Wpisy

Acana Orzeł idzie w górę. Jelczanie nie dali szans Gwieździe Ruda Śląska, pokonując ją aż 6:1. Dzięki temu drużyna Jesusa Lopeza awansowała na 5. miejsce w tabeli Futsal Ekstraklasy.

Ponad miesiąc musieli czekać kibice Acany Orła, aby zobaczyć swoich idoli w Centrum Sportu i Rekreacji Jelcz-Laskowice. Naprzeciwko graczy Jesusa Lopeza stanęła ostatnia drużyna Futsal Ekstraklasy – Gwiazda Ruda Śląska. I choć przyjezdni z pewnością liczyli na ponowne sprawienie niespodzianki, tak jak to miało miejsce na początku sezonu, to powtórki ze scenariusza nie było.

Już w 35. sekundzie Patryka Lawacza pokonał Arkadiusz Szypczyński, dzięki czemu gospodarze mogli spokojnie kreować kolejne sytuacje. Tych nie zabrakło, a okazje do zdobycia bramki mieli chociażby Maksym Pautaik, Mykola Morozov oraz Janis Pastars.

Na 2:0 podwyższył ostatecznie Gustavo Henrique, dla którego jest to już kolejne w tym sezonie trafienie zza pola karnego. Brazylijczyk z austriackim paszportem podobną bramkę zaliczył m.in. w spotkaniu z Piastem Gliwice, kiedy to Acana Orzeł zremisował 1:1.

Przed przerwą jelczanie zdążyli jeszcze raz ukłuć rywali, kiedy to podanie Marcina Firańczyka wykorzystał Pastars. I mimo korzystnego wyniku, apetyty na drugą połowę były o wiele większe, bo też trzybramkowe prowadzenie było zdecydowanie najmniejszym wymiarem kary, jaki Orły mogły wymierzyć przeciwnikowi.

Po zmianie stron, co mogło lekko zaskoczyć, wynik utrzymywał się aż jedenaście minut. Jelczanie cały czas naciskali na defensywę Gwiazdy, ale albo dobrze interweniował Lawacz, albo obrońcy zbijali piłkę poza światło bramki. Przełamać udało się dopiero Firańczykowi. Kiedy jednak były zawodnik MOKS-u Białystok już to zrobił, to na jednym trafieniu nie poprzestał.

Jego dwie szybko zdobyte bramki pozwoliły szkoleniowcowi Orłów na większą rotację w składzie. Szansę w dłuższym wymiarze czasowym dostali chociażby młodzi Damian Makowski oraz Filip Turkowyd.

– Występ Damiana Makowskiego oraz Filipa Turkowyda oceniłbym jak najbardziej na plus. Każdy z nas pamięta swój debiut i te występy wcale nie różniły się jakoś dużo. Było widać lekką nerwowość, ale takie są początki i fajnie, że mają to już za sobą – ocenił Maciej Foltyn.

Ostatecznie wynik uległ zmianie jeszcze dwukrotnie. Najpierw na 6:0 podwyższył Pautiak, dla którego było to piąte trafienie w tym sezonie. Ostatni akcent spotkania należał jednak do gości, a konkretnie do Mateusza Węgrzyna, dzięki czemu przyjezdni mogli się cieszyć z trafienia honorowego.

– Planem było przede wszystkim zwycięstwo i najważniejsze jest to, że w końcu udało nam się zdobyć trzy punkty. Cieszy nas styl w jakim to zrobiliśmy, bowiem przeciwnicy nie mieli tego dnia żadnych argumentów, aby nam zagrozić – stwierdził golkiper Acany Orła.

Dzięki zwycięstwu Orły wyprzedziły FC KJ Toruń i awansowały na 5. miejsce w ligowej tabeli. Do drugiego Clearexu Chorzów, z którym jelczanie zmierzą się już za dwa tygodnie strata wynosi dwa oczka.

Do Chorzowa jedziemy jak najbardziej po zwycięstwo. Nie szukamy żadnych wymówek. Chcemy się postawić wiceliderowi i przeskoczyć ich tym samym w ligowej tabeli – zakończył kapitan zespołu.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gwiazda Ruda Śląska 6:1 (3:0)
Arkadiusz Szypczyński 1′, Gustavo Henrique 8′, Janis Pastars 14′, Marcin Firańczyk 31′, 33′, Maksym Pautiak 35′ – Mateusz Węgrzyn 38′.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Morozov, Kędra, Pautiak, Szypczyński – Firańczyk, Pastars, Henrique, Makowski, Turkowyd, Pach.

Gwiazda: Waszka (Lawacz, Sobecko) – Dynek, Hiszpański, Białek, Haase – Hyży, Węgrzyn, Wojciuch, Duda, Widuch, Szaraniec.

Najbliższa seria gier będzie stać nie tylko pod znakiem starcia lidera z wiceliderem. To w ten weekend może bowiem dojść do wyraźnego podziału tabeli na dwie połówki, ale także do nieoficjalnego pożegnania dwóch zespołów z Futsal Ekstraklasą.

Poza spotkaniem Acany Orła szykuje się dużo znaczących starć. Znaczących nie tylko dla zespołów, które do nich podejdą, ale także dla reszty ligowej stawki.

Dokonać niemożliwego

16. kolejkę rozpoczniemy od prawdziwego hitu. Na parkiecie w Chorzowie zmierzy się ze sobą miejscowy Clearex oraz Rekord Bielsko-Biała, czyli wicelider oraz lider Futsal Ekstraklasy. Dla chorzowian będzie to ogromna szansa. Szansa na przedłużenie nadziei. Bowiem tak jak zwycięstwo z Rekordem jest w ich zasięgu, tak już zrzucenie go z mistrzowskiego tronu niemalże niemożliwe. Aby jednak szansa na to się zwiększyła potrzebne jest zwycięstwo. W innym razie Rekord będzie mógł zacząć powoli rozglądać się za szampanami na mistrzowską fetę.

Podział w Katowicach

W kolejnym spotkaniu dojdzie do starcia AZS-u UŚ Katowice z Piatem Gliwice. Obecnie oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, ale po tym meczu różnica między nimi może wynosić nawet sześć punktów. Do tego potrzebne jest jednak zwycięstwo gospodarzy. Wygrana katowiczan byłaby dla nich nie tylko zachowaniem kontaktu z ligowym podium, ale także dałaby możliwość do realnego podziału tabeli na dwie połówki – jedną walczącą o podium oraz drugą bijącą się o utrzymanie.

Czy to już ten czas?

W niedzielny wieczór może z kolei dojść do nieoficjalnego pożegnania Gwiazdy Ruda Śląska oraz Red Devils Chojnice. Sytuacja punktowa obu drużyn jest dramatyczna i każda kolejna porażka może być dla nich gwoździem do trumny. W tym wypadku wszystko zależy od spotkania w Chojnicach, gdzie Czerwone Diabły podejmą MOKS Białystok. Gracze z Podlasia znajdują się minimalnie nad kreską, ale ich wygrana może dać im spory oddech powietrza. Dla Red Devils oraz Gwiazdy (jeśli przegra z Acaną Orłem) oznaczałoby to jednak stratę minimum (!) siedmiu punktów do bezpiecznej strefy.

Komplet spotkań 16. kolejki:

Clearex Chorzów – Rekord Bielsko-Biała – 15 lutego, godz. 16.00,
AZS UŚ Katowice – Piast Gliwice – 15 lutego, godz. 17.00,
GSF Gliwice – Constract Lubawa – 15 lutego, godz. 18.00,
FC KJ Toruń – Red Dragons Pniewy – 15 lutego, godz. 18.00,
Gatta Zduńska Wola – Malepszy Futsal Leszno – 15 lutego, godz. 18.00,
Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gwiazda Ruda Śląska – 16 lutego, godz. 18.00,
Red Devils Chojnice – MOKS Białystok – 16 lutego, godz. 18.00.

Po ponad miesięcznej przerwie Acana Orzeł wraca do własnej hali. Ich rywalem w Jelczu-Laskowicach będzie czerwona latarnia Futsal Ekstraklasy – Gwiazda Ruda Śląska.

Po dwóch meczach z Rekordem Bielsko-Biała zawodnicy Jesusa Lopeza podejmą nieco mniej wymagającego rywala. Gwiazda Ruda Śląska zajmuje obecnie ostatnie miejsce w ligowej tabeli, przez co każde kolejne spotkanie jest dla niej jak finał. Czego zatem możemy spodziewać się w niedzielny wieczór?

W przerwie świątecznej z powodu problemów finansowych Gwiazda musiała przejść metamorfozę. Z klubu odeszli m.in. Mateusz Mrowiec, Kamil Kmiecik oraz Paweł Barański, którzy dla beniaminka Futsal Ekstraklasy zdobyli w sumie szesnaście bramek.

Wyjęcie kręgosłupa zespołu poskutkowało dwoma porażkami w rundzie rewanżowej oraz odpadnięciem z puchar Polski z I-ligowym AZS-em UMCS Lublin. Szczególnie bolesna musiała być przegrana z Red Devils Chojnice (3:10), czyli bezpośrednim rywalem do utrzymania.

Pocieszeniem dla zespołu Bartłomieja Nogi może być to, że jadą do jednej z dwóch drużyn, z którą udało im się wygrać. Co ciekawe drugą z nich była Gatta Zduńska Wola. I tak jak wtedy Gwiazda wygrała przekonująco, bo aż 7:3, tak z Acaną Orłem było to już nie do końca zwycięstwo wynikające ze znacznej przewagi beniaminka.

Orły niemalże nie schodziły w tamtym spotkaniu z połowy gospodarzy. Zabrakło im jednak skuteczności i może trochę szczęścia. Bo trudno tu mówić o braku pecha, kiedy w jednym meczu nie wykorzystuje się przedłużonego rzutu karnego, dostaje się czerwoną kartkę i ostatecznie przegrywa się 0:1.

I tak jak wtedy taka porażka mogła się zdarzyć, ponieważ zespół Jesusa Lopeza wciąż się zgrywał, a część zawodników wracała po kontuzji, tak teraz jakakolwiek starta punktów wydaje się być mało prawdopodobna. Gwiazda oczywiście przyjedzie bardzo zmotywowana, aby zdobyć komplet oczek, ale w Jelczu-Laskowicach nie jest o to tak łatwo. Ostatniej porażki przed własną publicznością Orły doznały jeszcze w 2. kolejce, kiedy to ich rywalem byli bielscy Rekordziści.

Trzy punkty wydają się być zatem obowiązkiem dla jelczan. Taki rezultat dałby im nie tylko udany rewanż za porażkę z Rudy Śląskiej, ale także pozwoliłby zachować kontakt z ligową czołówką.

Początek spotkania już w najbliższą niedzielę – 16 lutego o godzinie 18.00. Wejście na mecz jest darmowe, co nie znaczy jednak, że kibice nie będą mogli wykazać się swoim wsparciem. W trakcie spotkania odbędzie się bowiem zbiórka na rzecz walczącej o życie Tosi Wiśniewskiej.

Po 12. kolejce Futsal Ekstraklasy wyklarowała nam się nieco ligowa czołówka, w której znajduje się… aż osiem zespołów. Drużyną środka wydaje się być na ten moment Malepszy Futsal Leszno. Z kolei w walce o spokojne święta, poza strefą spadkową pozostaje wciąż aż pięć zespołów.

Rekordy, serie, statystyki, wyliczenia i wiele więcej. Co wartego zwrócenia uwagi wydarzyło się w ostatniej serii gier? Zapraszamy na garść ciekawostek po 12. kolejce Futsal Ekstraklasy.

9 – od tylu kolejek Acana Orzeł nie przegrał choćby jednego spotkania. Liczba ta jest tym bardziej imponująca, bowiem tak dobrej serii nie było jeszcze nigdy w historii klubu! Począwszy od sezonu 2015/16, na żadnym szczeblu rozgrywkowym Orły nie były przez tak długi czas niepokonane.

1.41 – tak dobre wyniki nie biorą się jednak znikąd. Szczególnie konsekwentnie jelczanie grają w defensywie. Średnio na spotkanie tracą zaledwie 1.41 bramki. Kolejne dwa najlepsze zespoły pod tym względem – FC KJ Toruń oraz Rekord Bielsko-Biała tracą średnio 2 i 2.1 bramki na spotkanie.

966 – najdłuższą trasę w minionej kolejce mieli do pokonania gracze Clearexu. Dalekie podróże mogą wynagrodzić jednak dobre wyniki, a tak było tym razem. Podróż z Chorzowa do Białegostoku i z powrotem była niemalże tak samo długa jak z Chorzowa… do Kijowa. W zbliżającej się przerwie od rozgrywek wycieczka do stolicy Ukrainy nie brzmi chyba źle.

8 – po ostatniej kolejce nie można nie wspomnieć także o ligowej czołówce, która urosła niemalże jak na drożdżach. Drugiego Acanę Orła od ósmej Gatty Zduńska Wola dzielą zaledwie trzy punkty. Jedyną bezpieczną drużyną na podium, przynajmniej do rundy rewanżowej pozostanie Rekord Bielsko-Biała, który nad jelczanami ma pięć oczek przewagi.

63 i 119 – kiedy w poprzedniej kolejce GSF Gliwice ogrywał Gattę 5:4 miał przeprowadzonych dokładnie 50 ataków. Zduńskowolanie mieli ich z kolei dwa razy więcej. Tym razem ich skuteczność była jeszcze gorsza w porównaniu do rywala. Gwiazda Ruda Śląska na strzelenie jednej bramki potrzebowała dokładnie dziewięciu ataków. Goście z ziemi łódzkiej potrzebowali ich niemalże czterdziestu!

Dziesiąty GSF Gliwice od dziewiątego w tabeli Malpeszy Futsal Leszno dzieli pięć punktów. Tyle samo punktów różnicy jest między szóstym Constractem Lubawa i… pierwszym Rekordem Bielsko-Biała. A co jeszcze wartego uwagi można przytoczyć po ostatniej serii gier?

Kto najwięcej stracił, a kto najwięcej strzelił? Kto przerwał niechlubną serię, a kto podtrzymał korzystną? Zapraszamy na garść ciekawostek po 11. kolejce Futsal Ekstraklasy.

4 zespoły – przed rozpoczynającym się sezonem można było zakładać, że będzie on bardziej wyrównany, szczególnie w środku stawki. Nikt nie myślał jednak o tym, że po jedenastu kolejkach aż cztery zespoły z górnej części tabeli będą miały po 19 punktów. Trudno oczywiście jeszcze wyrokować czy stan ten się utrzyma, bowiem pozostało kilka nierozegranych spotkań, ale pewnym jest jedno – runda rewanżowa będzie wyjątkowo ciekawa. Dla przypomnienia – w ostatniej dekadzie bezpośrednie starcia dwukrotnie decydowały o przyznaniu medali mistrzostw Polski. Raz skorzystał na tym nasz obecny zawodnik, Mykola Morozow, który w sezonie 2012/13 wraz z Marwitem Toruń stanął na najniższym stopniu podium.

8 meczów – ta liczba może oczywiście jeszcze wzrosnąć, ale na tę chwilę Acana Orzeł notuje niesamowitą serię spotkań bez porażki. Ostatnim zespołem, który pokonał jelczan jest… Gwiazda Ruda Śląska. Od tamtej wpadki minęły już jednak aż 73 dni, a Orły znacznie poprawiły swoją grę, dzięki czemu z meczu na mecz mogą przypisywać sobie kolejne punkty w tabeli Futsal Ekstraklasy.

63 dni – tyle dni czekali z kolei zawodnicy GSF-u Gliwice na jakąkolwiek zdobycz punktową. Fatalną passę siedmiu porażek z rzędu udało się przerwać na nie byle jakim rywalu, bo na dotychczasowym wiceliderze – Gattcie Zduńska Wola. Dzięki zwycięstwu, gliwiczanie opuścili strefę spadkową i bardzo prawdopodobne, że zbliżające się święta spędzą tuż nad kreską.

58 dni – niechlubną palmę pierwszeństwa po gliwiczanach przejęli z kolei gracze Red Devils Chojnice. Czerwonym Diabłom w sobotę miną dwa miesiące od ostatniej wygranej, a nie zapowiada się raczej, aby seria porażek zatrzymała się na sześciu spotkaniach. Chojniczanie jadą bowiem do… Jelcza-Laskowic. Przed meczem na Dolnym Śląsku bilans bramek z ich ostatnich sześciu spotkań wynosi 12:39.

54 gole – w 11. kolejce padł także rekord zdobytych bramek w jednej serii gier. Do tego pokaźnego wyniku znacznie przyczynili się ostatni złoci oraz srebrni medaliści mistrzostw Polski. Zarówno Rekord, jak i FC KJ Toruń pokonali swoich rywali 8:2.

W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jak zwykle nie zabraknie meczów derbowych, ale i tych na szycie. Zdecydowanie najciekawiej zapowiada się starcie Constractu Lubawa z Rekordem Bielsko-Biała.

Spotkanie lidera z wiceliderem, derby Śląska, derby Wielkopolski, a może… drugie derby Śląska. W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy emocje są zagwarantowane.

Piątek, 22 listopada

Dziesiątą serię gier rozpocznie nam derbowe starcie na Górnym Śląsku, w którym GSF Gliwice podejmie AZS UŚ Katowice. Faworytem meczu wydają się być goście. Katowiczanie przerwali ostatnio passę czterech spotkań bez zdobyczy punktowej i w Gliwicach będą chcieli rozpocząć nową – zwycięską passę.

Gospodarze z kolei znajdują się w podobnym miejscu, w jakim ich rywale byli jeszcze niedawno. Od sześciu kolejek nie potrafią choćby zremisować i każdy kolejny taki mecz może być dla nich nawet gwoździem do trumny z napisem „SPADEK”. Początek tego spotkania o godzinie 19.15.

Sobota, 23 listopada

Sobotni wieczór także zaczniemy na Śląsku i również będzie to starcie derbowe. Czwarty w tabeli Clearex Chorzów zagra u siebie z czerwoną latarnią Futsal Ekstraklasy – Gwiazdą Ruda Śląska. I mimo że mawia się, iż derby rządzą się swoimi prawami, tak mało prawdopodobne wydaje się być zwycięstwo gości.

Patrząc na tabelę pięciu ostatnich spotkań Clearex zajmuje w niej 1. miejsce z dwunastoma punktami na koncie oraz bilansem bramkowym 29:12. Gwiazda z kolei z zaledwie jednym punktem i stosunkiem bramek 13:29 zajmuje przedostatnią pozycję. Każdy inny wynik niż wygrana chorzowian będzie zatem sporą sensacją. Pierwszy gwizdek sędziego już o godzinie 17.00.

O godzinie 18.00 rozpoczną się natomiast dwa spotkania. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice podejmie wicemistrzów Polski – FC KJ Toruń (o tym spotkaniu można przeczytać TUTAJ), a w Białymstoku miejscowy MOKS Słoneczny Stok zagra z Piastem Gliwice.

Białostoczanie w tym sezonie grają w kratkę. Trzy wygrane mecze, cztery porażki oraz jeden remis daje im w tym momencie 10. pozycję w tabeli Futsal Ekstraklasy. Takim samym bilansem mogą pochwalić się gliwiczanie. Ci jednak swój cały dorobek zdobyli w czterech ostatnich meczach, co tylko pokazuje jak świetnie na graczy ze Śląska podziałała zmiana trenera.

Z tego względu każdy punkt, jaki tylko zostanie na Podlasiu powinien być bardzo szanowany przez gospodarzy. Piast nie będzie kalkulował i zapewne zechce jak najszybciej ustawić sobie to spotkanie. Początek sezonu im uciekł, przez co teraz każde zwycięstwo jest dla nich jak na wagę złota.

Niedziela, 24 listopada

W niedzielę odbędzie się tylko jedno spotkanie i będzie ono kolejnym w tej kolejce, które można określić mianem pojedynku Dawida z Goliatem. Do Zduńskiej Woli przyjadą bowiem zawodnicy przedostatniego w tabeli Red Devils Chojnice.

Goście ostatni raz ze zwycięstwa cieszyli się ponad miesiąc temu i najprawdopodobniej okres ten wydłuży się do niemalże dwóch miesięcy. Popularne Kocury pogubiły ostatnio kilka punktów z silniejszymi rywalami (m.in. z Acaną Orłem), przez co straciły pozycję lidera. Zmotywowani zawodnicy Gatty, będą teraz zapewne chcieli sobie to odbić na słabszym rywalu, a przy okazji obronić miejsce na podium. Czy ta sztuka im się uda? O tym przekonamy się już o godzinie 18.00.

Poniedziałek, 25 listopada

Weekend zakończymy wyjątkowo w poniedziałek. Jako pierwsi tego dnia na parkiet wyjdą gracze Red Dragons Pniewy oraz GI Malepszy Futsal Leszno, którzy zmierzą się w derbach Wielkopolski. Na papierze faworytem wydają się być goście z Leszna, którzy prezentują jak na razie lepszą formę. Wszystko jednak zależy także od tego w jakiej dyspozycji będzie Mateusz Kostecki – aktualny lider klasyfikacji strzelców Futsal Ekstraklasy. Ostatnio nie uchronił on swojej drużyny od porażki z Acaną Orłem. Jak będzie tym razem? Początek spotkania o godzinie 19.00.

Godzinę później rozpocznie się z kolei prawdziwy hit 10. kolejki. Wicelider tabeli oraz czarny koń sezonu, bo raczej już można tak określać Constract Lubawa podejmie lidera Futsal Ekstraklasy, a zarazem obrońcę tytułu Rekord Bielsko-Biała.

Faworytem spotkania oczywiście będą Rekordziści, ale to paradoksalnie może pomóc gospodarzom, od których nikt nie oczekuje zwycięstwa. Constract mimo siedmiu spotkań z rzędu bez porażki nic nie musi, a jedynie może. Przeciwnie do gości, którzy chcąc dominować na krajowym podwórku muszą regularnie wygrywać.

Pewnym jest jedno. Jeśli gospodarze wygrają, to z pewnością będzie to największa sensacja 10. kolejki.

Nadchodząca seria gier może przynieść nam sporo hitowych starć. Poza spotkaniem Acany Orła z Gattą Zduńska Wola dojdzie także m.in. do rywalizacji dwóch beniaminków oraz do kolejnych już w tym sezonie derbów Śląska.

Czołówka Futsal Ekstraklasy powoli nam się wykrystalizowała, choć kilka zespołów wciąż ma ambicję, aby do niej wskoczyć. Podobnie jest w strefie spadkowej z tą różnicą, że każda drużyna znajdująca się tam chce jak najszybciej ją opuścić. Do jakich roszad może zatem dojść po 8. kolejce Futsal Ekstraklasy?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola 9.11, godz. 18.00

Zapowiedź tego spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 9.11, godz. 18.00

Po niezłym początku i trzech meczach bez porażki gliwiczanie zanotowali cztery spotkania bez zdobyczy punktowej. W każdym z nich strzelali jednak minimum trzy bramki, co może napawać kibiców GSF-u optymizmem. W starciu z Rekordem Bielsko-Biała będzie jednak bardzo trudno o przełamanie złej passy.

Aktualny mistrz Polski przegrał do tej pory zaledwie jedno spotkanie i mając dwa mecze rozegrane mniej zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli. Bramki w tym starciu są niemalże zagwarantowane. Jeśli nawet GSF miałby przegrać, to po walce. W końcu gliwiczanie nie bez powodu mają drugą najlepszą ofensywę w lidze.

Constract Lubawa – Malepszy Futsal Leszno 9.11, godz. 18.00

Spotkanie dwóch beniaminków zapowiada się niezwykle interesująco. Constract jako gospodarz, ale i wicelider Futsal Ekstraklasy wydaje się być faworytem. Lubawianie stają się powoli rewelacją sezonu i jeśli wygrają, będzie można ich spokojnie zacząć nazywać czarnym koniem sezonu.

Goście z Leszna nie jadą jednak do Lubawy, aby być tłem dla swojego rywala. Drużyna z Wielkopolski zwyciężyła dwa ostatnie mecze, dzięki czemu awansowała na 6. miejsce w tabeli. Gdyby udało jej się pokonać Constract, to zrównałaby się z nim punktami i znacznie przybliżyła się do ligowego podium.

MOKS Słoneczny Stok Białystok – Red Dragons Pniewy 9.11, godz. 18.00

Mecz w Białymstoku można określić jako starcie dwóch zranionych. Zarówno MOKS, jak i Red Dragons nie wygrali swoich ostatnich spotkań. Podjęcie rękawic z zespołem spoza ligowej czołówki może być dla nich zatem szansą na zdobycie cennych punktów. Tych szczególnie potrzebują pniewianie, którym cały czas grozi znalezienie się w strefie spadkowej. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy nie sprawiło by ich nagłego przeskoku w tabeli, ale pomogłoby utrzymać bezpieczny kontakt z ligowym podium.

Gwiazda Ruda Śląska – Piast Gliwice 10.11, godz. 16.00

Niedzielne popołudnie rozpoczniemy od derbów Śląska. Zdecydowanym faworytem są zawodnicy gości, którzy po słabym stracie weszli na zwycięską ścieżkę i powoli pną się w górę tabeli. Przeciwnie do graczy z Rudy Śląskiej, którzy na przestrzeni czterech spotkań zdobyli zaledwie punkt i zaczęli się urządzać w strefie spadkowej. Z tego powodu każdy inny wynik niż zwycięstwo Piasta będzie sporą niespodzianką. Na tą liczą jednak gospodarze.

FC KJ Toruń – AZS UŚ Katowice 10.11, godz. 17.00

Tego co się stało z AZS-em UŚ Katowice nie da się po prostu logicznie wyjaśnić. Zespół, który jeszcze niedawno zapowiadał się jako rewelacja sezonu stracił aż 25 bramek w trzech spotkaniach i z pozycji lidera spadł poza podium Futsal Ekstraklasy. Jakichkolwiek przejawów, aby mogło się to zmienić jednak nie widać i z Torunia prawdopodobnie kolejny raz wrócą z niczym.

Torunianie z kolei po kilku pauzach wracają do regularnego grania, a co za tym idzie również do punktowania. W ostatnim spotkaniu wygrali 4:1 z pretendentem do tytułu – Clearexem Chorzów i z czasem pewnie zagoszczą w wyższych rejonach tabeli. Jeśli tak ma się jednak stać, to zwycięstwo z Akademikami wydaje się być obowiązkiem.

Red Devils Chojnice – Clearex Chorzów 10.11, godz. 18.00

Red Devils Chojnice to nie tylko Czerwone Diabły, ale i czerwona latarnia Futsal Ekstraklasy. Pięć punktów w lidze i aż 32 bramki stracone jest bardzo słabym wynikiem. Zwycięstwo u siebie z Clearexem Chorzów zapewne pomogło by podreperować ten bilans, ale o to łatwo nie będzie.

Chorzowianie po szumnych zapowiedziach zdobycia tytułu mistrza Polski znajdują się obecnie w środku stawki i słabe mecze przeplatają tymi lepszymi. Mimo tego faworyta innego, jak chorzowian wskazać nie można. Dodatkowo mecz na Pomorzu wydaje się być ostatnim dzwonkiem do zaatakowania mistrzostwa. Clearex rozegrał wszystkie dotąd zaplanowane spotkania i ewentualna porażka może utrudnić im pościg za czołówką, która ma jeszcze zaległe mecze.

W 7. kolejce Futsal Ekstraklasy rozegrano wszystkie spotkania. Do roszad doszło m.in. na miejscach spadkowych, ale także i na podium. Liderem pozostaje jednak cały czas Gatta Zduńska Wola, która w meczu na szczycie pokonała AZS UŚ Katowice 7:1.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

51 – aż tyle bramek padło w 7. serii gier. Jest to największa liczba goli jaka do tej pory została strzelona w jednej kolejce. Najwięcej trafień kibice mogli zobaczyć w Lesznie, gdzie miejscowy Malepszy pokonał Gwiazdę Ruda Śląska 6:5.

538 – w tej kolejce najdalszy wyjazd miały przed sobą nasze Orły. Zawodnicy Jesusa Lopeza pokonali w obie strony w sumie 1076 kilometrów, co daje nam niemalże taką samą odległość jak z Jelcza-Laskowic do… stolicy Belgii – Brukseli.

260 – trochę nasi kibice musieli poczekać, ale w końcu się doczekali. Aż tyle dni minęło od ostatniego zwycięstwa Acany Orła na wyjeździe. Poprzedni wyjazdowy tryumf jelczan miał miejsce 16 lutego w starciu z AZS-em UG Gdańsk, kiedy to Orły wygrały 6:3.

300 – w meczu z AZS-em UŚ Katowice barierę trzystu trafień przekroczył Daniel Krawczyk. Zawodnik Gatty Zduńska Wola potrzebuje jeszcze 15 goli, aby pobić ligowy rekord należący do obecnego selekcjonera reprezentacji Polski – Błażeja Korczyńskiego.

25 – w tej kolejce AZS UŚ Katowice stracił 7 bramek. Na przestrzeni ostatnich trzech spotkań katowiczanie wyciągali piłkę z siatki aż 25 razy! Jest to większa liczba, niż ich łączna zdobycz bramkowa w siedmiu dotychczas rozegranych kolejkach. Jeśli ich gra nie ulegnie poprawie, to dotychczasowy lider może szybko wypaść z ligowej czołówki.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy potwierdziła, że bieżący sezon będzie bardzo wyrównany. Jednym z dowodów na to jest to, że żadna z drużyn nie ma już kompletu punktów.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

299 – w spotkaniu Gwiazdy Ruda Śląska z Red Dragons Pniewy na nudę nie można było narzekać. Zawodnicy obu zespołów przeprowadzili w sumie aż 299 ataków, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie. Warto zaznaczyć, że nie było tu strony wyraźnie dominującej, bowiem Gwiazda przeprowadziła ich 150, a Red Dragons 149. Tak duża liczba ataków przerodziła się również na sporą liczbę strzałów. Było ich dokładnie 121, co oznacza, że średnio co niecałe 20 sekund jedna z drużyn uderzała na bramkę rywala.

140 – dokładnie tyle dni czekał Marcin Firańczyk na bramkę w Futsal Ekstraklasie. Ta zdobyta w starciu z AZS-em UŚ Katowice była jego pierwszą w barwach Acany Orła. Co ciekawe tyle samo czasu potrzebowali zawodnicy Piasta Gliwice, aby ponownie wygrać na poziomie Futsal Ekstraklasy. Przełamać złą passę udało się w spotkaniu z Red Devils Chojnice, które Piastunki wygrały 5:2.

545 – nieco więcej dni potrzebowali zawodnicy Acany Orła, aby ponownie wygrać spotkanie różnicą przynajmniej sześciu bramek. To poprzednie udało się zwyciężyć jeszcze na pierwszoligowych parkietach. Rywalem Orłów było wtedy Heiro Rzeszów, które jelczanie pokonali na wyjeździe aż 10:0.

267 – po dość dalekich podróżach, graczom z Białegostoku trafił się w końcu najbliższy możliwy mecz wyjazdowy – w Lubawie. Patrząc jednak na odległość, lepiej nie myśleć o ich najdalszym wyjeździe. Dla porównania odległość między halami Piasta i GSF-u wynosi… niecałe dwa kilometry.

47 – osiemnaście straconych i zaledwie cztery zdobyte bramki przez AZS UŚ Katowice w ostatnich dwóch spotkaniach sprawiły, że gracze ze stolicy Śląska stali się jedną z najlepszych ofensyw w lidze (+22), a zarazem jedną z najgorszych defensyw w lidze (-25). Tym samym w spotkaniach zespołu z Katowic pada średnio najwięcej bramek na mecz – 7.83.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy będzie ostatnią przed przerwą reprezentacyjną. Kibice wybierający się na weekendowe spotkania z pewnością nie obraziliby się gdyby zobaczyli podobną liczbę bramek, jaka padła w poprzedniej serii gier.

W ostatniej kolejce Futsal Ekstraklasy, mimo że dwa spotkania nie zostały rozegrane, oglądaliśmy aż 44 bramki. Czy tym razem fani futsalu w Polsce będą mieli tyle samo okazji do wstawania z radości ze swoich krzesełek?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – AZS UŚ Katowice 12.10, godz. 18.00

Zapowiedź spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – GI Malepszy Futsal Leszno 12.10, godz. 18.00

Po dobrych trzech spotkaniach GSF Gliwice przestał zdobywać punkty. Gliwiczanie nie przestali jednak zdobywać bramek, co wydaje się być kluczem do pokonania w najbliższej kolejce zespołu z Leszna. Ci ofensywą zbytnio nie grzeszą, a i potrafią zagrać słabo w obronie, jak miało to miejsce w ostatnim meczu z Red Devils Chojnice. Własna hala oraz twarda defensywa powinna dać zwycięstwo GSF-owi. Lesznianie będą próbować przełamać swoją wyjazdową niemoc, ale o to może być bardzo trudno.

Constract Lubwa – MOKS Słoneczny Stok Białystok 12.10, godz. 18.00

Mało kto się spodziewał, że oba zespoły, mimo rozegranego jednego meczu mniej będą się znajdować tak wysoko w tabeli. Przy korzystnym układzie wyników białostoczanie mogą nawet zasiąść po tej kolejce na fotelu lidera, co byłoby sporym zaskoczeniem. Constract również jednak będzie chciał zgarnąć komplet punktów. Tuż za nim panuje ogromny ścisk i tak jak szybko znalazł się w czołówce, tak samo szybko może z niej wylecieć. Spotkanie to zapowiada się także interesująco, bowiem zmierzą się ze sobą najlepsza ofensywa oraz jedna z najlepszych defensyw w lidze.

Clearex Chorzów – Gatta Zduńska Wola 13.10, godz. 17.00

Niedzielne starcie zapowiada się nam na hit kolejki. Gatta, po części dzięki wygranej Clearexu, wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Chorzowianie z kolei po małym falstarcie rozbili byłego już lidera z Katowic aż 10:2. Podobny rezultat będzie im jednak trudno powtórzyć, ponieważ Gatta straciła do tej pory najmniej bramek w lidze. Faworytem wydają się być gracze ze Zduńskiej Woli, którzy w tym sezonie punktów jeszcze nie stracili, a dodatkowo mieli więcej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do tego spotkania.

Piast Gliwice – Red Devils Chojnice 13.10, godz. 18.00

Jeśli Piast Gliwice chce przynajmniej powtórzyć wynik z zeszłego sezonu, to po prostu musi wygrać z Red Devils Chojnice. Zero punktów w tabeli i zaledwie trzy zdobyte bramki wyglądają bardzo słabo. Z tego też względu trudno wskazać innego faworyta niż chojniczan. Ci w ostatniej kolejce zdobyli pierwsze trzy punkty w sezonie, wygrywając z Malepszy Futsal Leszno 8:5. Jeśli gliwiczanie nie wygrają tego spotkania, to margines błędu zacznie się coraz bardziej zmniejszać, a to nie wróży nic dobrego.

Gwiazda Ruda Śląska – Red Dragons Pniewy 14.10, godz. 20.00

Spotkanie Gwiazdy z Red Dragons jest dla nich ogromną szansą na rozstrzelanie się swoich graczy. W końcu siedem goli w pięciu spotkaniach nie jest zbyt okazałym wynikiem, a i podobna szansa może szybko nie nadejść, bowiem pniewianie są obecnie najgorszą defensywą w lidze. Z tego względu trudno też wskazać faworyta spotkania, ale zwycięstwo dla obu ekip byłoby czymś bardzo cennym – pozwoliłoby to im na ucieczkę z dolnych rejonów tabeli.

Spotkanie FC KJ Toruń – Rekord Bielsko-Biała odbędzie się w późniejszym terminie.