Wpisy

Najbliższa seria gier będzie stać nie tylko pod znakiem starcia lidera z wiceliderem. To w ten weekend może bowiem dojść do wyraźnego podziału tabeli na dwie połówki, ale także do nieoficjalnego pożegnania dwóch zespołów z Futsal Ekstraklasą.

Poza spotkaniem Acany Orła szykuje się dużo znaczących starć. Znaczących nie tylko dla zespołów, które do nich podejdą, ale także dla reszty ligowej stawki.

Dokonać niemożliwego

16. kolejkę rozpoczniemy od prawdziwego hitu. Na parkiecie w Chorzowie zmierzy się ze sobą miejscowy Clearex oraz Rekord Bielsko-Biała, czyli wicelider oraz lider Futsal Ekstraklasy. Dla chorzowian będzie to ogromna szansa. Szansa na przedłużenie nadziei. Bowiem tak jak zwycięstwo z Rekordem jest w ich zasięgu, tak już zrzucenie go z mistrzowskiego tronu niemalże niemożliwe. Aby jednak szansa na to się zwiększyła potrzebne jest zwycięstwo. W innym razie Rekord będzie mógł zacząć powoli rozglądać się za szampanami na mistrzowską fetę.

Podział w Katowicach

W kolejnym spotkaniu dojdzie do starcia AZS-u UŚ Katowice z Piatem Gliwice. Obecnie oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, ale po tym meczu różnica między nimi może wynosić nawet sześć punktów. Do tego potrzebne jest jednak zwycięstwo gospodarzy. Wygrana katowiczan byłaby dla nich nie tylko zachowaniem kontaktu z ligowym podium, ale także dałaby możliwość do realnego podziału tabeli na dwie połówki – jedną walczącą o podium oraz drugą bijącą się o utrzymanie.

Czy to już ten czas?

W niedzielny wieczór może z kolei dojść do nieoficjalnego pożegnania Gwiazdy Ruda Śląska oraz Red Devils Chojnice. Sytuacja punktowa obu drużyn jest dramatyczna i każda kolejna porażka może być dla nich gwoździem do trumny. W tym wypadku wszystko zależy od spotkania w Chojnicach, gdzie Czerwone Diabły podejmą MOKS Białystok. Gracze z Podlasia znajdują się minimalnie nad kreską, ale ich wygrana może dać im spory oddech powietrza. Dla Red Devils oraz Gwiazdy (jeśli przegra z Acaną Orłem) oznaczałoby to jednak stratę minimum (!) siedmiu punktów do bezpiecznej strefy.

Komplet spotkań 16. kolejki:

Clearex Chorzów – Rekord Bielsko-Biała – 15 lutego, godz. 16.00,
AZS UŚ Katowice – Piast Gliwice – 15 lutego, godz. 17.00,
GSF Gliwice – Constract Lubawa – 15 lutego, godz. 18.00,
FC KJ Toruń – Red Dragons Pniewy – 15 lutego, godz. 18.00,
Gatta Zduńska Wola – Malepszy Futsal Leszno – 15 lutego, godz. 18.00,
Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gwiazda Ruda Śląska – 16 lutego, godz. 18.00,
Red Devils Chojnice – MOKS Białystok – 16 lutego, godz. 18.00.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice zremisował 1:1 z Piastem Gliwice. Jedyną bramkę dla jelczan zdobył w 33. minucie Gustavo Henrique. Spotkanie to było jednocześnie ostatnim meczem Orłów w tym roku.

Ostatnie tegoroczne spotkanie Acany Orła przypadło na wyjazdowe starcie z Piastem Gliwice. Jelczanie do tego meczu podchodzili jako wicelider Futsal Ekstraklasy oraz drużyna z najdłuższą serią spotkań bez porażki. Gospodarze z kolei, mimo że zajmowali 7. miejsce w ligowej tabeli, to do zespołu Jesusa Lopeza tracili zaledwie trzy punkty.

I choć Piasta od Acany niewiele dzieliło, to początek mógł mocno zaskoczyć. Równo z pierwszym gwizdkiem sędziego jelczanie ruszyli do ataku i po dwóch minutach mogło być nawet 2:0. Nieco szczęścia zabrakło jednak Ixemadowi Gonzalezowi i wynik pozostawał bez zmian.

Na gospodarzy podziałało to wystarczająco motywująco. Gliwiczanie szybko się przebudzili i to oni mogli objąć prowadzenie. Sebastian Szadurski pomylił się jednak minimalnie i piłka po jego uderzeniu obiła zaledwie słupek.

Po drugiej stronie boiska swoich sił próbował z kolei Maksym Pautiak. Ukrainiec przejął futsalówkę w środkowej strefie boiska i gdyby nie skuteczna interwencja jednego z defensorów, to rozpoczętą przez siebie akcję prawdopodobnie wykończyłby sam.

Ostatecznie żadna z drużyn nie była w stanie objąć prowadzenia przed przerwą. Wynik 0:0 dawał więc teoretycznie większe szanse przyjezdnym, którzy o wiele bardziej skuteczni są w drugich odsłonach spotkań.

Niewiele brakowało, a teoria z praktyką nie miała by wiele wspólnego. Chwilę po zmianie stron gospodarze wyszli z kontratakiem, ale kolejny raz trafili w słupek, dzięki czemu kibice Orła mogli odetchnąć z ulgą. Bliski gola był chociażby Dominik Solecki. Na szczęście jego silne uderzenie powstrzymał dobrze interweniujący Foltyn.

Piłkarskie porzekadło w takich sytuacjach powiada, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Bliski wypełnienia tej reguły był Sergio Solano, który dostał otwierające podanie od Gustavo Henrique. Hiszpan był jednak zbytnio naciskany przez rywala, przez co nie był w stanie oddać czystego strzału.

Kolegę z zespołu wyręczył wspomniany Henrique. Brazylijczyk najpierw obił słupek, ale kilka minut później trafił już perfekcyjnie. Piłka po jego strzale zdążyła tylko przełamać ręce bramkarza, a następnie wpadła do siatki.

Po tej bramce Piast postawił wszystko na jedną kartę. Wycofał z gry golkipera i w przewadze jednego zawodnika próbował doprowadzić do remisu. Udało im się to w 36. minucie, kiedy to futsalówkę do bramki skierował Rafał Franz.

Gliwiczanie, co mogło zaskoczyć, wciąż byli zdecydowani na grę w przewadze. Taka taktyka mogła im bardzo pomóc, ponieważ Orły zostały zepchnięte do defensywy, ale jeden błąd mógł także zaważyć na końcowym wyniku spotkania.

Aby nieco wspomóc swoich zawodników, trener Acany poprosił o czas. Ostatnie przekazane schematy nie pomogły jednak w osiągnięciu zwycięstwa. Spotkanie zakończyło się jednobramkowym remisem i oba zespoły mogły dopisać sobie w tabeli po jednym punkcie.

Piast Gliwice – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1:1 (0:0)
Gustavo Henrique 33′ – Rafał Franz 36′.

Piast: Widuch (Grzywa, Wojcik) – Bugański, Romero, Grzywa, Tavarez – Wołongiewicz, Solecki, Czyszek, Cygnarowski, Grecz, Franz, Szadurski.

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Henrique, Solano, Marquina, Gonzalez – Pastars, Morozov, Firańczyk, Kędra, Pautiak, Szypczyński.

Przed Acaną Orłem ostatnie spotkanie w tym roku. Jelczanie udadzą się tym razem do Gliwic, aby tam o trzy punkty zawalczyć z miejscowym Piastem. Kto zatem wyjdzie tej rywalizacji zwycięsko?

Po kolejnym zwycięstwie u siebie, Orłom przyjdzie się zmierzyć tym razem na wyjeździe. O to, aby udanie zakończyć rok nie będzie jednak wcale tak łatwo, bowiem rywalem jelczan będzie Piast Gliwice.

Obecny sezon w wykonaniu rywali jelczan trudno jest jednoznacznie oceniać. Początek mieli bowiem fatalny – na pięć spotkań wygrali zaledwie jedno. Później jednak, po zatrudnieniu Orlando Duarte gliwiczanie zaczęli grać jak natchnieni. Na 21 możliwych do zdobycia punktów zgarnęli ich aż 16. I patrząc na tabelę od okresu zatrudnienia Portugalczyka, to lepszy bilans mają tylko gracze FC KJ Toruń oraz Rekordu Bielsko-Biała.

Sama postać Orlando Duarte jest także warta wspomnienia. Szkoleniowiec w swoim CV posiada m.in. pięć tytułów mistrza Portugalii wraz ze Sportingiem Lizbona, a także prowadzenie kadry narodowej tego kraju. Ciekawie zapowiada się zatem pojedynek na ławce trenerskiej, który można określić małymi derbami Półwyspu Iberyjskiego.

Dobry bilans Duarte może także wynikać z nieco prostszego terminarza. Nowego trenera Piasta ominęły bowiem spotkania z ponad połową drużyn z czołówki. A bilans, z bezpośrednimi rywalami o podium gliwiczanie mają delikatnie mówiąc kiepski. W sześciu spotkaniach zdobyli zaledwie punkt – remis 3:3 z Constractem Lubawa. Dla porównania gracze Jesusa Lopeza przegrali tylko z Rekordem Bielsko-Biała i na 18 możliwych do zdobycia oczek zatrzymali u siebie 11.

Historia spotkań obu zespołów daje większe szanse Acanie. Podobnie seria dziewięciu nieprzegranych spotkań z rzędu, która jest najlepszą od początku istnienia klubu. Kibice rządni emocji będą musieli jednak wykazać się sporą cierpliwością. Ponad 67% bramek w meczach Piasta i Acany pada w drugich częściach spotkania.

Czy Orły wrócą zatem zwycięsko z Gliwic, czym jednocześnie sprawią sobie i kibicom przedświąteczny prezent? O tym przekonamy się już jutro – w sobotę, 21 grudnia o godzinie. 13.00.

W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jak zwykle nie zabraknie meczów derbowych, ale i tych na szycie. Zdecydowanie najciekawiej zapowiada się starcie Constractu Lubawa z Rekordem Bielsko-Biała.

Spotkanie lidera z wiceliderem, derby Śląska, derby Wielkopolski, a może… drugie derby Śląska. W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy emocje są zagwarantowane.

Piątek, 22 listopada

Dziesiątą serię gier rozpocznie nam derbowe starcie na Górnym Śląsku, w którym GSF Gliwice podejmie AZS UŚ Katowice. Faworytem meczu wydają się być goście. Katowiczanie przerwali ostatnio passę czterech spotkań bez zdobyczy punktowej i w Gliwicach będą chcieli rozpocząć nową – zwycięską passę.

Gospodarze z kolei znajdują się w podobnym miejscu, w jakim ich rywale byli jeszcze niedawno. Od sześciu kolejek nie potrafią choćby zremisować i każdy kolejny taki mecz może być dla nich nawet gwoździem do trumny z napisem „SPADEK”. Początek tego spotkania o godzinie 19.15.

Sobota, 23 listopada

Sobotni wieczór także zaczniemy na Śląsku i również będzie to starcie derbowe. Czwarty w tabeli Clearex Chorzów zagra u siebie z czerwoną latarnią Futsal Ekstraklasy – Gwiazdą Ruda Śląska. I mimo że mawia się, iż derby rządzą się swoimi prawami, tak mało prawdopodobne wydaje się być zwycięstwo gości.

Patrząc na tabelę pięciu ostatnich spotkań Clearex zajmuje w niej 1. miejsce z dwunastoma punktami na koncie oraz bilansem bramkowym 29:12. Gwiazda z kolei z zaledwie jednym punktem i stosunkiem bramek 13:29 zajmuje przedostatnią pozycję. Każdy inny wynik niż wygrana chorzowian będzie zatem sporą sensacją. Pierwszy gwizdek sędziego już o godzinie 17.00.

O godzinie 18.00 rozpoczną się natomiast dwa spotkania. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice podejmie wicemistrzów Polski – FC KJ Toruń (o tym spotkaniu można przeczytać TUTAJ), a w Białymstoku miejscowy MOKS Słoneczny Stok zagra z Piastem Gliwice.

Białostoczanie w tym sezonie grają w kratkę. Trzy wygrane mecze, cztery porażki oraz jeden remis daje im w tym momencie 10. pozycję w tabeli Futsal Ekstraklasy. Takim samym bilansem mogą pochwalić się gliwiczanie. Ci jednak swój cały dorobek zdobyli w czterech ostatnich meczach, co tylko pokazuje jak świetnie na graczy ze Śląska podziałała zmiana trenera.

Z tego względu każdy punkt, jaki tylko zostanie na Podlasiu powinien być bardzo szanowany przez gospodarzy. Piast nie będzie kalkulował i zapewne zechce jak najszybciej ustawić sobie to spotkanie. Początek sezonu im uciekł, przez co teraz każde zwycięstwo jest dla nich jak na wagę złota.

Niedziela, 24 listopada

W niedzielę odbędzie się tylko jedno spotkanie i będzie ono kolejnym w tej kolejce, które można określić mianem pojedynku Dawida z Goliatem. Do Zduńskiej Woli przyjadą bowiem zawodnicy przedostatniego w tabeli Red Devils Chojnice.

Goście ostatni raz ze zwycięstwa cieszyli się ponad miesiąc temu i najprawdopodobniej okres ten wydłuży się do niemalże dwóch miesięcy. Popularne Kocury pogubiły ostatnio kilka punktów z silniejszymi rywalami (m.in. z Acaną Orłem), przez co straciły pozycję lidera. Zmotywowani zawodnicy Gatty, będą teraz zapewne chcieli sobie to odbić na słabszym rywalu, a przy okazji obronić miejsce na podium. Czy ta sztuka im się uda? O tym przekonamy się już o godzinie 18.00.

Poniedziałek, 25 listopada

Weekend zakończymy wyjątkowo w poniedziałek. Jako pierwsi tego dnia na parkiet wyjdą gracze Red Dragons Pniewy oraz GI Malepszy Futsal Leszno, którzy zmierzą się w derbach Wielkopolski. Na papierze faworytem wydają się być goście z Leszna, którzy prezentują jak na razie lepszą formę. Wszystko jednak zależy także od tego w jakiej dyspozycji będzie Mateusz Kostecki – aktualny lider klasyfikacji strzelców Futsal Ekstraklasy. Ostatnio nie uchronił on swojej drużyny od porażki z Acaną Orłem. Jak będzie tym razem? Początek spotkania o godzinie 19.00.

Godzinę później rozpocznie się z kolei prawdziwy hit 10. kolejki. Wicelider tabeli oraz czarny koń sezonu, bo raczej już można tak określać Constract Lubawa podejmie lidera Futsal Ekstraklasy, a zarazem obrońcę tytułu Rekord Bielsko-Biała.

Faworytem spotkania oczywiście będą Rekordziści, ale to paradoksalnie może pomóc gospodarzom, od których nikt nie oczekuje zwycięstwa. Constract mimo siedmiu spotkań z rzędu bez porażki nic nie musi, a jedynie może. Przeciwnie do gości, którzy chcąc dominować na krajowym podwórku muszą regularnie wygrywać.

Pewnym jest jedno. Jeśli gospodarze wygrają, to z pewnością będzie to największa sensacja 10. kolejki.

Nadchodząca seria gier może przynieść nam sporo hitowych starć. Poza spotkaniem Acany Orła z Gattą Zduńska Wola dojdzie także m.in. do rywalizacji dwóch beniaminków oraz do kolejnych już w tym sezonie derbów Śląska.

Czołówka Futsal Ekstraklasy powoli nam się wykrystalizowała, choć kilka zespołów wciąż ma ambicję, aby do niej wskoczyć. Podobnie jest w strefie spadkowej z tą różnicą, że każda drużyna znajdująca się tam chce jak najszybciej ją opuścić. Do jakich roszad może zatem dojść po 8. kolejce Futsal Ekstraklasy?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola 9.11, godz. 18.00

Zapowiedź tego spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 9.11, godz. 18.00

Po niezłym początku i trzech meczach bez porażki gliwiczanie zanotowali cztery spotkania bez zdobyczy punktowej. W każdym z nich strzelali jednak minimum trzy bramki, co może napawać kibiców GSF-u optymizmem. W starciu z Rekordem Bielsko-Biała będzie jednak bardzo trudno o przełamanie złej passy.

Aktualny mistrz Polski przegrał do tej pory zaledwie jedno spotkanie i mając dwa mecze rozegrane mniej zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli. Bramki w tym starciu są niemalże zagwarantowane. Jeśli nawet GSF miałby przegrać, to po walce. W końcu gliwiczanie nie bez powodu mają drugą najlepszą ofensywę w lidze.

Constract Lubawa – Malepszy Futsal Leszno 9.11, godz. 18.00

Spotkanie dwóch beniaminków zapowiada się niezwykle interesująco. Constract jako gospodarz, ale i wicelider Futsal Ekstraklasy wydaje się być faworytem. Lubawianie stają się powoli rewelacją sezonu i jeśli wygrają, będzie można ich spokojnie zacząć nazywać czarnym koniem sezonu.

Goście z Leszna nie jadą jednak do Lubawy, aby być tłem dla swojego rywala. Drużyna z Wielkopolski zwyciężyła dwa ostatnie mecze, dzięki czemu awansowała na 6. miejsce w tabeli. Gdyby udało jej się pokonać Constract, to zrównałaby się z nim punktami i znacznie przybliżyła się do ligowego podium.

MOKS Słoneczny Stok Białystok – Red Dragons Pniewy 9.11, godz. 18.00

Mecz w Białymstoku można określić jako starcie dwóch zranionych. Zarówno MOKS, jak i Red Dragons nie wygrali swoich ostatnich spotkań. Podjęcie rękawic z zespołem spoza ligowej czołówki może być dla nich zatem szansą na zdobycie cennych punktów. Tych szczególnie potrzebują pniewianie, którym cały czas grozi znalezienie się w strefie spadkowej. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy nie sprawiło by ich nagłego przeskoku w tabeli, ale pomogłoby utrzymać bezpieczny kontakt z ligowym podium.

Gwiazda Ruda Śląska – Piast Gliwice 10.11, godz. 16.00

Niedzielne popołudnie rozpoczniemy od derbów Śląska. Zdecydowanym faworytem są zawodnicy gości, którzy po słabym stracie weszli na zwycięską ścieżkę i powoli pną się w górę tabeli. Przeciwnie do graczy z Rudy Śląskiej, którzy na przestrzeni czterech spotkań zdobyli zaledwie punkt i zaczęli się urządzać w strefie spadkowej. Z tego powodu każdy inny wynik niż zwycięstwo Piasta będzie sporą niespodzianką. Na tą liczą jednak gospodarze.

FC KJ Toruń – AZS UŚ Katowice 10.11, godz. 17.00

Tego co się stało z AZS-em UŚ Katowice nie da się po prostu logicznie wyjaśnić. Zespół, który jeszcze niedawno zapowiadał się jako rewelacja sezonu stracił aż 25 bramek w trzech spotkaniach i z pozycji lidera spadł poza podium Futsal Ekstraklasy. Jakichkolwiek przejawów, aby mogło się to zmienić jednak nie widać i z Torunia prawdopodobnie kolejny raz wrócą z niczym.

Torunianie z kolei po kilku pauzach wracają do regularnego grania, a co za tym idzie również do punktowania. W ostatnim spotkaniu wygrali 4:1 z pretendentem do tytułu – Clearexem Chorzów i z czasem pewnie zagoszczą w wyższych rejonach tabeli. Jeśli tak ma się jednak stać, to zwycięstwo z Akademikami wydaje się być obowiązkiem.

Red Devils Chojnice – Clearex Chorzów 10.11, godz. 18.00

Red Devils Chojnice to nie tylko Czerwone Diabły, ale i czerwona latarnia Futsal Ekstraklasy. Pięć punktów w lidze i aż 32 bramki stracone jest bardzo słabym wynikiem. Zwycięstwo u siebie z Clearexem Chorzów zapewne pomogło by podreperować ten bilans, ale o to łatwo nie będzie.

Chorzowianie po szumnych zapowiedziach zdobycia tytułu mistrza Polski znajdują się obecnie w środku stawki i słabe mecze przeplatają tymi lepszymi. Mimo tego faworyta innego, jak chorzowian wskazać nie można. Dodatkowo mecz na Pomorzu wydaje się być ostatnim dzwonkiem do zaatakowania mistrzostwa. Clearex rozegrał wszystkie dotąd zaplanowane spotkania i ewentualna porażka może utrudnić im pościg za czołówką, która ma jeszcze zaległe mecze.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy potwierdziła, że bieżący sezon będzie bardzo wyrównany. Jednym z dowodów na to jest to, że żadna z drużyn nie ma już kompletu punktów.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

299 – w spotkaniu Gwiazdy Ruda Śląska z Red Dragons Pniewy na nudę nie można było narzekać. Zawodnicy obu zespołów przeprowadzili w sumie aż 299 ataków, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie. Warto zaznaczyć, że nie było tu strony wyraźnie dominującej, bowiem Gwiazda przeprowadziła ich 150, a Red Dragons 149. Tak duża liczba ataków przerodziła się również na sporą liczbę strzałów. Było ich dokładnie 121, co oznacza, że średnio co niecałe 20 sekund jedna z drużyn uderzała na bramkę rywala.

140 – dokładnie tyle dni czekał Marcin Firańczyk na bramkę w Futsal Ekstraklasie. Ta zdobyta w starciu z AZS-em UŚ Katowice była jego pierwszą w barwach Acany Orła. Co ciekawe tyle samo czasu potrzebowali zawodnicy Piasta Gliwice, aby ponownie wygrać na poziomie Futsal Ekstraklasy. Przełamać złą passę udało się w spotkaniu z Red Devils Chojnice, które Piastunki wygrały 5:2.

545 – nieco więcej dni potrzebowali zawodnicy Acany Orła, aby ponownie wygrać spotkanie różnicą przynajmniej sześciu bramek. To poprzednie udało się zwyciężyć jeszcze na pierwszoligowych parkietach. Rywalem Orłów było wtedy Heiro Rzeszów, które jelczanie pokonali na wyjeździe aż 10:0.

267 – po dość dalekich podróżach, graczom z Białegostoku trafił się w końcu najbliższy możliwy mecz wyjazdowy – w Lubawie. Patrząc jednak na odległość, lepiej nie myśleć o ich najdalszym wyjeździe. Dla porównania odległość między halami Piasta i GSF-u wynosi… niecałe dwa kilometry.

47 – osiemnaście straconych i zaledwie cztery zdobyte bramki przez AZS UŚ Katowice w ostatnich dwóch spotkaniach sprawiły, że gracze ze stolicy Śląska stali się jedną z najlepszych ofensyw w lidze (+22), a zarazem jedną z najgorszych defensyw w lidze (-25). Tym samym w spotkaniach zespołu z Katowic pada średnio najwięcej bramek na mecz – 7.83.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy będzie ostatnią przed przerwą reprezentacyjną. Kibice wybierający się na weekendowe spotkania z pewnością nie obraziliby się gdyby zobaczyli podobną liczbę bramek, jaka padła w poprzedniej serii gier.

W ostatniej kolejce Futsal Ekstraklasy, mimo że dwa spotkania nie zostały rozegrane, oglądaliśmy aż 44 bramki. Czy tym razem fani futsalu w Polsce będą mieli tyle samo okazji do wstawania z radości ze swoich krzesełek?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – AZS UŚ Katowice 12.10, godz. 18.00

Zapowiedź spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – GI Malepszy Futsal Leszno 12.10, godz. 18.00

Po dobrych trzech spotkaniach GSF Gliwice przestał zdobywać punkty. Gliwiczanie nie przestali jednak zdobywać bramek, co wydaje się być kluczem do pokonania w najbliższej kolejce zespołu z Leszna. Ci ofensywą zbytnio nie grzeszą, a i potrafią zagrać słabo w obronie, jak miało to miejsce w ostatnim meczu z Red Devils Chojnice. Własna hala oraz twarda defensywa powinna dać zwycięstwo GSF-owi. Lesznianie będą próbować przełamać swoją wyjazdową niemoc, ale o to może być bardzo trudno.

Constract Lubwa – MOKS Słoneczny Stok Białystok 12.10, godz. 18.00

Mało kto się spodziewał, że oba zespoły, mimo rozegranego jednego meczu mniej będą się znajdować tak wysoko w tabeli. Przy korzystnym układzie wyników białostoczanie mogą nawet zasiąść po tej kolejce na fotelu lidera, co byłoby sporym zaskoczeniem. Constract również jednak będzie chciał zgarnąć komplet punktów. Tuż za nim panuje ogromny ścisk i tak jak szybko znalazł się w czołówce, tak samo szybko może z niej wylecieć. Spotkanie to zapowiada się także interesująco, bowiem zmierzą się ze sobą najlepsza ofensywa oraz jedna z najlepszych defensyw w lidze.

Clearex Chorzów – Gatta Zduńska Wola 13.10, godz. 17.00

Niedzielne starcie zapowiada się nam na hit kolejki. Gatta, po części dzięki wygranej Clearexu, wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Chorzowianie z kolei po małym falstarcie rozbili byłego już lidera z Katowic aż 10:2. Podobny rezultat będzie im jednak trudno powtórzyć, ponieważ Gatta straciła do tej pory najmniej bramek w lidze. Faworytem wydają się być gracze ze Zduńskiej Woli, którzy w tym sezonie punktów jeszcze nie stracili, a dodatkowo mieli więcej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do tego spotkania.

Piast Gliwice – Red Devils Chojnice 13.10, godz. 18.00

Jeśli Piast Gliwice chce przynajmniej powtórzyć wynik z zeszłego sezonu, to po prostu musi wygrać z Red Devils Chojnice. Zero punktów w tabeli i zaledwie trzy zdobyte bramki wyglądają bardzo słabo. Z tego też względu trudno wskazać innego faworyta niż chojniczan. Ci w ostatniej kolejce zdobyli pierwsze trzy punkty w sezonie, wygrywając z Malepszy Futsal Leszno 8:5. Jeśli gliwiczanie nie wygrają tego spotkania, to margines błędu zacznie się coraz bardziej zmniejszać, a to nie wróży nic dobrego.

Gwiazda Ruda Śląska – Red Dragons Pniewy 14.10, godz. 20.00

Spotkanie Gwiazdy z Red Dragons jest dla nich ogromną szansą na rozstrzelanie się swoich graczy. W końcu siedem goli w pięciu spotkaniach nie jest zbyt okazałym wynikiem, a i podobna szansa może szybko nie nadejść, bowiem pniewianie są obecnie najgorszą defensywą w lidze. Z tego względu trudno też wskazać faworyta spotkania, ale zwycięstwo dla obu ekip byłoby czymś bardzo cennym – pozwoliłoby to im na ucieczkę z dolnych rejonów tabeli.

Spotkanie FC KJ Toruń – Rekord Bielsko-Biała odbędzie się w późniejszym terminie.

W siedmiu spotkaniach 4. kolejki Futsal Ekstraklasy padło aż 46 bramek. To zaledwie jedno trafienie mniej niż w poprzedniej serii gier.

Weekend z Futsal Ekstraklasą rozpoczął się od małej niespodzianki w meczu na szczycie. Zakończył się z kolei dwoma remisami. Kibice oglądający tę kolejkę na nudę nie mogli narzekać.

AZS UŚ Katowice – Rekord Bielsko-Biała 5:3

Spotkanie na szczycie, jakim określano starcie AZS-u UŚ Katowice z Rekordem Bielsko-Biała, nie mogło zawieść oczekiwań kibiców. Gospodarze, mimo że byli liderem przed tą kolejką, to nie stali w roli faworyta. Rekord jednak nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i już na przerwę schodził z bagażem dwóch bramek. Po zmianie stron bielszczanie starali się odrabiać straty, ale dając AZS-owi rzut karny, tylko pogorszyli swoją sytuację. Ostatecznie w 40. minucie wynik spotkania na 5:3 ustalił Kamil Musiał, grzebiąc tym szanse rekordu na choćby jeden punkt.

Gwiazda Ruda Śląska – Constract Lubawa 1:6

Po zwycięstwie Gwiazdy nad Acaną Orłem wydawało się, że w spotkaniu z Constractem Lubawa gospodarze mogą sięgnąć po kolejny komplet punktów. Sprawdziła się jednak statystyka, która utrzymuje się od początku sezonu. Gwiazda w każdym spotkaniu strzela jedną bramkę, a Constract odpowiada sześcioma trafieniami. Wynik zatem nie mógł być inny jak 6:1 dla Constractu.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Clearex Chorzów 4:2

Relacja spotkania znajduje się (TUTAJ)

Gatta Active Zduńska Wola – Piast Gliwice 4:2

Starcie drużyny z kompletem punktów oraz zespołu, który w tym sezonie nie zaliczył nawet remisu zwiastowało pewne zwycięstwo tego pierwszego. I choć Gatta grała przed własną publicznością, to piłkę z siatki wyciągała jako pierwsza. Do sensacji jednak nie doszło, bowiem jeszcze przed przerwą gospodarze doprowadzili do remisu, a tuż po zmianie stron ustawili sobie spokojną, dwubramkową przewagę. Niespodzianki zatem nie było, przez co Piast wciąż okupuje ostatnią pozycję w tabeli.

GSF Gliwice – MOKS Słoneczny Stok Białystok 4:5

Faworytem tego spotkania był GSF Gliwice, ale tak jak zapowiadaliśmy – nie wszystko co na papierze, sprawdza się na boisku. Już po pierwszej połowie MOKS prowadził aż 4:1. I choć po zmianie stron gliwiczanie rzucili się do odrabiania strat, to zabrakło im ostatecznie jednego trafienia. Tym samym GSF zakończył swoją passę bez porażki na trzech spotkaniach.

FC KJ Toruń – GI Malepszy Futsal Leszno 1:1

Lesznianie mają najprawdopodobniej najtrudniejszy terminarz na początku sezonu spośród wszystkich zespołów w lidze. Po dwóch dotąd niepokonanych zespołach oraz drużynie aspirującej do mistrzostwa, beniaminek z Wielkopolski trafił na obecnych wicemistrzów Polski. Różnicy klas nie było jednak widać. Goście za sprawą trafienia Sebastiana Wojciechowskiego objęli prowadzenie i przez długi czas nie wypuszczali go z rąk. Torunianie do remisu doprowadzili dopiero po przerwie, ale na więcej nie było już ich stać i spotkanie zakończyło się ostatecznie jednobramkowym remisem.

Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy 4:4

Jak na czerwone derby przystało, tak nie zabrakło bramek oraz zwrotów akcji. Prowadzenie w tym spotkaniu przechodziło z rąk do rąk aż trzykrotnie. Na koniec jednak żadna z drużyn nie mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Remis 4:4 wydaje się być wynikiem sprawiedliwym, choć obu zespołom nie pomogło to w wydostaniu się ze strefy spadkowej.

Mecz na szczycie, lider z ostatnią drużyną, spotkanie dwóch zranionych i wiele wiele więcej. W 4. kolejce Futsal Ekstraklasy będzie się sporo działo.

Rekord Bielsko-Biała kontra AZS UŚ Katowice, Gatta Active Zduńska Wola z Piastem Gliwice, a także Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Clearex Chorzów. W najbliższej serii gier mamy sporo hitów, ale także spotkań o tzw. „sześć punktów”. Który zapowiada się najciekawiej?

AZS UŚ Katowice – Rekord Bielsko-Biała 4.10, godz. 18.00

4. kolejkę Futsal Ekstraklasy otworzy nam prawdziwe starcie na szczycie, a zarazem małe derby Śląska. Zarówno AZS UŚ Katowice, jak i Rekord Bielsko-Biała wyśmienicie rozpoczęły nowy sezon i po trzech rozegranych spotkaniach mają komplet punktów. Zdecydowanym faworytem jest aktualny mistrz Polski z Bielska-Białej, ale ściany będą pomagać Akademikom z Katowic. Jak zakończy się to spotkanie? Tego nie wiadomo, ale pewnym jest, że zwycięzca wyrobi sobie świetną pozycję mentalną przed kolejnymi meczami.

Gwiazda Ruda Śląska – Constract Lubawa 5.10, godz. 16.00

Starcie dwóch beniaminków ani trochę nie oznacza meczu na niższym poziomie. Spotkanie z udziałem zawodników z Lubawy to niemalże gwarancja bramek, i to w dużej ilości. W dwóch dotąd rozegranych przez nich spotkaniach padło w sumie 20 bramek! Dodatkowo warto zaznaczyć, że większość z nich – 12 strzelili gracze z północy Polski. Na przeciwnym biegunie znajduje się z kolei Gwiazda, która punktuje solidnie, ale i bramki zdobywa do bólu konsekwentnie – w każdym starciu po jednym golu. Jak będzie tym razem. Wygra polot w ofensywie? A może zdeterminowana obrona?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Clearex Chorzów 5.10, godz. 18.00

Zapowiedź spotkania znajduje się (TUTAJ)

Gatta Active Zduńska Wola – Piast Gliwice 5.10, godz.18.00

W zeszłym sezonie oba zespoły zakończyły rozgrywki obok siebie. Gatta na szóstym, a Piast na piątym miejscu. Tym razem na to się nie zapowiada. Zawodnicy ze Zduńskiej Woli podejdą do tego spotkania z pozycji lidera. Gliwiczanie z kolei z ostatniego miejsca w tabeli, co jest dość dużym zaskoczeniem i zapewne mało osób obstawiało tak słaby początek sezonu w wykonaniu Piastunek. Z punktu widzenia gości, ewentualne zwycięstwo z tak dobrze dysponowanym zespołem wydaje się być najlepszą okazją do odbicia się od dna. Czy tak się stanie? Szansę są, ale prawdopodobieństwo nie jest duże.

GSF Gliwice – MOKS Słoneczny Stok Białystok 5.10, godz. 18.00

Dla obu zespołów wygrana w tym spotkaniu pozwoliłaby zachować bliski kontakt z czołówką tabeli. Po dobrym starcie gliwiczanie wciąż są jednym z niepokonanych zespołów w lidze. MOKS z kolei ma jeden mecz rozegrany mniej oraz jedną porażkę na koncie. Przytrafiła się im ona jednak z Gattą Zduńska Wola, co może być małym usprawiedliwieniem. Faworytem wydają się być gospodarze, ale jak wiadomo, to co na papierze nie zawsze sprawdza się na boisku.

FC KJ Toruń – GI Malepszy Futsal Leszno 6.10, godz. 17.00

Wicemistrz Polski podejmie zespół, który na swoim koncie ma wygraną z drużyną pretendującą do mistrzostwa Polski. Z tego względu zawodnicy z Leszna ani trochę nie stoją na straconej pozycji. Już w ostatniej kolejce Malepszy nastraszył Gattę Zduńska Wola, ale do remisu zabrakło im jednego trafienia. Tym razem kibice będą jednak po stronie FC KJ Toruń, którzy po niespodziewanym remisie z Red Dragons Pniewy będą celować w pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy 6.10, godz. 18.00

Starcie Czerwonych Diabłów z Czerwonymi Smokami zapowiada się bardzo ciekawie. Jest to bowiem jeden z meczów o tzw. „sześć punktów”. Oba zespoły słabo rozpoczęły sezon i wygranie tego spotkania jest niemalże bezcenne. Dodatkowo dla chojniczan jest to ogromna szansa na odblokowanie swojej ofensywy, która do tej pory zaledwie dwukrotnie zraniła rywali. Okazja wydaje się być wyśmienita, bowiem Red Dragons straciło do tej pory najwięcej bramek w lidze.

Na taką właśnie kolejkę czekali kibice futsalowych emocji w Polsce. We wszystkich spotkaniach padło łącznie 47 bramek, co jest jak dotąd najlepszym wynikiem w sezonie. Cytując klasyka: „Rozkręcili się… chłopcy”.

Duża liczba bramek to jednak nie wszystko, bo z goli cieszyły się niemalże wszystkie zespoły. W gronie tym nie znalazły się jedynie drużyny Piasta Gliwice oraz niestety Acany Orła Jelcz-Laskowice.

Constract Lubawa – GSF Gliwice 6:7

Najwięcej bramek oglądaliśmy już pierwszego dnia 3. kolejki. Gdy na sześć minut do końca pierwszej połowy, Constract miał przewagę trzech trafień, wydawało się, że nic nie może mu zagrozić. Wtedy jednak do głosu doszli gliwiczanie, którzy najpierw doprowadzili do remisu 3:3, a do szatni schodzili już z prowadzeniem 5:4. W drugiej części spotkania utrzymali jednobramkową przewagę, dzięki czemu wciąż zachowali status drużyny niepokonanej w tym sezonie.

MOKS Białystok – Red Devils Chojnice 4:0

Faworytem spotkania byli gospodarze z Białegostoku. I choć chojniczanie nie najlepiej rozpoczęli sezon, to przez większość rywalizacji utrzymywali bezbramkowy remis. Sił im jednak nie starczyło na ostatnie pięć minut, co wyśmienicie wykorzystali zawodnicy MOKS-u. W zaledwie cztery minuty zdobyli cztery bramki i w tabeli mogli przypisać sobie pierwsze trzy punkty w sezonie.

Red Dragons Pniewy – FC KJ Toruń 5:5

Dla zespołu z Torunia spotkanie z Red Dragons Pniewy było jednocześnie inauguracją sezonu. Z tego też powodu trudno było przewidzieć z jakiej strony zaprezentują się aktualni wicemistrzowie Polski. Pewnym jednak było, że każdy zdobyty punkt przez pniewian będzie małą niespodzianką. I do takiej też doszło. Mimo prowadzenia torunian 4:1, Red Dragons odrobili straty, a przez pewien moment nawet wygrywali. Goście zdołali jednak doprowadzić do remisu i z Pniew nikt nie wracał na tarczy.

Malepszy Futsal Leszno – Gatta Zduńska Wola 3:4

Spotkanie w Lesznie było jednym z najbardziej zaciętych starć tej kolejki. Gdy gospodarze wyszli na jednobramkowe prowadzenie, Gatta momentalnie odpowiadała swoim trafieniem. Gdy lesznianie postarali się tym razem o dwie bramki z rzędu, zduńskowolanie zrobili dokładnie to samo. Ostatnie słowo należało jednak już do gości, a dokładnie do Daniela Krawczyka, który swoim golem zapewnił Gattcie trzecie zwycięstwo z rzędu.

Piast Gliwice – AZS UŚ Katowice 0:3

Jeszcze w zeszłym sezonie faworytem spotkania byłyby Piastunki. Po rozpoczęciu nowych rozgrywek gliwiczanie jednak mocno zawodzą. Przegrany Superpuchar Polski, a także dwie porażki w pierwszych kolejkach sprawiły, że Piast znalazł się na końcu tabeli Futsal Ekstraklasy. Finalistom Pucharu Polski nie pomaga również terminarz. Do tej pory mierzyli się oni z Rekordem Bielsko-Biała oraz z Clearexem Chorzów. Teraz stanęli z kolei do rywalizacji z lokalnym rywalem z Katowic, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał. I po tym spotkaniu stan rzeczy się nie zmienił. AZS UŚ dosyć gładko pokonał Piasta 3:0, dzięki czemu wskoczył na fotel lidera FE.

Rekord Bielsko-Biała – Clearex Chorzów 6:3

Spotkanie na szczycie, mecz kolejki, czy też starcie przyszłego mistrza Polski. Te wszystkie określenia świetnie pasują do meczu Rekordu z Clearexem. Oba zespoły celują w mistrzostwo Polski, i choć to bielszczanie byli faworytem rywalizacji, to goście z Chorzowa napędzili im nie lada strachu. Clearex ze stanu 0:3 potrafił doprowadzić do remisu 3:3, ale na więcej stać ich już nie było. Końcówka należała do Rekordzistów, którzy kolejnymi trzema trafieniami ustalili wynik na 6:3.

Gwiazda Ruda Śląska – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 1:0

Aby przeczytać relację ze spotkania kliknij (TUTAJ)