Wpisy

Nikita Mozheyko dołącza do zespołu Acany Orła Jelcz-Laskowice! 27-latek pochodzi z Ukrainy, ale poza tamtejszą ligą, występował również na Białorusi. Jak sam mówi, do wybory Acany Orła przekonał się po rozmowie z żoną.

Nowy zawodnik jelczańskich Orłów, Nikita Mozheyko pochodzi z Ukrainy. Swoją przygodę z piłką rozpoczął zaś dzięki tacie.

– Tata dał mi pierwszą piłkę zanim skończyłem sześć lat. Cały wolny czas spędzałem później właśnie z nią i można powiedzieć, że takie piłkarskie wykształcenie otrzymałem na ulicy. W moim rodzinnym mieście grałem w FK Khartsyzsk. Treningi traktowałem raczej jak hobby i nie myślałem o tym, że zostanę kiedyś zawodowym sportowcem. Gdy byłem w szóstej klasie tata zawiózł mnie na testy do Metallurgu Donieck. Tam grałem przez trzy lata i choć zdobyłem ogromne doświadczenie, to na tym etapie moja kariera w piłce nożnej się zakończyła. Miałem wówczas 14 lat, byłem niskiego wzrostu i postanowiłem zmienić dyscyplinę sportu.

Początki Nikity z futsalem skupiały się głównie w rejonie Doniecka.

– Zacząłem grać w MFC Titan, który później stał się filią Szachtara Donieck. W zespole spędziłm około roku, po czym otrzymałem propozycję trenowania z pierwszym składem. W 2009 roku przeszedłem do MFC LTK, ale po pół roku wróciłem do rodzinnej miejscowości. Następnym moim klubem było więc MFC Arpi w Doniecku, gdzie grałem trzy lata.

Gdy na Ukrainie wybuchła wojna, jego region ucierpiał najbardziej, przez co Nikita musiał wyjechać poza granice swojego kraju.

– Gdy W Donbasie rozpoczęły się działania wojenne, byłem zmuszony przeprowadzić na sąsiednią Białoruś, gdzie spędziłem w sumie pięć lat. Na początku występowałem tam w VRZ Gomel, następnie przez trzy lata występowałem w MFC BC, a na koniec zaś w Viten-Orsha MFC. Z tym ostatnim sięgnąłem po Superpuchar Białorusi, brązowy medal Mistrzostw Białorusi oraz udało nam się dostać do finału krajowego pucharu.

Po sukcesach odniesionych na Białorusi wrócił na Ukrainę, gdzie grał w 1-ligowym MFC De-Trading. Razem z zespołem udało mu się wygrać te rozgrywki i tym samym wywalczyć awans do Extra-Ligi. Teraz jednak postanowił się przenieść do Acany Orła, do czego przekonała go… rozmowa z żoną.

– O polskiej lidze, przyznaję, wiem niewiele, ale obiecuję się poprawić (śmiech). Poza Orłem miałem kilka innych propozycji i trzeba powiedzieć wprost, że wybór nie był łatwy. W Polsce wcześniej byłem tylko przejazdem, nie znam też jeszcze języka, ale po rozmowie z żoną postanowiłem przeprowadzić się tutaj. Poznałem już niektórych kolegów z drużyny. Rozmawiałem m.in. z Mykolą Morozowem, który pomagał mi w sprawach organizacyjnych. Na pewno będę chciał się nauczyć języka, aby móc jak najszybciej zaadoptować się w zespole i dobrze komunikować się z resztą chłopaków.

Jakub Kąkol dołącza do Acany Orła Jelcz-Laskowice. Zawodnik przez ostatnie dwa sezony reprezentował zespół Red Devils Chojnice

Po trzech sezonach na północy Polski, Jakub Kąkol przeprowadza się na Dolny Śląsk. Do zespołu Chusa Lopeza nie przechodzi jednak uzupełnić skład, ale stanowić jego bardzo ważną część.

Macierzystym klubem nowego nabytku Orłów jest Futsal Club Kartuzy. Tam po pierwszym sezonie na poziomie I ligi uzbierał 20 występów oraz 15 bramek. Dobra skuteczność przełożyła się na zmianę klubowych barw i przejście do ekstraklasowego Red Devils Chojnice.

W nowej drużynie w dwa lata zanotował 41 spotkań, w których 21 razy wpisywał się na listę strzelców. Do Jelcza-Laskowic przychodzi zatem nie tylko poprawić swoje indywidualne statystyki, ale także pomóc drużynie w walce o jak najwyższe cele.

– Nad transferem zastanawiałem się dosyć długo. Myślałem nad tym czy zmiana otoczenia po tym ciężkim i niepewnym roku będzie dla mnie dobra. Postanowiłem jednak dać sobie w końcu szansę, aby ją wykorzystać. Rozmawiałem z kilkoma osobami, dzięki którym ta decyzja przyszła mi łatwiej. Postawiłem na futsal i też w tym kierunku chce się cały czas rozwijać, aby jak najwięcej dać z siebie tego, co potrafię najlpeiej, a dzięki tak dobremu trenerowi jakim jest Chus mam nadzieję, że to mi się uda. Ostatni sezon w wykonaniu Orła był bardzo dobry. Uważam, że w tym roku poprzeczkę każdy postawi sobie wysoko i da z siebie wszystko, żeby był to jeszcze lepszy rok, obfity w sukcesy i dobre wyniki. W CSiR Jelcz-Laskowice grałem tylko dwa razy i nie udało mi się tu zdobyć choćby punktu, co świadczy o tym jaki ciężki jest to teren. Dla mnie, jako zawodnika grało się tu dobrze i mam nadzieję, że w nowym klubie nic się nie zmieni. Największe wrażenie, choć pewnie nikogo to zdziwi, zrobili na mnie kibice Orła, dzięki którym zawsze jest łatwiej grać u siebie. Mam nadzieję, że w nowym sezonie ich dopingu również nie zabraknie – podsumował Kąkol.

Szymon Cichy nowym zawodnikiem Acany Orła Jelcz-Laskowice. Jak mówi 20-letni zawodnik: – Nad ofertą nie zastanawiałem się zbyt długo.

Od sezonu 2020/21 w barwach Acany Orła Jelcz-Laskowice występować będzie Szymon Cichy. W poprzednich rozgrywkach dwudziestolatek reprezentował GSF Gliwice.

Wychowanek Rekordu Bielsko-Biała po raz pierwszy na parkietach Futsal Ekstraklasy pojawił się w sezonie 2015/16. Od tego czasu tylko raz zszedł piętro niżej, do gliwickiego GSF-u, z którym rok temu wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Mimo młodego wieku Cichy dwukrotnie zdobywał już Mistrzostwo oraz Superpuchar Polski, a także raz tryumfował w rozgrywkach Pucharu Polski. Do tego dołożył osiem Młodzieżowych Mistrzostw Polski, w trakcie których dwa razy zdobył tytuł MVP turnieju.

Tak liczne sukcesy przełożyły się oczywiście na powołania do reprezentacji Polski U18, U19, a następnie U21, gdzie w sumie zdobył pięć bramek.

Nad ofertą nie zastanawiałem się zbyt długo. Było jeszcze kilka innych propozycji, ale myślę, że Acana Orzeł Jelcz-Laskowice będzie dla mnie najlepszą opcją w najbliższym czasie. Do przyjścia tutaj przekonywał mnie m.in. Arek Szypczyński, z którym mam kontakt. Bardzo się cieszę, że będę mógł współpracować z trenerem Chusem Lopezem, bo wiem, że dzięki temu zrobię duży postęp zarówno w umiejętnościach, które będę mógł pokazać na hali, jak i w sprawności fizycznej. Zdecydowałem się również na ten wybór, ponieważ wiem, że właśnie z tą drużyna będę mógł walczyć o najwyższe miejsca w lidze. Cieszy mnie to, że zespół jest bardzo młody i perspektywiczny. Sądzę, że podjąłem dobra decyzję i jest to dla mnie duży krok do przodu. Czekam z niecierpliwością na pierwsze sparingi oraz mecze, w których będę mógł pokazać się kibicom z jak najlepszej strony – mówi Szymon Cichy.

Koniec sezonu, to czas podsumowań. Po wyborze bramki oraz zdjęcia sezonu nadszedł czas na analizę, a w tej, na tle innych zespołów prezentujemy się dobrze. Szczególnie widać to w defensywie, gdzie Orły, względem poprzedniego sezonu wykonały spory postęp.

Sezon 2019/20 w Futsal Ekstraklasie oficjalnie zakończył się 14 maja. Można powiedzieć, że na dwa dni przed ostatnią planową kolejką, ale tak naprawdę za datę zakończenia rozgrywek spokojnie można uznać 8 marca, kiedy to Red Devils Chojnice zagrało ostatnie spotkanie z GI Malepszy Futsal Leszno.

Dla Acany Orła był to z pewnością dobry sezon. To w nim jelczanie pobili swój rekord meczów z rzędu bez porażki, który ostatecznie zatrzymał się na jedenastu spotkaniach. Dzięki temu drużyna prowadzona przez Jesusa Lopeza cały czas utrzymywała kontakt z ligową czołówką, a do podium zabrakło jej ostatecznie kilku punktów.

– Trudno jest mówić o zakończeniu sezonu, ponieważ nie byliśmy w stanie go w całości rozegrać. Był to jednak już nasz drugi sezon w Futsal Ekstraklasie i kolejny raz walczyliśmy w nim o najwyższe lokaty. Podobało mi się w nim to, że zespół mimo przyjścia wielu nowych graczy potrafił postawić się innym, silnym rywalom i niejednokrotnie urwać im punkty. Było to widać chociażby po pierwszej rundzie, w której byliśmy zespołem z najmniejszą liczbą straconych bramek. Dzięki temu mogliśmy chociażby do ostatniego meczu z Constractem walczyć o podium. W pucharze Polski również myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony, bo na pewno spotkania z Rekordem nie można uznać za słabe w naszym wykonaniu – mówi Jesus Lopez trener Acany Orła.

W tym sezonie pobity został także rekord, jeśli chodzi o najwyższe zwycięstwo Orłów na poziomie Futsal Ekstraklasy. Miało to miejsce w 6. kolejce, a jelczanie pokonali wtedy u siebie AZS UŚ Katowice 8:2.

– Gdyby ostatni mecz potoczył się inaczej na pewno rozmawialibyśmy w innych nastrojach, ale mimo tego był to dla nas dobry sezon. Stworzyliśmy bardzo silną drużynę, która potrafiła walczyć z każdym i zaliczyć wyjątkowo długą serię spotkań bez porażki. Słowa uznania należą się tu każdemu zawodnikowi, który włożył swój wysiłek na treningu. To owocowało bowiem podczas spotkań, po których niejeden raz słyszeliśmy, że gramy naprawdę dobry i ładny futsal. Drużyna w ciągu sezonu dość mocno się zmieniła, dlatego nie możemy o nikim zapomnieć! Walka o najwyższe cele nie byłaby możliwa, gdyby nie nasz trener, który co roku zaskakuje mnie nowymi metodami treningowymi oraz podejściem do zawodników. Na koniec podziękowania należą się zarządowi klubu, całemu sztabowi, pracownikom CSiR oraz najlepszym kibicom, bez których nie mielibyśmy możliwości trenowania, rozgrywania spotkań oraz przeżywania tak wielkich emocji – podsumowuje Maciej Foltyn, kapitan Acany Orła.

Patrząc na poprzedni sezon, średnia punktów na mecz jest nieco gorsza. Wtedy wynosiła ona bowiem 1.77, zaś teraz 1.55.

– Jestem bardzo wymagającą osobą i kiedy tracimy punkty, nie mogę przestać myśleć o powodzie tego… Myślę jednak, że czasem porażki są potrzebne. Tak było np. po spotkaniu z Gwiazdą Ruda Śląska, kiedy zespół wskoczył na bardzo wysoki poziom. Oczywiście mogliśmy wygrać więcej spotkań, dzięki czemu dziś cieszylibyśmy się może z medalu, ale czasem brakowało nam odrobiny szczęścia i doświadczenia. Takim przykładem może być jak najbardziej spotkanie w Lesznie, ale osobiście zamiast tego wolałbym pokonać Rekord, Constract, Gattę i GSF, z którymi gubiliśmy punkty przed własną publicznością, czego wyjątkowo nie lubię – dodaje szkoleniowiec Acany.

Ostatecznie trudno jest mówić o równym liczeniu punktów, kiedy spotkania rewanżowe nie zostały rozegrane ze wszystkimi rywalami. Można nawet powiedzieć, że Orzeł miał nieco pecha – na pięć drużyn, z którymi jelczanie mierzyli się w drugiej rundzie, trzy znalazły się w pierwszej czwórce. Patrząc szerzej, to jedynie Rekord, obok Acany Orła miał rozegranych osiem spotkań z zespołami znajdującymi się w pierwszej szóstce. Jedno mniej miały Constract oraz Clearex, zaś sześć FC KJ Toruń i Gatta Zduńska Wola. Być może gdyby terminarz ułożył się inaczej, dziś ta średnia byłaby wyższa, a i pozycja w tabeli lepsza.

Jelczanie nie wyglądali bowiem słabo na tle najgroźniejszych rywali. Z czołówką zdobywali średnio 1.12 punktu na mecz, co daje im pod tym względem czwarte miejsce w małej tabeli.

1. Rekord Bielsko-Biała 2.50 pkt,
2. FC KJ Toruń 1.33 pkt,
3. Constract Lubawa 1.28 pkt,
4. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1.12 pkt,
5. Gatta Zduńskaw Wola 0.83 pkt,
6. Clearex Chorzów 0.71 pkt.

Podobnie pechowo dla Orła wyglądało to w starciach z zespołami z dolnej części tabeli. Gdyby wziąć pod uwagę jedynie spotkania z ostatnią czwórką, to o jedno więcej od Orła miały rozegrane zespoły Constractu, Gatty oraz FC KJ Toruń. Tyle samo miał Clearex, a najmniej – ani jednego w rundzie rewanżowej – Rekord.

Na plus z pewnością trzeba oddać Orłom grę obronną. Do spotkania z Constractem Lubawa była to najlepsza formacja defensywna w lidze. Ostatecznie nasi zawodnicy spadli na drugie miejsce, ale i tak wykonali pod tym względem ogromny postęp.

Sezon 2015/16 – 4.95 stracone bramki na mecz (I liga),
Sezon 2016/17 – 2.80 (I liga),
Sezon 2017/18 – 1.86 (I liga),
Sezon 2018/19 – 3.03 (Futsal Ekstraklasa),
Sezon 2019/20 – 1.88 (Futsal Ekstraklasa)
.

A tak wygląda to na tle innych zespołów:

1. Rekord Bielsko-Biała – 1.83 straconej bramki na mecz,
2. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – 1.88,
3. Piast Gliwice – 2.44,
4. FC KJ Toruń – 2.77,
5. Constract Lubawa – 2.83,
5. Clearex Chorzów – 2.83,
7. Gatta Zduńska Wola – 2.88.

Zwracając uwagę z kolei na drugą stronę boiska i grę ofensywną, można wyróżnić tu procent strzałów celnych, które zakończyły się golem. Pod tym względem Orzeł plasuje się na trzecim miejscu w całej lidze.

1. Rekord Bielsko-Biała – 25% celnych strzałów zakończonych bramką,
2. Clearex Chorzów – 24%,
3. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 22%
3. Gatta Zduńska Wola 22%
3. GSF Gliwice 22%
6. Constract Lubawa 21%
6. Piast Gliwice 21%

Do wysokiej skuteczności oddawanych strzałów najbardziej przyczynił się Arkadiusz Szypczyński, który z dorobkiem ośmiu bramek został najlepszym strzelcem Orłów w tym sezonie. Tuż za jego plecami znalazł się Sergio Solano, a podium uzupełnili ex aequo Marcin Firańczyk, Gustavo Henrique oraz Mykola Morozow.

Orły trenera Chusa należy pochwalić również za grę fair-play. Jelczanie, obok Constractu popełnili najmniej fauli spośród wszystkich zespołów – 6,77 na spotkanie. Dodatkowo, po Rekordzie byli drugim zespołem z najmniejszą liczbą kartek (22 żółte i 1 czerwona).

Czysta gra naszych zawodników nie przeniosła się jednak na to, że inne zespoły traktowały je tak samo. Orzeł był bowiem trzecim zespołem w lidze z największą liczbą przyznanych rzutów wolnych i karnych. Średnio otrzymywali ich 8.05 na mecz.

Teraz przed jelczanami kilkumiesięczna przerwa od rozgrywek. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w przyszłym sezonie poza zawodnikami na parkiecie, pojawią się również kibice na trybunach. Okazji do tego będzie sporo, ponieważ liga powiększy się prawdopodobnie o cztery nowe zespoły, które z pewnością, śladem Orła z sezonu 2018/19, będą chciały na stałe zameldować się ligowej czołówce.

Na naszym oficjalnym profilu na Facebooku trwa głosowanie na najpiękniejszą bramkę sezonu. Zachęcamy wszystkich do udziału w zabawie.

Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ

Informujemy, iż z dniem 10 maja 2020 roku prezes klubu KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice, Sebastian Bednarz zrezygnował z pełnienia dotychczasowej funkcji. Decyzja ta podyktowana jest przyczynami zawodowymi, które powodują brak możliwości jednoczesnego prowadzenia klubu.

Sebastian Bednarz z zespołem Orła był od samego początku. W zaledwie trzy lata udało mu się zbudować drużynę, która pewnie awansowała do Futsal Ekstraklasy, a więc na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce. W trakcie ostatnich dwóch lat Acana Orzeł zawsze znajdował się w ligowej czołówce, dzięki czemu do samego końca walczył o pozycje medalowe. To także za jego czasów w zespole z Dolnego Śląska swoje występy zaliczył Adriano Foglia – wielokrotny medalista mistrzostw Europy i świata oraz najlepszy zawodnik na świecie z 2003 roku, a zespół U18 zdobył brązowy medal mistrzostw Polski.

Mimo rezygnacji ze stanowiska prezesa, Sebastian Bednarz zapewnia, że pozostanie przy klubie, bo też traktuje on Orła jak własne dziecko, które przy wsparciu licznych sponsorów i miasta Jelcz-Laskowice zbudowali od zera.  

– Są takie dni kiedy wielki smutek przeplata się z nadzieją. Gdyby pięć lat temu, podczas wizyty w portugalskim Sportingu Lizbona, ktoś powiedział, że uda się nam tyle osiągnąć, pewnie byśmy nie uwierzyli. W tym miejscu chciałbym podziękować tym wszystkim osobom, które pomogły zrealizować ten projekt. Z pewnością nie byłoby tego klubu bez Jarka Patałucha, który jak nikt inny oddawał serce abyśmy cały czas szli do przodu. Podziękowania również dla trenerów – obecnego Jezusa Lopeza i byłego Andrea Buciiola, a także dla wszystkich zawodników, którzy w tym prawie pięcioletnim okresie grali z Orłem na piersi.

Wielkie podziękowania składam naszym partnerom i sponsorom. Szczególnie chciałem podziękować Państwu Ewie i Dariuszowi Naworol, którzy dostrzegli naszą wielką pasję i pomogli jej wypłynąć na szerokie wody. Dziękuję władzom Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice, panu Burmistrzowi, za te pięć lat wsparcia i pomocy w rozwoju klubu. Podziękowania dla Prezesa CSiR Jelcz-Laskowice oraz wszystkich (obecnych i byłych) pracowników Centrum Sportu, którzy nie raz pomagali w niełatwych sytuacjach. Chciałbym podziękować wszystkim naszym partnerom biznesowym, których miałem przyjemność zarażać miłością do futsalu. Oczywiście wielkie słowa uznania należą się również naszym najwspanialszym kibicom w Polsce – jesteście wielcy. Na koniec dziękuję także mojej rodzinie, że wytrwali ze mną w tej miłości do klubu.

Teraz czas na wielkie zmiany zawodowe w moim życiu, ale serce na zawsze pozostanie pomarańczowe.

Następcą prezesa Bednarza zostanie dotychczasowy wiceprezes klubu, Przemysław Olechowski.

W związku z rozwijającą się wciąż epidemią koronawirusa spotkanie 19. kolejki Futsal Ekstraklasy między AZS-em UŚ Katowice i Acaną Orłem Jelcz-Laskowice zostanie rozegrane bez publiczności.

Przykro nam to pisać, ale bezpieczeństwo kibiców oraz zawodników jest najważniejsze.

W związku z decyzją premiera Mateusza Morawickiego o odwołaniu wszystkich imprez masowych na terenie kraju informujemy, że mecz 19. kolejki Futsal Ekstraklasy między zespołami AZS-u UŚ Katowice a KS Acaną Orłem Futsal Jelcz-Laskowice odbędzie się bez udziału publiczności.

Liczymy na to, że decyzja ta zostanie w pełni zrozumiana przez naszych kibiców. Zawsze mogliśmy liczyć na wasz doping oraz wasze wsparcie. Teraz jednak chcielibyśmy Was prosić o pozostanie w domach i obejrzenie spotkania poprzez stronę internetową TVcom.pl. Zarówno wasze, jak i nasze zdrowie jest najważniejsze.

O kolejnych ewentualnych spotkaniach bez udziału publiczności będziemy informować na bieżąco.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice przegrał z Constractem Lubawa 2:3. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Kacper Kędra. Dla gospodarzy była to pierwsza porażka u siebie od prawie pół roku.

Starcie czarnych koni, jak można było określić spotkanie Acany Orła z Constractem Lubawa zapowiadało się niezwykle interesująco. Na parkiecie w Jelczu-Laskowicach mieli bowiem zmierzyć się ze sobą dwaj pretendenci do medalu tegorocznych rozgrywek.

Poprzeczka jaką zawiesili jelczanie dla swoich rywali znajdowała się jednak wyjątkowo wysoko. Do tej pory jedynie Rekord Bielsko-Biała wyjechał z Dolnego Śląska z kompletem punktów, a i tak do końca musiał drżeć o wynik.

Początek meczu nie zwiastował, aby lubawianie mieli być kolejną, po Rekordzie drużyną, która do domu będzie mogła wrócić zwycięsko. Pierwszy groźny strzał oddali dopiero w 7. minucie, kiedy to bliski pokonania Macieja Foltyna był Pedrinho.

Kolejne próby okazały się już jednak skuteczne. W niecałą minutę defensywa Orła została dwukrotnie przechytrzona, a na listę strzelców wpisali się odpowiednio Paweł Kaniewski oraz Bartłomiej Piórkowski.

Reakcja Jesusa Lopeza była natychmiastowa. Hiszpan wziął czas, co było nie tylko potrzebnym, ale i dobrym posunięciem. Nie minęło bowiem wiele czasu, a po asyście Marcina Firańczyka piłkę do siatki rywala skierował Kacper Kędra.

Wyrównać przed przerwą próbowali jeszcze m.in. Mykola Morozov, Janis Pastars, czy też Marcin Firańczyk, ale ich uderzenia były albo blokowane, albo niecelne.

Swego udało się dopiąć w 24. minucie. Wtedy to do rzutu wolnego ustawionego tuż przed polem karnym podszedł Kacper Kędra. I kiedy wszyscy spodziewali się rozegrania, ten uderzył płasko, obok muru, nie dając bramkarzowi szans na jakąkolwiek interwencję.

Dwubramkowy remis utrzymywał się dość długo i trudno było wskazać zespół, który ewentualnie byłby bliższy objęcia prowadzenia. Na nieszczęście Orła był to Constract, który po dość przypadkowej bramce Pedro Pereiry mógł ponownie objąć kontrolę nad spotkaniem.

Po tym trafieniu jelczanie nie byli już w stanie odpowiedzieć. W końcówce bliski gola był Maksym Pautiak, ale piłka po jego uderzeni przeszła minimalnie obok słupka.

Końcowa syrena oznaczała porażkę jelczan. Pierwszą od niemalże pół roku przed własną publicznością. Zwycięstwo Constractu dało im pozycję wicelidera. Orzeł pozostał na 6. miejscu, ale jego strata do podium urosła już do pięciu oczek.

– Czujemy lekki niedosyt, bo pomimo problemów kadrowych potrafiliśmy przeciwstawić się tak mocnej drużynie, jaką jest Constract. Dwie szybko stracone bramki są oczywiście winą naszego braku koncentracji, ale myślę, że jest to do naprawienia i wtedy nasza gra obronna powinna wyglądać już o wiele lepiej – stwierdził Maciej Foltyn, kapitan Acany Orła.  

– Chcieliśmy kontrolować to spotkanie, utrzymywać się długo przy piłce i myślę, że po części nam to wychodziło. Dwie bramki oczywiście cieszą, ale na końcu zawsze liczy się wynik drużyny. Dziś przegraliśmy i teraz możemy myśleć już tylko o następnym meczu – mówił Kacper Kędra.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Constract Lubawa 2:3 (1:2)
Kacper Kędra 10′, 24′ – Paweł Kaniewski 8′, Bartłomiej Piórkowski 8′, Pedro Pereira 32′.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Pastars, Morozov, Pautiak, Szypczyński – Pach, Firańczyk, Makowski, Kędra, Turkowyd.

Constract: Darias (Okuniewski G., Zelma) – Pereira, Grubalski, Pedrinho, Budzyn – Bolea, Kaniewski, Marinho, Piórkowski, Ossowski, Raszkowki, Okuniewski J.

Przed Acaną Orłem kolejny ważny mecz. Do Jelcza-Laskowic przyjedzie tym razem beniaminek Futsal Ekstraklasy, Constract Lubawa. Poprzednie spotkanie obu drużyn zakończyło się remisem 2:2.

Z czym Constract Lubawa może kojarzyć się kibicom Orła?

Pierwsze co przychodzi na myśl, to z pewnością baraże o Futsal Ekstraklasę z maja 2017 roku. Wtedy górą okazali się być gracze z północy Polski, którzy w dwumeczu pokonali jelczan 5:2. I choć ostatecznie lubawianie odpadli na drugim etapie walki o awans, to swego dopięli.

Po poszerzeniu najwyższej klasy rozgrywkowej Constract zameldował się w futsalowej elicie i swoimi wynikami z debiutanckiego sezonu przypomina… Acanę Orła.

Po 17. kolejce minionych rozgrywek rezultaty Orła prezentowały się następująco:
2. miejsce, 36 punktów, bilans bramkowy 64:48

Z kolei aktualny wynik Constractu to:
3. miejsce, 31 punktów, bilans bramkowy 61:49

Oczywiście obu sezonów nie da się porównać tak samo, bowiem rok temu liga miała zupełnie inny kształt. Powyższe liczby pokazują jednak, że pewne podobieństwo zachodzi.

Czy możemy zatem w Jelczu-Laskowicach spodziewać się starcia dwóch czarnych koni ostatnich rozgrywek? Z pewnością tak.

Już pierwszy mecz obu zespołów pokazał, że Constract nie będzie do ostatniej kolejki drżeć o utrzymanie, a raczej mierzyć w górne rejony tabeli. Lubawianie byli wtedy bardzo blisko pokonania Acany Orła, ale na bramkę Arkadiusza Budzyna z 38. minuty momentalnie odpowiedział Maksym Pautiak.

Teraz stawka spotkania jest o wiele większa. W walkę o dwa wolne miejsca na podium zaangażowanych pozostało pięć zespołów. I choć Orzeł nie startuje do niego z pole position, to z pewnością nie znajduje się na straconej pozycji.

W końcu w Jelczu-Laskowiach wygrać udało się tylko Rekordowi, a z pustymi rękami wracały stąd już takie drużyny jak FC KJ Toruń, czy też Clearex Chorzów.

Czy Constract będzie kolejnym, który do domu powróci na tarczy? O tym przekonamy się już w sobotę – 7 marca o godzinie 18.00. Bilety w cenie 5 oraz 15 złotych nabywać można w kasach CSiR Jelcz-Laskowice.

W 17. kolejce Futsal Ekstraklasy działo się bardzo dużo. Rozmiar zwycięstwa w jednym ze spotkań wyszedł poza skalę archiwów, a i liczba rozegranych meczów jednego z Orłów osiągnęła ładny rozmiar.

Kto najwięcej stracił, a kto najwięcej strzelił? Kto przerwał niechlubną serię, a kto podtrzymał korzystną? Zapraszamy na garść ciekawostek po 17. kolejce Futsal Ekstraklasy.

18:1 – spotkanie Rekordu Bielsko-Biała z AZS-em UŚ Katowice przeszło najśmielsze oczekiwania kibiców aktualnego mistrza Polski. Tak ogromnego zwycięstwa nie było przez przynajmniej ostatnie 19 lat, bowiem ogólnodostępne archiwa sięgają zaledwie do sezonu 2001/02. Wygraną, która w tym czasie najbardziej zbliżyła się do rezultatu z Bielska-Białej jest ta z sezonu 2003/04, kiedy to Agra-Mariass Opole pokonał Cuprum Polkowice 16:1.

6 – za powyższe spotkanie szczególnie warto pochwalić Łukasza Biela, który zdobył aż sześć bramek. Co ciekawe w dwunastu dotychczas rozegranych spotkaniach zdobył ich zaledwie pięć.

1.82 – bramka zdobyta w tym spotkaniu przez katowiczan pomogła pośrednio Orłowi. W czym? W pozostaniu najszczelniejszą defensywą w lidze. Średnia straconych bramek na mecz przez jelczan wynosi zaledwie 1.82. Dla porównania w zeszłym roku na tym samym etapie rozgrywek Acana straciła aż 17 bramek więcej. Postęp jaki poczynili gracze Jesusa Lopeza jest zatem widoczny gołym okiem.

125 – W trakcie spotkania z Clearexem Chorzów swój mały jubileusz świętował strzelec pierwszej bramki – Arkadiusz Szypczyński. Dla najskuteczniejszego z Orłów było to już 125 spotkanie na parkietach Futsal Ekstraklasy.

115 – łączna liczba bramek strzelona w tym sezonie przez Rekordzistów z pewnością jest imponująca. Wynik tym bardziej wygląda potężnie, gdy porównamy go do bramek strzelonych przez całą strefę spadkową. Zespoły Gwiazdy, Red Devils oraz Futsal Leszno mają na swoim koncie łącznie 116 trafień, a więc zaledwie jedną bramkę więcej od graczy z Bielska-Białej.