Wpisy

Nikita Mozheyko dołącza do zespołu Acany Orła Jelcz-Laskowice! 27-latek pochodzi z Ukrainy, ale poza tamtejszą ligą, występował również na Białorusi. Jak sam mówi, do wybory Acany Orła przekonał się po rozmowie z żoną.

Nowy zawodnik jelczańskich Orłów, Nikita Mozheyko pochodzi z Ukrainy. Swoją przygodę z piłką rozpoczął zaś dzięki tacie.

– Tata dał mi pierwszą piłkę zanim skończyłem sześć lat. Cały wolny czas spędzałem później właśnie z nią i można powiedzieć, że takie piłkarskie wykształcenie otrzymałem na ulicy. W moim rodzinnym mieście grałem w FK Khartsyzsk. Treningi traktowałem raczej jak hobby i nie myślałem o tym, że zostanę kiedyś zawodowym sportowcem. Gdy byłem w szóstej klasie tata zawiózł mnie na testy do Metallurgu Donieck. Tam grałem przez trzy lata i choć zdobyłem ogromne doświadczenie, to na tym etapie moja kariera w piłce nożnej się zakończyła. Miałem wówczas 14 lat, byłem niskiego wzrostu i postanowiłem zmienić dyscyplinę sportu.

Początki Nikity z futsalem skupiały się głównie w rejonie Doniecka.

– Zacząłem grać w MFC Titan, który później stał się filią Szachtara Donieck. W zespole spędziłm około roku, po czym otrzymałem propozycję trenowania z pierwszym składem. W 2009 roku przeszedłem do MFC LTK, ale po pół roku wróciłem do rodzinnej miejscowości. Następnym moim klubem było więc MFC Arpi w Doniecku, gdzie grałem trzy lata.

Gdy na Ukrainie wybuchła wojna, jego region ucierpiał najbardziej, przez co Nikita musiał wyjechać poza granice swojego kraju.

– Gdy W Donbasie rozpoczęły się działania wojenne, byłem zmuszony przeprowadzić na sąsiednią Białoruś, gdzie spędziłem w sumie pięć lat. Na początku występowałem tam w VRZ Gomel, następnie przez trzy lata występowałem w MFC BC, a na koniec zaś w Viten-Orsha MFC. Z tym ostatnim sięgnąłem po Superpuchar Białorusi, brązowy medal Mistrzostw Białorusi oraz udało nam się dostać do finału krajowego pucharu.

Po sukcesach odniesionych na Białorusi wrócił na Ukrainę, gdzie grał w 1-ligowym MFC De-Trading. Razem z zespołem udało mu się wygrać te rozgrywki i tym samym wywalczyć awans do Extra-Ligi. Teraz jednak postanowił się przenieść do Acany Orła, do czego przekonała go… rozmowa z żoną.

– O polskiej lidze, przyznaję, wiem niewiele, ale obiecuję się poprawić (śmiech). Poza Orłem miałem kilka innych propozycji i trzeba powiedzieć wprost, że wybór nie był łatwy. W Polsce wcześniej byłem tylko przejazdem, nie znam też jeszcze języka, ale po rozmowie z żoną postanowiłem przeprowadzić się tutaj. Poznałem już niektórych kolegów z drużyny. Rozmawiałem m.in. z Mykolą Morozowem, który pomagał mi w sprawach organizacyjnych. Na pewno będę chciał się nauczyć języka, aby móc jak najszybciej zaadoptować się w zespole i dobrze komunikować się z resztą chłopaków.

Jakub Kąkol dołącza do Acany Orła Jelcz-Laskowice. Zawodnik przez ostatnie dwa sezony reprezentował zespół Red Devils Chojnice

Po trzech sezonach na północy Polski, Jakub Kąkol przeprowadza się na Dolny Śląsk. Do zespołu Chusa Lopeza nie przechodzi jednak uzupełnić skład, ale stanowić jego bardzo ważną część.

Macierzystym klubem nowego nabytku Orłów jest Futsal Club Kartuzy. Tam po pierwszym sezonie na poziomie I ligi uzbierał 20 występów oraz 15 bramek. Dobra skuteczność przełożyła się na zmianę klubowych barw i przejście do ekstraklasowego Red Devils Chojnice.

W nowej drużynie w dwa lata zanotował 41 spotkań, w których 21 razy wpisywał się na listę strzelców. Do Jelcza-Laskowic przychodzi zatem nie tylko poprawić swoje indywidualne statystyki, ale także pomóc drużynie w walce o jak najwyższe cele.

– Nad transferem zastanawiałem się dosyć długo. Myślałem nad tym czy zmiana otoczenia po tym ciężkim i niepewnym roku będzie dla mnie dobra. Postanowiłem jednak dać sobie w końcu szansę, aby ją wykorzystać. Rozmawiałem z kilkoma osobami, dzięki którym ta decyzja przyszła mi łatwiej. Postawiłem na futsal i też w tym kierunku chce się cały czas rozwijać, aby jak najwięcej dać z siebie tego, co potrafię najlpeiej, a dzięki tak dobremu trenerowi jakim jest Chus mam nadzieję, że to mi się uda. Ostatni sezon w wykonaniu Orła był bardzo dobry. Uważam, że w tym roku poprzeczkę każdy postawi sobie wysoko i da z siebie wszystko, żeby był to jeszcze lepszy rok, obfity w sukcesy i dobre wyniki. W CSiR Jelcz-Laskowice grałem tylko dwa razy i nie udało mi się tu zdobyć choćby punktu, co świadczy o tym jaki ciężki jest to teren. Dla mnie, jako zawodnika grało się tu dobrze i mam nadzieję, że w nowym klubie nic się nie zmieni. Największe wrażenie, choć pewnie nikogo to zdziwi, zrobili na mnie kibice Orła, dzięki którym zawsze jest łatwiej grać u siebie. Mam nadzieję, że w nowym sezonie ich dopingu również nie zabraknie – podsumował Kąkol.

Wraz z rozpoczęciem nowego sezonu Futsal Ekstraklasy startujemy z programem ORZEŁ+

Na czym to polega?

Już teraz możesz wykupić miejsce na koszulce jednego z zawodników i tym samym ufundować mu stałe miesięczne stypendium.

Zawodnika wybierasz Ty sam.

Może to być Maciej Foltyn, ale także każdy inny z naszych Orłów: Arek Szypczyński, Mykola Morozow, Maksym Pautiak, Janis Pastars, Kacper Kędra, Kacper Goliński, Damian Makowski, Filip Turkowyd, Kacper Opatowski, Kacper Sykulski, Kamil Pach, czy też nasz najnowszy nabytek Szymon Cichy.

Tym samym w miejscu zaznaczonym na zdjęciu pojawi się logo Twojej firmy, Twoje imię i nazwisko, nazwa Waszej grupy, bądź też Wasze wspólne zdjęcie. Akcja przeznaczona jest bowiem nie tylko dla osób indywidualnych, ale również dla grup, paczek znajomych oraz przyjaciół.

Jakie korzyści z tego płyną dla Ciebie?

Poza ekspozycją reklamy na koszulce oraz reklamami w mediach społecznościowych i materiałach meczowych proponujemy również:

✅Jeden trening w miesiącu z zespołem,
✅Jeden trening indywidualny z zawodnikiem,
✅Wejście do szatni po wygranych meczach,
✅Pamiątkowe zdjęcia,
✅Przejęcie danej koszulki po zakończeniu sezonu na własność.

Chcesz wiedzieć więcej? Napisz do nas na facebooku lub na przemyslaw.olechowski@orzelfutsal.pl.

Szymon Cichy nowym zawodnikiem Acany Orła Jelcz-Laskowice. Jak mówi 20-letni zawodnik: – Nad ofertą nie zastanawiałem się zbyt długo.

Od sezonu 2020/21 w barwach Acany Orła Jelcz-Laskowice występować będzie Szymon Cichy. W poprzednich rozgrywkach dwudziestolatek reprezentował GSF Gliwice.

Wychowanek Rekordu Bielsko-Biała po raz pierwszy na parkietach Futsal Ekstraklasy pojawił się w sezonie 2015/16. Od tego czasu tylko raz zszedł piętro niżej, do gliwickiego GSF-u, z którym rok temu wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Mimo młodego wieku Cichy dwukrotnie zdobywał już Mistrzostwo oraz Superpuchar Polski, a także raz tryumfował w rozgrywkach Pucharu Polski. Do tego dołożył osiem Młodzieżowych Mistrzostw Polski, w trakcie których dwa razy zdobył tytuł MVP turnieju.

Tak liczne sukcesy przełożyły się oczywiście na powołania do reprezentacji Polski U18, U19, a następnie U21, gdzie w sumie zdobył pięć bramek.

Nad ofertą nie zastanawiałem się zbyt długo. Było jeszcze kilka innych propozycji, ale myślę, że Acana Orzeł Jelcz-Laskowice będzie dla mnie najlepszą opcją w najbliższym czasie. Do przyjścia tutaj przekonywał mnie m.in. Arek Szypczyński, z którym mam kontakt. Bardzo się cieszę, że będę mógł współpracować z trenerem Chusem Lopezem, bo wiem, że dzięki temu zrobię duży postęp zarówno w umiejętnościach, które będę mógł pokazać na hali, jak i w sprawności fizycznej. Zdecydowałem się również na ten wybór, ponieważ wiem, że właśnie z tą drużyna będę mógł walczyć o najwyższe miejsca w lidze. Cieszy mnie to, że zespół jest bardzo młody i perspektywiczny. Sądzę, że podjąłem dobra decyzję i jest to dla mnie duży krok do przodu. Czekam z niecierpliwością na pierwsze sparingi oraz mecze, w których będę mógł pokazać się kibicom z jak najlepszej strony – mówi Szymon Cichy.

Koniec sezonu, to czas podsumowań. Po wyborze bramki oraz zdjęcia sezonu nadszedł czas na analizę, a w tej, na tle innych zespołów prezentujemy się dobrze. Szczególnie widać to w defensywie, gdzie Orły, względem poprzedniego sezonu wykonały spory postęp.

Sezon 2019/20 w Futsal Ekstraklasie oficjalnie zakończył się 14 maja. Można powiedzieć, że na dwa dni przed ostatnią planową kolejką, ale tak naprawdę za datę zakończenia rozgrywek spokojnie można uznać 8 marca, kiedy to Red Devils Chojnice zagrało ostatnie spotkanie z GI Malepszy Futsal Leszno.

Dla Acany Orła był to z pewnością dobry sezon. To w nim jelczanie pobili swój rekord meczów z rzędu bez porażki, który ostatecznie zatrzymał się na jedenastu spotkaniach. Dzięki temu drużyna prowadzona przez Jesusa Lopeza cały czas utrzymywała kontakt z ligową czołówką, a do podium zabrakło jej ostatecznie kilku punktów.

– Trudno jest mówić o zakończeniu sezonu, ponieważ nie byliśmy w stanie go w całości rozegrać. Był to jednak już nasz drugi sezon w Futsal Ekstraklasie i kolejny raz walczyliśmy w nim o najwyższe lokaty. Podobało mi się w nim to, że zespół mimo przyjścia wielu nowych graczy potrafił postawić się innym, silnym rywalom i niejednokrotnie urwać im punkty. Było to widać chociażby po pierwszej rundzie, w której byliśmy zespołem z najmniejszą liczbą straconych bramek. Dzięki temu mogliśmy chociażby do ostatniego meczu z Constractem walczyć o podium. W pucharze Polski również myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony, bo na pewno spotkania z Rekordem nie można uznać za słabe w naszym wykonaniu – mówi Jesus Lopez trener Acany Orła.

W tym sezonie pobity został także rekord, jeśli chodzi o najwyższe zwycięstwo Orłów na poziomie Futsal Ekstraklasy. Miało to miejsce w 6. kolejce, a jelczanie pokonali wtedy u siebie AZS UŚ Katowice 8:2.

– Gdyby ostatni mecz potoczył się inaczej na pewno rozmawialibyśmy w innych nastrojach, ale mimo tego był to dla nas dobry sezon. Stworzyliśmy bardzo silną drużynę, która potrafiła walczyć z każdym i zaliczyć wyjątkowo długą serię spotkań bez porażki. Słowa uznania należą się tu każdemu zawodnikowi, który włożył swój wysiłek na treningu. To owocowało bowiem podczas spotkań, po których niejeden raz słyszeliśmy, że gramy naprawdę dobry i ładny futsal. Drużyna w ciągu sezonu dość mocno się zmieniła, dlatego nie możemy o nikim zapomnieć! Walka o najwyższe cele nie byłaby możliwa, gdyby nie nasz trener, który co roku zaskakuje mnie nowymi metodami treningowymi oraz podejściem do zawodników. Na koniec podziękowania należą się zarządowi klubu, całemu sztabowi, pracownikom CSiR oraz najlepszym kibicom, bez których nie mielibyśmy możliwości trenowania, rozgrywania spotkań oraz przeżywania tak wielkich emocji – podsumowuje Maciej Foltyn, kapitan Acany Orła.

Patrząc na poprzedni sezon, średnia punktów na mecz jest nieco gorsza. Wtedy wynosiła ona bowiem 1.77, zaś teraz 1.55.

– Jestem bardzo wymagającą osobą i kiedy tracimy punkty, nie mogę przestać myśleć o powodzie tego… Myślę jednak, że czasem porażki są potrzebne. Tak było np. po spotkaniu z Gwiazdą Ruda Śląska, kiedy zespół wskoczył na bardzo wysoki poziom. Oczywiście mogliśmy wygrać więcej spotkań, dzięki czemu dziś cieszylibyśmy się może z medalu, ale czasem brakowało nam odrobiny szczęścia i doświadczenia. Takim przykładem może być jak najbardziej spotkanie w Lesznie, ale osobiście zamiast tego wolałbym pokonać Rekord, Constract, Gattę i GSF, z którymi gubiliśmy punkty przed własną publicznością, czego wyjątkowo nie lubię – dodaje szkoleniowiec Acany.

Ostatecznie trudno jest mówić o równym liczeniu punktów, kiedy spotkania rewanżowe nie zostały rozegrane ze wszystkimi rywalami. Można nawet powiedzieć, że Orzeł miał nieco pecha – na pięć drużyn, z którymi jelczanie mierzyli się w drugiej rundzie, trzy znalazły się w pierwszej czwórce. Patrząc szerzej, to jedynie Rekord, obok Acany Orła miał rozegranych osiem spotkań z zespołami znajdującymi się w pierwszej szóstce. Jedno mniej miały Constract oraz Clearex, zaś sześć FC KJ Toruń i Gatta Zduńska Wola. Być może gdyby terminarz ułożył się inaczej, dziś ta średnia byłaby wyższa, a i pozycja w tabeli lepsza.

Jelczanie nie wyglądali bowiem słabo na tle najgroźniejszych rywali. Z czołówką zdobywali średnio 1.12 punktu na mecz, co daje im pod tym względem czwarte miejsce w małej tabeli.

1. Rekord Bielsko-Biała 2.50 pkt,
2. FC KJ Toruń 1.33 pkt,
3. Constract Lubawa 1.28 pkt,
4. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1.12 pkt,
5. Gatta Zduńskaw Wola 0.83 pkt,
6. Clearex Chorzów 0.71 pkt.

Podobnie pechowo dla Orła wyglądało to w starciach z zespołami z dolnej części tabeli. Gdyby wziąć pod uwagę jedynie spotkania z ostatnią czwórką, to o jedno więcej od Orła miały rozegrane zespoły Constractu, Gatty oraz FC KJ Toruń. Tyle samo miał Clearex, a najmniej – ani jednego w rundzie rewanżowej – Rekord.

Na plus z pewnością trzeba oddać Orłom grę obronną. Do spotkania z Constractem Lubawa była to najlepsza formacja defensywna w lidze. Ostatecznie nasi zawodnicy spadli na drugie miejsce, ale i tak wykonali pod tym względem ogromny postęp.

Sezon 2015/16 – 4.95 stracone bramki na mecz (I liga),
Sezon 2016/17 – 2.80 (I liga),
Sezon 2017/18 – 1.86 (I liga),
Sezon 2018/19 – 3.03 (Futsal Ekstraklasa),
Sezon 2019/20 – 1.88 (Futsal Ekstraklasa)
.

A tak wygląda to na tle innych zespołów:

1. Rekord Bielsko-Biała – 1.83 straconej bramki na mecz,
2. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – 1.88,
3. Piast Gliwice – 2.44,
4. FC KJ Toruń – 2.77,
5. Constract Lubawa – 2.83,
5. Clearex Chorzów – 2.83,
7. Gatta Zduńska Wola – 2.88.

Zwracając uwagę z kolei na drugą stronę boiska i grę ofensywną, można wyróżnić tu procent strzałów celnych, które zakończyły się golem. Pod tym względem Orzeł plasuje się na trzecim miejscu w całej lidze.

1. Rekord Bielsko-Biała – 25% celnych strzałów zakończonych bramką,
2. Clearex Chorzów – 24%,
3. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 22%
3. Gatta Zduńska Wola 22%
3. GSF Gliwice 22%
6. Constract Lubawa 21%
6. Piast Gliwice 21%

Do wysokiej skuteczności oddawanych strzałów najbardziej przyczynił się Arkadiusz Szypczyński, który z dorobkiem ośmiu bramek został najlepszym strzelcem Orłów w tym sezonie. Tuż za jego plecami znalazł się Sergio Solano, a podium uzupełnili ex aequo Marcin Firańczyk, Gustavo Henrique oraz Mykola Morozow.

Orły trenera Chusa należy pochwalić również za grę fair-play. Jelczanie, obok Constractu popełnili najmniej fauli spośród wszystkich zespołów – 6,77 na spotkanie. Dodatkowo, po Rekordzie byli drugim zespołem z najmniejszą liczbą kartek (22 żółte i 1 czerwona).

Czysta gra naszych zawodników nie przeniosła się jednak na to, że inne zespoły traktowały je tak samo. Orzeł był bowiem trzecim zespołem w lidze z największą liczbą przyznanych rzutów wolnych i karnych. Średnio otrzymywali ich 8.05 na mecz.

Teraz przed jelczanami kilkumiesięczna przerwa od rozgrywek. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w przyszłym sezonie poza zawodnikami na parkiecie, pojawią się również kibice na trybunach. Okazji do tego będzie sporo, ponieważ liga powiększy się prawdopodobnie o cztery nowe zespoły, które z pewnością, śladem Orła z sezonu 2018/19, będą chciały na stałe zameldować się ligowej czołówce.

Na naszym oficjalnym profilu na Facebooku trwa głosowanie na najpiękniejszą bramkę sezonu. Zachęcamy wszystkich do udziału w zabawie.

Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ

Przemysław Olechowski, nowy prezes Acany Orła nie jest człowiekiem znikąd. W klubie był już jakiś czas, a aby lepiej zrozumieć jego grę ukończył kurs trenerski. W rozmowie z nami zapowiada, że na trudne czasy potrzebne są przemyślane i odważne decyzje. Do pomocy w ich realizacji już teraz zachęca wszystkich sympatyków Orła.

Czy chęć rezygnacji Sebastiana Bednarza z funkcji prezesa Orła była dla Pana zaskoczeniem?

Wiele razy rozmawiałem z Sebastianem o jego odejściu, więc zaskoczenia nie było. Wiem też, że mogę liczyć na jego pomoc w każdym momencie, więc na pewno nie zostaję sam.

Kiedy zapadła ostateczna decyzja o zmianie prezesa klubu?

Tuż po majowym weekendzie. Wtedy się też spotkaliśmy, aby zaplanować ewentualne dalsze działania.

Nie było żadnych obaw przed objęciem funkcji prezesa?

Oczywiście, że były i nadal są. Szczególnie teraz, kiedy trudno będzie o nowych sponsorów. Klub to nie zabawka, ale połączenie biznesu z emocjami. Jeśli między tym nie ma balansu, to zaczynają się problemy. Nie raz zadawałem sobie pytanie: „Po co Ci to?”. Zawsze jednak z tyłu głowy miałem cytat z Marka Twaina, który szybko dawał mi odpowiedź: „ Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.”

Obowiązków teraz będzie zdecydowanie więcej?

Oczywiście, że tak. Dlatego też zapraszam wszystkich, którzy mają w sercu Orła do współpracy. Potrzeba nam otwartych głów, szerokiego spojrzenia i rąk do pracy. Orzeł to lokalny klub. Klub ludzi z pasją i zaangażowaniem.

Co dla kibiców będzie oznaczać ta zmiana? Po ogłoszeniu rezygnacji prezesa Bednarza pojawiły się komentarze, że Orzeł niedługo może przestać istnieć.

W realiach pandemii wielu klubom grozi likwidacja. Ja jestem jednak dobrej myśli i stoję na stanowisku, że kiedy wydaje się, że wszystko się skończyło, to wtedy dopiero wszystko się zaczyna.

Czy ze względu na to, że był Pan już przy Orle, możemy spodziewać się podobnego prowadzenia klubu?

Jestem w klubie od kwietnia zeszłego roku. Poznałem jego strukturę i organizację. Zrobiłem również kurs trenerski, aby dokładnie zrozumieć czemu nasi zawodnicy grają w ten sposób, a nie inny. Na trudne czasy potrzebne są przemyślane i odważne decyzje. Niektóre mogą wydawać się niezrozumiałe, niektóre dziwne, a jeszcze inne szalone. Jednak to, że pójdziemy taką droga nie oznacza, że nie zmierzamy do tego samego celu.

Miejsce na nowe pomysły również się znajdzie?

Pomysłów mam wiele. Chcę, aby mecze Orła były lokalnym świętem. Chcę, aby rodziny z dziećmi mogły przychodzić na mecze i w bezpiecznej oraz kulturalnej atmosferze przeżyć emocjonujące widowisko. Widowisko z oprawą i atrakcjami. Do realizacji pomysłów będę potrzebował zebrać fanów Orła, którzy obdarzą mnie zaufaniem i pomogą w ich realizacji. Nie ma możliwości, aby jeden człowiek, czy nawet kilku było wstanie udźwignąć tak duży projekt. Z tego powodu ogromny szacunek należy się też Sebastianowi oraz Jarkowi Patałuchowi, którzy od podstaw zbudowali i prowadzili Orła.

A jak będzie wyglądać sytuacja z Futsal Masters? Czy po ewentualnym zażegnaniu pandemii koronawirusa w Jelczu-Laskowicach ponownie zawitają wielkie marki?

Futsal Masters to projekt Sebastiana i chcę aby takim pozostał. Jeśli stwierdzi, że chce go nadal realizować klub mu w tym z pewnością pomoże.

Orzeł nadal będzie znajdował się w czołówce Futsal Ekstraklasy?

Przyszły sezon to wciąż jedna wielka niewiadoma. Nie wiemy ile zespołów będzie grało w Futsal Ekstraklasie? Ile drużyn spadnie z niej po sezonie? Czy będzie możliwość grania z kibicami na trybunach? Kiedy zaczniemy nowy sezon? Aktualnie jest zbyt dużo znaków zapytania, aby składać jakiekolwiek deklaracje. Mimo to wiem, że jeśli tylko pojawi się możliwość grania, drużyna na pewno będzie gotowa zostawić serce na parkiecie.

Gdzie zatem widzi Pan Orła za rok?

Z trenerem Chusem Lopezem w grze o najwyższe cele.

Informujemy, iż z dniem 10 maja 2020 roku prezes klubu KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice, Sebastian Bednarz zrezygnował z pełnienia dotychczasowej funkcji. Decyzja ta podyktowana jest przyczynami zawodowymi, które powodują brak możliwości jednoczesnego prowadzenia klubu.

Sebastian Bednarz z zespołem Orła był od samego początku. W zaledwie trzy lata udało mu się zbudować drużynę, która pewnie awansowała do Futsal Ekstraklasy, a więc na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce. W trakcie ostatnich dwóch lat Acana Orzeł zawsze znajdował się w ligowej czołówce, dzięki czemu do samego końca walczył o pozycje medalowe. To także za jego czasów w zespole z Dolnego Śląska swoje występy zaliczył Adriano Foglia – wielokrotny medalista mistrzostw Europy i świata oraz najlepszy zawodnik na świecie z 2003 roku, a zespół U18 zdobył brązowy medal mistrzostw Polski.

Mimo rezygnacji ze stanowiska prezesa, Sebastian Bednarz zapewnia, że pozostanie przy klubie, bo też traktuje on Orła jak własne dziecko, które przy wsparciu licznych sponsorów i miasta Jelcz-Laskowice zbudowali od zera.  

– Są takie dni kiedy wielki smutek przeplata się z nadzieją. Gdyby pięć lat temu, podczas wizyty w portugalskim Sportingu Lizbona, ktoś powiedział, że uda się nam tyle osiągnąć, pewnie byśmy nie uwierzyli. W tym miejscu chciałbym podziękować tym wszystkim osobom, które pomogły zrealizować ten projekt. Z pewnością nie byłoby tego klubu bez Jarka Patałucha, który jak nikt inny oddawał serce abyśmy cały czas szli do przodu. Podziękowania również dla trenerów – obecnego Jezusa Lopeza i byłego Andrea Buciiola, a także dla wszystkich zawodników, którzy w tym prawie pięcioletnim okresie grali z Orłem na piersi.

Wielkie podziękowania składam naszym partnerom i sponsorom. Szczególnie chciałem podziękować Państwu Ewie i Dariuszowi Naworol, którzy dostrzegli naszą wielką pasję i pomogli jej wypłynąć na szerokie wody. Dziękuję władzom Miasta i Gminy Jelcz-Laskowice, panu Burmistrzowi, za te pięć lat wsparcia i pomocy w rozwoju klubu. Podziękowania dla Prezesa CSiR Jelcz-Laskowice oraz wszystkich (obecnych i byłych) pracowników Centrum Sportu, którzy nie raz pomagali w niełatwych sytuacjach. Chciałbym podziękować wszystkim naszym partnerom biznesowym, których miałem przyjemność zarażać miłością do futsalu. Oczywiście wielkie słowa uznania należą się również naszym najwspanialszym kibicom w Polsce – jesteście wielcy. Na koniec dziękuję także mojej rodzinie, że wytrwali ze mną w tej miłości do klubu.

Teraz czas na wielkie zmiany zawodowe w moim życiu, ale serce na zawsze pozostanie pomarańczowe.

Następcą prezesa Bednarza zostanie dotychczasowy wiceprezes klubu, Przemysław Olechowski.

Do Jelcza-Laskowic trafił dwa lata temu. Między treningami w Orle, a ligowymi meczami podjął się studiów na Uniwersytecie Wrocławskim. Między innymi o tym jak wygląda jego nauka obecnie, a także jak jego zdaniem minął mu czas poza domem opowiedział w krótkiej rozmowie z nami.

Gdzie aktualnie przebywasz? Zdecydowałeś się wrócić do domu, czy jednak zostać w Jelczu-Laskowicach?

Postanowiłem zostać tu na miejscu, więc wciąż jestem w Jelczu-Laskowicach.

Jak wyglądają obecnie twoje treningi? Trener Lopez nakreślił wam jakąś rozpiskę ćwiczeń, które możesz wykonywać w domu?

Treningi wyglądają zupełnie inaczej, niż dotychczas z prostej przyczyny – nie możemy wejść na boisko, przez co musimy trenować indywidualnie. Mamy zadane wiele ćwiczeń, które są do wykonania w warunkach domowych, a też trener rozmawiał z nami, aby w tym czasie ruszać się jak najwięcej.

Czy uważasz, że są jeszcze szanse na ukończenie ligi i czy ty sam chciałbyś ją dograć na boisku?

Trudno mi powiedzieć, ponieważ nie jestem stąd i nie znam dokładnie procedur, jakie są podejmowane w danej sytuacji. Na pewno chciałbym dokończyć aktualny sezon, ale czy byłaby to dobra decyzja, to też jest kolejne pytanie, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć.

Jak wygląda aktualnie sytuacja futsalu w Szwajcarii?

Tam również było wiele przypadków zakażenia koronawirsuem, ale w tym momencie sytuacja się poprawiła i życie powoli wraca do normy. Jeśli jednak chodzi o rozgrywki ligowe, to podobnie jak w Polsce sezon jest tam przerwany, a decyzja o kontynuacji, bądź zakończeniu rozgrywek nie została jeszcze podjęta.

Wraz z grą w Orle studiujesz jednocześnie kultury europejskie na Uniwersytecie Wrocławskim. Jak oceniasz trwające teraz nauczanie online?

Co tydzień mam 3-4 spotkania online, w trakcie których dyskutujemy o konkretnym przedmiocie. Dodatkowo piszemy różne artykuły, więc taki system uważam za całkiem niezłe rozwiązanie.

Jesteś w Orle już drugi sezon. Jak tobie minął ten czas i czego nauczył Cię trener Lopez?

Powiedziałbym, że te dwa lata, które tu spędziłem były dla mnie bardzo dobre. Nauczyłem się bardzo dużo, a także poznałem mnóstwo nowych osób. Wiele pod względem bramkarskim nauczył mnie przede wszystkim sam trener, a też jeśli chodzi o taktykę poznałem dużo nowych rzeczy, dzięki którym mogę być tylko lepszy.

A jakim rywalem jest Maciej Foltyn? Pomaga ci podczas treningów, dając różne wskazówki?

Obaj jesteśmy bramkarzami i każdy z nas chce grać, ale podczas treningów jest między nami przyjazna atmosfera. Maciek pomaga mi w trakcie treningów, ponieważ gra dłużej i jest przez to bardziej doświadczonym graczem ode mnie.

Koronawirus zatacza coraz większe kręgi. O obecnej sytuacji z tym związanej, ale także o tym jaki kształt tabeli powinien obowiązywać na koniec sezonu porozmawialiśmy z naszym szkoleniowcem Jesusem Lopezem.

Aktualnym tematem numer jeden, co nie może dziwić jest epidemia koronawirusa. Jak zatem wygląda obecna sytuacja zdrowotna w zespole?

– Z zespołem aktualnie jest wszystko w porządku. Zawodnicy rozumieją obecną sytuację i żaden z nich, ani nikt z ich rodziny nie jest chory.

Uważa trener, że zawieszenie rozgrywek Futsal Ekstraklasy jest dobrym rozwiązaniem? Początkowo mecze miałyby być rozgrywane „jedynie” bez udziału publiczności.

– To, co dzieje się w ostatnich tygodniach, jest bardzo niebezpieczne. Sytuacja jest bardzo delikatna i każdy szczegół, aby zatrzymać tego wirusa będzie ważny. Każdy musi działać z pełną powagą i odpowiedzialnością. Wstrzymanie rozgrywek wydaje mi się najlepszą decyzją. Większość graczy w Futsal Ekstraklasie nie jest zawodowcami i klubom trudno byłoby kontrolować zdrowie swoich zawodników. Nikt też nie byłby w stanie zagwarantować, że spotkanie można rozegrać bez ryzyka zarażenia się. Nawet dla najbardziej profesjonalnych klubów, jak Juventus, czy Real Madryt jest to trudne.  

Jak wyglądać będą teraz treningi? Dla utrzymania rytmu meczowego będą przeprowadzane gry wewnętrzne, czy może zawodnicy dostaną po prostu więcej czasu wolnego?

– Nasz ostatni trening odbył się w czwartek, a obecnie wszyscy zawodnicy mają wolne do 22 marca włącznie. Jeśli sytuacja się poprawi, to wrócimy do treningów, ale teraz nie chcę w żaden sposób ryzykować czyjegoś zarażenia się.

Jak obecnie wygląda sytuacja w Hiszpanii, z której trener pochodzi? Tam także rozgrywki futsalowe zostały zawieszone?

W Hiszpanii sytuacja wygląda podobnie, jak w pozostałej części Europy. Koronawirus każdego dnia obejmuje coraz większą liczbę ludzi. Tamtejsza liga futsalu (LNFS) została zawieszona na dwa tygodnie, aby zobaczyć czy w dalszych dniach stan epidemii ulegnie zmniejszeniu się, czy też nie. Trudno w tym momencie cokolwiek przewidzieć. Czy liga mogłaby zostać zakończona? Nie wiem.

Co trener sądzi o pomyśle zakończenia bieżącego sezonu po ostatniej rozegranej kolejce? Czy przydzielenie aktualnych na tamten moment miejsc jest dobrym rozwiązaniem, czy też cały sezon powinno się anulować?

Mistrza Polski znamy już praktycznie od lutego, więc z tym nie ma problemu. Jeśli jednak chodzi o pozostałe medale i ewentualne spadki, to anulowałbym wszystko. Nie wydaje mi się sprawiedliwe, aby liga zakończyła się teraz i niektóre drużyny zdobyły medale lub spadły z ośmioma nierozegranymi spotkaniami. Znajdujemy się w szczególnie trudnej sytuacji i należy z tego względu podjąć także trudne decyzje. Może w przyszłym roku ekstraklasa z 16 drużynami?