiej Gatty Zduńska Wola jelczanie tracą cztery oczka, a do trzeciego Constractu jedno mniej. Z graczami z Lubawy Orły zmierzą się już w najbliższej kolejce.

Clearex Chorzów – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 3:3 (1:1)
Arkadiusz Szypczyński 10′, Mykola Morozov 28′, Gustavo Henrique 40′ – Maksym Pautiak 12′ (s.), Mariusz Seget 23′, Krzysztof Salisz 24′.

Clearex: Bednarczyk (Krzyśka) – Seget, Salisz, Łuszczek, Wędzony – Bidelski, Mizgajski, Dewucki, Rotucki, Vakhula, Leszczak, Golly.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Kędra, Morozov, Pautiak, Szypczyński – Henrique, Firańczyk, Pastars, Makowski, Turkowyd.

Acana Orzeł wraca do gry. Jego rywalem będzie wicelider Futsal Ekstraklasy – Clearex Chorzów. Poprzednie spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem jelczan 4:2. Jak będzie tym razem?

Teoretycznie faworytem spotkania będą gospodarze. Clearex do tej pory przegrał u siebie tylko dwa razy – z FC KJ Toruń oraz z Rekordem Bielsko-Biała, a jego bilans bramkowy przed własną publicznością wynosi 44:23. Dodatkowo Orły jeszcze nigdy nie wygrały w Chorzowie, choć warto zaznaczyć, że grały tam zaledwie dwa razy.

Przewagą brązowych medalistów mistrzostw Polski może być także zachowany rytm meczowy. Chorzowianie w przeciwieństwie do Acany nie mieli dwóch tygodni przerwy. W poprzednim tygodniu rozgrywali mecz 1/8 finału pucharu Polski, który wygrali z FC KJ Toruń 4:1.

Ogólnie wszyscy gracze mają się dobrze, ale trudno jest utrzymać wysoką formę z tyloma przerwami w rozgrywkach. Okres stycznia i lutego był dla nas bardzo trudny. Nie rozumiem, jak futsal w Polsce może funkcjonować z tyloma pauzami – mówi trener Acany Orła, Jesus Lopez.

Ostatnie starcie obu drużyn lepiej wspominają jelczanie. Orły wygrały 4:2, a dla graczy Jesusa Lopeza było to pierwsze zwycięstwo w sezonie, które jednocześnie rozpoczęło serię jedenastu meczów bez porażki. O powtórzenie tego wyniku nie będzie jednak tak łatwo.

– Poprzednie spotkanie z Clearexem, choć zwycięskie było dla nas bardzo trudne. Zagraliśmy wtedy jednak świetnie w defensywie, a także bardzo skutecznie w ataku. Nasi rywale są historycznym zespołem dla Futsal Ekstraklasy, jednym z faworytów rozgrywek na ich starcie, a dodatkowo są bardzo silni u siebie. Trudno powiedzieć, jakim wynikiem zakończy się to spotkanie, ale kibice nie powinni być zawiedzeni widowiskiem, jakie zobaczą. Clearex gra bardzo bezpośrednio i ofensywnie. Z kolei Orzeł lubi dłużej operować piłką, wymieniać ją, tak więc emocje będą gwarantowane – dodaje szkoleniowiec jelczan.

W ostatnim spotkaniu z Gwiazdą Ruda Śląska swojego debiutu doczekał Filip Turkowyd. Po zdobyciu przez młodych graczy Orła brązowego medalu MMP U18 nie powinniśmy się jednak spodziewać nowych debiutów.

– Na młodych ludzi musimy szczególnie uważać. Musimy ich chronić i dać im czas na wejście do Ekstraklasy. Dla mnie nie jest problemem mieć młodych graczy w drużynie seniorów i czasem na nich postawić. Trudność polega na tym, aby oni chcieli kontynuować grę w Futsal Ektstraklasie, a przede wszystkim to, żeby w przyszłości znaczyli o sile reprezentacji Polski. Ważnym jest, aby kibice wiedzieli, że Damian aktualnie jest zawodnikiem numer osiem w zespole, a Filip 17-latkiem, który już zdobył medal MMP U18. Przed tym meczem nie będzie żadnych zmian kadrowych, ale cały czas pracuję z trzema innymi młodymi i przyszłościowymi zawodnikami. Na to żeby ich pokazać potrzebuję jednak czasu – kończy trener Acany.

Początek meczu już jutro – 29 lutego o godzinie 17.00. Stawką spotkania jest utrzymanie się w ligowej czołówce, a przy korzystnych wynikach innych meczów, wskoczenie na podium.

Najbliższa seria gier będzie stać nie tylko pod znakiem starcia lidera z wiceliderem. To w ten weekend może bowiem dojść do wyraźnego podziału tabeli na dwie połówki, ale także do nieoficjalnego pożegnania dwóch zespołów z Futsal Ekstraklasą.

Poza spotkaniem Acany Orła szykuje się dużo znaczących starć. Znaczących nie tylko dla zespołów, które do nich podejdą, ale także dla reszty ligowej stawki.

Dokonać niemożliwego

16. kolejkę rozpoczniemy od prawdziwego hitu. Na parkiecie w Chorzowie zmierzy się ze sobą miejscowy Clearex oraz Rekord Bielsko-Biała, czyli wicelider oraz lider Futsal Ekstraklasy. Dla chorzowian będzie to ogromna szansa. Szansa na przedłużenie nadziei. Bowiem tak jak zwycięstwo z Rekordem jest w ich zasięgu, tak już zrzucenie go z mistrzowskiego tronu niemalże niemożliwe. Aby jednak szansa na to się zwiększyła potrzebne jest zwycięstwo. W innym razie Rekord będzie mógł zacząć powoli rozglądać się za szampanami na mistrzowską fetę.

Podział w Katowicach

W kolejnym spotkaniu dojdzie do starcia AZS-u UŚ Katowice z Piatem Gliwice. Obecnie oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, ale po tym meczu różnica między nimi może wynosić nawet sześć punktów. Do tego potrzebne jest jednak zwycięstwo gospodarzy. Wygrana katowiczan byłaby dla nich nie tylko zachowaniem kontaktu z ligowym podium, ale także dałaby możliwość do realnego podziału tabeli na dwie połówki – jedną walczącą o podium oraz drugą bijącą się o utrzymanie.

Czy to już ten czas?

W niedzielny wieczór może z kolei dojść do nieoficjalnego pożegnania Gwiazdy Ruda Śląska oraz Red Devils Chojnice. Sytuacja punktowa obu drużyn jest dramatyczna i każda kolejna porażka może być dla nich gwoździem do trumny. W tym wypadku wszystko zależy od spotkania w Chojnicach, gdzie Czerwone Diabły podejmą MOKS Białystok. Gracze z Podlasia znajdują się minimalnie nad kreską, ale ich wygrana może dać im spory oddech powietrza. Dla Red Devils oraz Gwiazdy (jeśli przegra z Acaną Orłem) oznaczałoby to jednak stratę minimum (!) siedmiu punktów do bezpiecznej strefy.

Komplet spotkań 16. kolejki:

Clearex Chorzów – Rekord Bielsko-Biała – 15 lutego, godz. 16.00,
AZS UŚ Katowice – Piast Gliwice – 15 lutego, godz. 17.00,
GSF Gliwice – Constract Lubawa – 15 lutego, godz. 18.00,
FC KJ Toruń – Red Dragons Pniewy – 15 lutego, godz. 18.00,
Gatta Zduńska Wola – Malepszy Futsal Leszno – 15 lutego, godz. 18.00,
Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gwiazda Ruda Śląska – 16 lutego, godz. 18.00,
Red Devils Chojnice – MOKS Białystok – 16 lutego, godz. 18.00.

Po 12. kolejce Futsal Ekstraklasy wyklarowała nam się nieco ligowa czołówka, w której znajduje się… aż osiem zespołów. Drużyną środka wydaje się być na ten moment Malepszy Futsal Leszno. Z kolei w walce o spokojne święta, poza strefą spadkową pozostaje wciąż aż pięć zespołów.

Rekordy, serie, statystyki, wyliczenia i wiele więcej. Co wartego zwrócenia uwagi wydarzyło się w ostatniej serii gier? Zapraszamy na garść ciekawostek po 12. kolejce Futsal Ekstraklasy.

9 – od tylu kolejek Acana Orzeł nie przegrał choćby jednego spotkania. Liczba ta jest tym bardziej imponująca, bowiem tak dobrej serii nie było jeszcze nigdy w historii klubu! Począwszy od sezonu 2015/16, na żadnym szczeblu rozgrywkowym Orły nie były przez tak długi czas niepokonane.

1.41 – tak dobre wyniki nie biorą się jednak znikąd. Szczególnie konsekwentnie jelczanie grają w defensywie. Średnio na spotkanie tracą zaledwie 1.41 bramki. Kolejne dwa najlepsze zespoły pod tym względem – FC KJ Toruń oraz Rekord Bielsko-Biała tracą średnio 2 i 2.1 bramki na spotkanie.

966 – najdłuższą trasę w minionej kolejce mieli do pokonania gracze Clearexu. Dalekie podróże mogą wynagrodzić jednak dobre wyniki, a tak było tym razem. Podróż z Chorzowa do Białegostoku i z powrotem była niemalże tak samo długa jak z Chorzowa… do Kijowa. W zbliżającej się przerwie od rozgrywek wycieczka do stolicy Ukrainy nie brzmi chyba źle.

8 – po ostatniej kolejce nie można nie wspomnieć także o ligowej czołówce, która urosła niemalże jak na drożdżach. Drugiego Acanę Orła od ósmej Gatty Zduńska Wola dzielą zaledwie trzy punkty. Jedyną bezpieczną drużyną na podium, przynajmniej do rundy rewanżowej pozostanie Rekord Bielsko-Biała, który nad jelczanami ma pięć oczek przewagi.

63 i 119 – kiedy w poprzedniej kolejce GSF Gliwice ogrywał Gattę 5:4 miał przeprowadzonych dokładnie 50 ataków. Zduńskowolanie mieli ich z kolei dwa razy więcej. Tym razem ich skuteczność była jeszcze gorsza w porównaniu do rywala. Gwiazda Ruda Śląska na strzelenie jednej bramki potrzebowała dokładnie dziewięciu ataków. Goście z ziemi łódzkiej potrzebowali ich niemalże czterdziestu!

W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jak zwykle nie zabraknie meczów derbowych, ale i tych na szycie. Zdecydowanie najciekawiej zapowiada się starcie Constractu Lubawa z Rekordem Bielsko-Biała.

Spotkanie lidera z wiceliderem, derby Śląska, derby Wielkopolski, a może… drugie derby Śląska. W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy emocje są zagwarantowane.

Piątek, 22 listopada

Dziesiątą serię gier rozpocznie nam derbowe starcie na Górnym Śląsku, w którym GSF Gliwice podejmie AZS UŚ Katowice. Faworytem meczu wydają się być goście. Katowiczanie przerwali ostatnio passę czterech spotkań bez zdobyczy punktowej i w Gliwicach będą chcieli rozpocząć nową – zwycięską passę.

Gospodarze z kolei znajdują się w podobnym miejscu, w jakim ich rywale byli jeszcze niedawno. Od sześciu kolejek nie potrafią choćby zremisować i każdy kolejny taki mecz może być dla nich nawet gwoździem do trumny z napisem „SPADEK”. Początek tego spotkania o godzinie 19.15.

Sobota, 23 listopada

Sobotni wieczór także zaczniemy na Śląsku i również będzie to starcie derbowe. Czwarty w tabeli Clearex Chorzów zagra u siebie z czerwoną latarnią Futsal Ekstraklasy – Gwiazdą Ruda Śląska. I mimo że mawia się, iż derby rządzą się swoimi prawami, tak mało prawdopodobne wydaje się być zwycięstwo gości.

Patrząc na tabelę pięciu ostatnich spotkań Clearex zajmuje w niej 1. miejsce z dwunastoma punktami na koncie oraz bilansem bramkowym 29:12. Gwiazda z kolei z zaledwie jednym punktem i stosunkiem bramek 13:29 zajmuje przedostatnią pozycję. Każdy inny wynik niż wygrana chorzowian będzie zatem sporą sensacją. Pierwszy gwizdek sędziego już o godzinie 17.00.

O godzinie 18.00 rozpoczną się natomiast dwa spotkania. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice podejmie wicemistrzów Polski – FC KJ Toruń (o tym spotkaniu można przeczytać TUTAJ), a w Białymstoku miejscowy MOKS Słoneczny Stok zagra z Piastem Gliwice.

Białostoczanie w tym sezonie grają w kratkę. Trzy wygrane mecze, cztery porażki oraz jeden remis daje im w tym momencie 10. pozycję w tabeli Futsal Ekstraklasy. Takim samym bilansem mogą pochwalić się gliwiczanie. Ci jednak swój cały dorobek zdobyli w czterech ostatnich meczach, co tylko pokazuje jak świetnie na graczy ze Śląska podziałała zmiana trenera.

Z tego względu każdy punkt, jaki tylko zostanie na Podlasiu powinien być bardzo szanowany przez gospodarzy. Piast nie będzie kalkulował i zapewne zechce jak najszybciej ustawić sobie to spotkanie. Początek sezonu im uciekł, przez co teraz każde zwycięstwo jest dla nich jak na wagę złota.

Niedziela, 24 listopada

W niedzielę odbędzie się tylko jedno spotkanie i będzie ono kolejnym w tej kolejce, które można określić mianem pojedynku Dawida z Goliatem. Do Zduńskiej Woli przyjadą bowiem zawodnicy przedostatniego w tabeli Red Devils Chojnice.

Goście ostatni raz ze zwycięstwa cieszyli się ponad miesiąc temu i najprawdopodobniej okres ten wydłuży się do niemalże dwóch miesięcy. Popularne Kocury pogubiły ostatnio kilka punktów z silniejszymi rywalami (m.in. z Acaną Orłem), przez co straciły pozycję lidera. Zmotywowani zawodnicy Gatty, będą teraz zapewne chcieli sobie to odbić na słabszym rywalu, a przy okazji obronić miejsce na podium. Czy ta sztuka im się uda? O tym przekonamy się już o godzinie 18.00.

Poniedziałek, 25 listopada

Weekend zakończymy wyjątkowo w poniedziałek. Jako pierwsi tego dnia na parkiet wyjdą gracze Red Dragons Pniewy oraz GI Malepszy Futsal Leszno, którzy zmierzą się w derbach Wielkopolski. Na papierze faworytem wydają się być goście z Leszna, którzy prezentują jak na razie lepszą formę. Wszystko jednak zależy także od tego w jakiej dyspozycji będzie Mateusz Kostecki – aktualny lider klasyfikacji strzelców Futsal Ekstraklasy. Ostatnio nie uchronił on swojej drużyny od porażki z Acaną Orłem. Jak będzie tym razem? Początek spotkania o godzinie 19.00.

Godzinę później rozpocznie się z kolei prawdziwy hit 10. kolejki. Wicelider tabeli oraz czarny koń sezonu, bo raczej już można tak określać Constract Lubawa podejmie lidera Futsal Ekstraklasy, a zarazem obrońcę tytułu Rekord Bielsko-Biała.

Faworytem spotkania oczywiście będą Rekordziści, ale to paradoksalnie może pomóc gospodarzom, od których nikt nie oczekuje zwycięstwa. Constract mimo siedmiu spotkań z rzędu bez porażki nic nie musi, a jedynie może. Przeciwnie do gości, którzy chcąc dominować na krajowym podwórku muszą regularnie wygrywać.

Pewnym jest jedno. Jeśli gospodarze wygrają, to z pewnością będzie to największa sensacja 10. kolejki.

Nadchodząca seria gier może przynieść nam sporo hitowych starć. Poza spotkaniem Acany Orła z Gattą Zduńska Wola dojdzie także m.in. do rywalizacji dwóch beniaminków oraz do kolejnych już w tym sezonie derbów Śląska.

Czołówka Futsal Ekstraklasy powoli nam się wykrystalizowała, choć kilka zespołów wciąż ma ambicję, aby do niej wskoczyć. Podobnie jest w strefie spadkowej z tą różnicą, że każda drużyna znajdująca się tam chce jak najszybciej ją opuścić. Do jakich roszad może zatem dojść po 8. kolejce Futsal Ekstraklasy?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola 9.11, godz. 18.00

Zapowiedź tego spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 9.11, godz. 18.00

Po niezłym początku i trzech meczach bez porażki gliwiczanie zanotowali cztery spotkania bez zdobyczy punktowej. W każdym z nich strzelali jednak minimum trzy bramki, co może napawać kibiców GSF-u optymizmem. W starciu z Rekordem Bielsko-Biała będzie jednak bardzo trudno o przełamanie złej passy.

Aktualny mistrz Polski przegrał do tej pory zaledwie jedno spotkanie i mając dwa mecze rozegrane mniej zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli. Bramki w tym starciu są niemalże zagwarantowane. Jeśli nawet GSF miałby przegrać, to po walce. W końcu gliwiczanie nie bez powodu mają drugą najlepszą ofensywę w lidze.

Constract Lubawa – Malepszy Futsal Leszno 9.11, godz. 18.00

Spotkanie dwóch beniaminków zapowiada się niezwykle interesująco. Constract jako gospodarz, ale i wicelider Futsal Ekstraklasy wydaje się być faworytem. Lubawianie stają się powoli rewelacją sezonu i jeśli wygrają, będzie można ich spokojnie zacząć nazywać czarnym koniem sezonu.

Goście z Leszna nie jadą jednak do Lubawy, aby być tłem dla swojego rywala. Drużyna z Wielkopolski zwyciężyła dwa ostatnie mecze, dzięki czemu awansowała na 6. miejsce w tabeli. Gdyby udało jej się pokonać Constract, to zrównałaby się z nim punktami i znacznie przybliżyła się do ligowego podium.

MOKS Słoneczny Stok Białystok – Red Dragons Pniewy 9.11, godz. 18.00

Mecz w Białymstoku można określić jako starcie dwóch zranionych. Zarówno MOKS, jak i Red Dragons nie wygrali swoich ostatnich spotkań. Podjęcie rękawic z zespołem spoza ligowej czołówki może być dla nich zatem szansą na zdobycie cennych punktów. Tych szczególnie potrzebują pniewianie, którym cały czas grozi znalezienie się w strefie spadkowej. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy nie sprawiło by ich nagłego przeskoku w tabeli, ale pomogłoby utrzymać bezpieczny kontakt z ligowym podium.

Gwiazda Ruda Śląska – Piast Gliwice 10.11, godz. 16.00

Niedzielne popołudnie rozpoczniemy od derbów Śląska. Zdecydowanym faworytem są zawodnicy gości, którzy po słabym stracie weszli na zwycięską ścieżkę i powoli pną się w górę tabeli. Przeciwnie do graczy z Rudy Śląskiej, którzy na przestrzeni czterech spotkań zdobyli zaledwie punkt i zaczęli się urządzać w strefie spadkowej. Z tego powodu każdy inny wynik niż zwycięstwo Piasta będzie sporą niespodzianką. Na tą liczą jednak gospodarze.

FC KJ Toruń – AZS UŚ Katowice 10.11, godz. 17.00

Tego co się stało z AZS-em UŚ Katowice nie da się po prostu logicznie wyjaśnić. Zespół, który jeszcze niedawno zapowiadał się jako rewelacja sezonu stracił aż 25 bramek w trzech spotkaniach i z pozycji lidera spadł poza podium Futsal Ekstraklasy. Jakichkolwiek przejawów, aby mogło się to zmienić jednak nie widać i z Torunia prawdopodobnie kolejny raz wrócą z niczym.

Torunianie z kolei po kilku pauzach wracają do regularnego grania, a co za tym idzie również do punktowania. W ostatnim spotkaniu wygrali 4:1 z pretendentem do tytułu – Clearexem Chorzów i z czasem pewnie zagoszczą w wyższych rejonach tabeli. Jeśli tak ma się jednak stać, to zwycięstwo z Akademikami wydaje się być obowiązkiem.

Red Devils Chojnice – Clearex Chorzów 10.11, godz. 18.00

Red Devils Chojnice to nie tylko Czerwone Diabły, ale i czerwona latarnia Futsal Ekstraklasy. Pięć punktów w lidze i aż 32 bramki stracone jest bardzo słabym wynikiem. Zwycięstwo u siebie z Clearexem Chorzów zapewne pomogło by podreperować ten bilans, ale o to łatwo nie będzie.

Chorzowianie po szumnych zapowiedziach zdobycia tytułu mistrza Polski znajdują się obecnie w środku stawki i słabe mecze przeplatają tymi lepszymi. Mimo tego faworyta innego, jak chorzowian wskazać nie można. Dodatkowo mecz na Pomorzu wydaje się być ostatnim dzwonkiem do zaatakowania mistrzostwa. Clearex rozegrał wszystkie dotąd zaplanowane spotkania i ewentualna porażka może utrudnić im pościg za czołówką, która ma jeszcze zaległe mecze.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy będzie ostatnią przed przerwą reprezentacyjną. Kibice wybierający się na weekendowe spotkania z pewnością nie obraziliby się gdyby zobaczyli podobną liczbę bramek, jaka padła w poprzedniej serii gier.

W ostatniej kolejce Futsal Ekstraklasy, mimo że dwa spotkania nie zostały rozegrane, oglądaliśmy aż 44 bramki. Czy tym razem fani futsalu w Polsce będą mieli tyle samo okazji do wstawania z radości ze swoich krzesełek?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – AZS UŚ Katowice 12.10, godz. 18.00

Zapowiedź spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – GI Malepszy Futsal Leszno 12.10, godz. 18.00

Po dobrych trzech spotkaniach GSF Gliwice przestał zdobywać punkty. Gliwiczanie nie przestali jednak zdobywać bramek, co wydaje się być kluczem do pokonania w najbliższej kolejce zespołu z Leszna. Ci ofensywą zbytnio nie grzeszą, a i potrafią zagrać słabo w obronie, jak miało to miejsce w ostatnim meczu z Red Devils Chojnice. Własna hala oraz twarda defensywa powinna dać zwycięstwo GSF-owi. Lesznianie będą próbować przełamać swoją wyjazdową niemoc, ale o to może być bardzo trudno.

Constract Lubwa – MOKS Słoneczny Stok Białystok 12.10, godz. 18.00

Mało kto się spodziewał, że oba zespoły, mimo rozegranego jednego meczu mniej będą się znajdować tak wysoko w tabeli. Przy korzystnym układzie wyników białostoczanie mogą nawet zasiąść po tej kolejce na fotelu lidera, co byłoby sporym zaskoczeniem. Constract również jednak będzie chciał zgarnąć komplet punktów. Tuż za nim panuje ogromny ścisk i tak jak szybko znalazł się w czołówce, tak samo szybko może z niej wylecieć. Spotkanie to zapowiada się także interesująco, bowiem zmierzą się ze sobą najlepsza ofensywa oraz jedna z najlepszych defensyw w lidze.

Clearex Chorzów – Gatta Zduńska Wola 13.10, godz. 17.00

Niedzielne starcie zapowiada się nam na hit kolejki. Gatta, po części dzięki wygranej Clearexu, wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Chorzowianie z kolei po małym falstarcie rozbili byłego już lidera z Katowic aż 10:2. Podobny rezultat będzie im jednak trudno powtórzyć, ponieważ Gatta straciła do tej pory najmniej bramek w lidze. Faworytem wydają się być gracze ze Zduńskiej Woli, którzy w tym sezonie punktów jeszcze nie stracili, a dodatkowo mieli więcej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do tego spotkania.

Piast Gliwice – Red Devils Chojnice 13.10, godz. 18.00

Jeśli Piast Gliwice chce przynajmniej powtórzyć wynik z zeszłego sezonu, to po prostu musi wygrać z Red Devils Chojnice. Zero punktów w tabeli i zaledwie trzy zdobyte bramki wyglądają bardzo słabo. Z tego też względu trudno wskazać innego faworyta niż chojniczan. Ci w ostatniej kolejce zdobyli pierwsze trzy punkty w sezonie, wygrywając z Malepszy Futsal Leszno 8:5. Jeśli gliwiczanie nie wygrają tego spotkania, to margines błędu zacznie się coraz bardziej zmniejszać, a to nie wróży nic dobrego.

Gwiazda Ruda Śląska – Red Dragons Pniewy 14.10, godz. 20.00

Spotkanie Gwiazdy z Red Dragons jest dla nich ogromną szansą na rozstrzelanie się swoich graczy. W końcu siedem goli w pięciu spotkaniach nie jest zbyt okazałym wynikiem, a i podobna szansa może szybko nie nadejść, bowiem pniewianie są obecnie najgorszą defensywą w lidze. Z tego względu trudno też wskazać faworyta spotkania, ale zwycięstwo dla obu ekip byłoby czymś bardzo cennym – pozwoliłoby to im na ucieczkę z dolnych rejonów tabeli.

Spotkanie FC KJ Toruń – Rekord Bielsko-Biała odbędzie się w późniejszym terminie.

5. kolejka Futsal Ekstraklasy była bardzo intensywna. Mimo że dwa spotkania się nie odbyły, to emocji był tyle, że można by je rozdzielić na dwa weekendy.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

390 kilometrów – w tej kolejce jednym z najdalszych wyjazdów mogli poszczycić się zawodnicy Acany Orła. Aby dojechać do Lubawy musieli pokonać drogę podobną do tej, która dzieli Jelcz-Laskowice od stolicy Austrii – Wiednia. Mimo to mogli liczyć na głośne wsparcie swoich kibiców, za co należą im się ogromne brawa.

25 – mały jubileusz w spotkaniu z Constractem Lubawa obchodził z kolei Maksym Pautiak. Jego trafienie na 2:2 dla Acany Orła było jednocześnie 25. trafieniem na parkietach Futsal Ekstraklasy.

24 sekundy – zaledwie tyle czasu potrzebował Michał Osypiuk, aby otworzyć wynik spotkania oraz dać prowadzenie MOKS-owi Białystok w starciu z Gwiazdą Ruda Śląska. Trafienie to jest jednocześnie najszybciej zdobytą bramką w tym sezonie.

10 – tylu trafień w jednym spotkaniu nie zaliczył jeszcze żaden zespół. Żaden poza Clearexem Chorzów, który w spotkaniu z AZS-em UŚ Katowice drogę do bramki rywala znalazł więcej razy, niż w pozostałych czterech spotkaniach razem wziętych. Wynik jest tym bardziej imponujący, bowiem katowiczanie jeszcze przed tą kolejką byli liderem tabeli.

8.8 – takiej średniej bramek na mecz nie było jeszcze w żadnej serii gier. Najbardziej przyczynili się do tego wspomnieni wcześniej chorzowianie, ale i zespół Red Devils Chojnice, który swoje pierwsze trzy punkty zainkasował wygrywając z GI Malepszy Futsal Leszno aż 8:5.

Kiedy rozgrywki nabierają tempa, wiele można się dowiedzieć o zespołach grających w nich. To właśnie wtedy często widać, jak drużyna jest przygotowana do sezonu oraz jak sobie radzi z szybkim pokonywaniem stresu.

5. kolejka Futsal Ekstraklasy odbędzie się wyjątkowo w środku tygodnia. Z tego względu jednego dnia przypadnie zostanie rozegranych aż pięć spotkań!

MOKS Słoneczny Stok Białystok – Gwiazda Ruda Śląska 9.10, godz. 18.00

Faworytem spotkania wydają się być gospodarze. W poprzedniej kolejce MOKS poradził sobie z dobrze dysponowanym GSF-em Gliwice, dzięki czemu do domu wracał w dobrych nastrojach. Kluczem do zwycięstwa może być szybkie zdobycie bramki przez jeden z zespołów. Jeśli uda się to Gwieździe, to spotkanie może przypominać starcie z Acaną Orłem, w którym beniaminek niemalże zamurował własną bramkę. Jeśli jedna uda się to drużynie z Podlasia, to możemy być świadkami podobnego pogromu, jaki miał miejsce w starciu Gwiazdy z Constractem.

Clearex Chorzów – AZS UŚ Katowice 9.10, godz. 18.00

To spotkanie może przesądzić o losach Clearexu w tym sezonie. Chorzowianie przed rozpoczęciem rozgrywek otwarcie deklarowali chęć zbicia z tronu Rekordu Bielsko-Biała. Mają oni jednak na koncie już trzy porażki, a w ostatnich dziesięciu sezonach tylko dwukrotnie zdarzyło się, aby mistrz miał więcej niż trzy przegrane. AZS UŚ stoi z kolei przed ogromną szansą udowodnienia kolejny raz, że nie jest liderem z przypadku. Gdyby katowiczanom się to udało, mieliby już w swoim dorobku wygraną z finalistą pucharu Polski, mistrzem Polski oraz z brązowym medalistą MP. Imponujące? Nawet bardzo.

Constract Lubawa – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 9.10, godz. 19.00

Zapowiedź spotkania znajduje się (TUTAJ).

Red Dragons Pniewy – GSF Gliwice 9.10, godz. 20.00

Po słabszym początku zawodnicy Red Dragons zaliczyli dwa remisy, co mogło lekko podbudować nastroje w drużynie. GSF będzie jednak bardzo zmotywowany, aby powrócić na zwycięską ścieżkę i wskoczyć tym samym na ligowe podium. Faworytem wydają się być gliwiczanie. Na ich korzyść przemawia przede wszystkim druga najlepsza ofensywa w lidze. Z kolei pniewiane stracili do tej pory najwięcej bramek, co może oznaczać bardzo jednostronne spotkanie.

GI Malepszy Futsal Leszno – Red Devils Chojnice 9.10, godz. 20.00

Goście z Chojnic stoją w podobnej sytuacji, jak Red Dragons Pniewy. Jeśli nie wygrają, ich sytuacja w tabeli bardzo się skomplikuje. Lesznianie z kolei po serii spotkań z dużo wyżej notowanymi rywalami, mają okazję do przekonywującego zwycięstwa, co pomogłoby im zbliżyć się do ligowej czołówki. Pomóc im może również własna publiczność – chojniczanie zdobyli do tej pory zaledwie jedną bramkę na wyjeździe.

Spotkania Piast Gliwice – FC KJ Toruń oraz Rekord Bielsko-Biała – Gatta Active Zduńska Wola odbędą się w późniejszym terminie.

W siedmiu spotkaniach 4. kolejki Futsal Ekstraklasy padło aż 46 bramek. To zaledwie jedno trafienie mniej niż w poprzedniej serii gier.

Weekend z Futsal Ekstraklasą rozpoczął się od małej niespodzianki w meczu na szczycie. Zakończył się z kolei dwoma remisami. Kibice oglądający tę kolejkę na nudę nie mogli narzekać.

AZS UŚ Katowice – Rekord Bielsko-Biała 5:3

Spotkanie na szczycie, jakim określano starcie AZS-u UŚ Katowice z Rekordem Bielsko-Biała, nie mogło zawieść oczekiwań kibiców. Gospodarze, mimo że byli liderem przed tą kolejką, to nie stali w roli faworyta. Rekord jednak nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i już na przerwę schodził z bagażem dwóch bramek. Po zmianie stron bielszczanie starali się odrabiać straty, ale dając AZS-owi rzut karny, tylko pogorszyli swoją sytuację. Ostatecznie w 40. minucie wynik spotkania na 5:3 ustalił Kamil Musiał, grzebiąc tym szanse rekordu na choćby jeden punkt.

Gwiazda Ruda Śląska – Constract Lubawa 1:6

Po zwycięstwie Gwiazdy nad Acaną Orłem wydawało się, że w spotkaniu z Constractem Lubawa gospodarze mogą sięgnąć po kolejny komplet punktów. Sprawdziła się jednak statystyka, która utrzymuje się od początku sezonu. Gwiazda w każdym spotkaniu strzela jedną bramkę, a Constract odpowiada sześcioma trafieniami. Wynik zatem nie mógł być inny jak 6:1 dla Constractu.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Clearex Chorzów 4:2

Relacja spotkania znajduje się (TUTAJ)

Gatta Active Zduńska Wola – Piast Gliwice 4:2

Starcie drużyny z kompletem punktów oraz zespołu, który w tym sezonie nie zaliczył nawet remisu zwiastowało pewne zwycięstwo tego pierwszego. I choć Gatta grała przed własną publicznością, to piłkę z siatki wyciągała jako pierwsza. Do sensacji jednak nie doszło, bowiem jeszcze przed przerwą gospodarze doprowadzili do remisu, a tuż po zmianie stron ustawili sobie spokojną, dwubramkową przewagę. Niespodzianki zatem nie było, przez co Piast wciąż okupuje ostatnią pozycję w tabeli.

GSF Gliwice – MOKS Słoneczny Stok Białystok 4:5

Faworytem tego spotkania był GSF Gliwice, ale tak jak zapowiadaliśmy – nie wszystko co na papierze, sprawdza się na boisku. Już po pierwszej połowie MOKS prowadził aż 4:1. I choć po zmianie stron gliwiczanie rzucili się do odrabiania strat, to zabrakło im ostatecznie jednego trafienia. Tym samym GSF zakończył swoją passę bez porażki na trzech spotkaniach.

FC KJ Toruń – GI Malepszy Futsal Leszno 1:1

Lesznianie mają najprawdopodobniej najtrudniejszy terminarz na początku sezonu spośród wszystkich zespołów w lidze. Po dwóch dotąd niepokonanych zespołach oraz drużynie aspirującej do mistrzostwa, beniaminek z Wielkopolski trafił na obecnych wicemistrzów Polski. Różnicy klas nie było jednak widać. Goście za sprawą trafienia Sebastiana Wojciechowskiego objęli prowadzenie i przez długi czas nie wypuszczali go z rąk. Torunianie do remisu doprowadzili dopiero po przerwie, ale na więcej nie było już ich stać i spotkanie zakończyło się ostatecznie jednobramkowym remisem.

Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy 4:4

Jak na czerwone derby przystało, tak nie zabrakło bramek oraz zwrotów akcji. Prowadzenie w tym spotkaniu przechodziło z rąk do rąk aż trzykrotnie. Na koniec jednak żadna z drużyn nie mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Remis 4:4 wydaje się być wynikiem sprawiedliwym, choć obu zespołom nie pomogło to w wydostaniu się ze strefy spadkowej.