Wpisy

Najbliższa seria gier będzie stać nie tylko pod znakiem starcia lidera z wiceliderem. To w ten weekend może bowiem dojść do wyraźnego podziału tabeli na dwie połówki, ale także do nieoficjalnego pożegnania dwóch zespołów z Futsal Ekstraklasą.

Poza spotkaniem Acany Orła szykuje się dużo znaczących starć. Znaczących nie tylko dla zespołów, które do nich podejdą, ale także dla reszty ligowej stawki.

Dokonać niemożliwego

16. kolejkę rozpoczniemy od prawdziwego hitu. Na parkiecie w Chorzowie zmierzy się ze sobą miejscowy Clearex oraz Rekord Bielsko-Biała, czyli wicelider oraz lider Futsal Ekstraklasy. Dla chorzowian będzie to ogromna szansa. Szansa na przedłużenie nadziei. Bowiem tak jak zwycięstwo z Rekordem jest w ich zasięgu, tak już zrzucenie go z mistrzowskiego tronu niemalże niemożliwe. Aby jednak szansa na to się zwiększyła potrzebne jest zwycięstwo. W innym razie Rekord będzie mógł zacząć powoli rozglądać się za szampanami na mistrzowską fetę.

Podział w Katowicach

W kolejnym spotkaniu dojdzie do starcia AZS-u UŚ Katowice z Piatem Gliwice. Obecnie oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, ale po tym meczu różnica między nimi może wynosić nawet sześć punktów. Do tego potrzebne jest jednak zwycięstwo gospodarzy. Wygrana katowiczan byłaby dla nich nie tylko zachowaniem kontaktu z ligowym podium, ale także dałaby możliwość do realnego podziału tabeli na dwie połówki – jedną walczącą o podium oraz drugą bijącą się o utrzymanie.

Czy to już ten czas?

W niedzielny wieczór może z kolei dojść do nieoficjalnego pożegnania Gwiazdy Ruda Śląska oraz Red Devils Chojnice. Sytuacja punktowa obu drużyn jest dramatyczna i każda kolejna porażka może być dla nich gwoździem do trumny. W tym wypadku wszystko zależy od spotkania w Chojnicach, gdzie Czerwone Diabły podejmą MOKS Białystok. Gracze z Podlasia znajdują się minimalnie nad kreską, ale ich wygrana może dać im spory oddech powietrza. Dla Red Devils oraz Gwiazdy (jeśli przegra z Acaną Orłem) oznaczałoby to jednak stratę minimum (!) siedmiu punktów do bezpiecznej strefy.

Komplet spotkań 16. kolejki:

Clearex Chorzów – Rekord Bielsko-Biała – 15 lutego, godz. 16.00,
AZS UŚ Katowice – Piast Gliwice – 15 lutego, godz. 17.00,
GSF Gliwice – Constract Lubawa – 15 lutego, godz. 18.00,
FC KJ Toruń – Red Dragons Pniewy – 15 lutego, godz. 18.00,
Gatta Zduńska Wola – Malepszy Futsal Leszno – 15 lutego, godz. 18.00,
Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gwiazda Ruda Śląska – 16 lutego, godz. 18.00,
Red Devils Chojnice – MOKS Białystok – 16 lutego, godz. 18.00.

Kolejne zwycięstwo Acany Orła stało się faktem. Jelczanie wygrali z Red Devils Chojnice 3:0 i tym samym zanotowali dziewiąte spotkanie z rzędu bez porażki, a także awansowali na pozycję wicelidera Futsal Ekstraklasy

Zdecydowanym faworytem spotkania był Acana Orzeł. Gracze Jesusa Lopeza walczyli nie tylko o komplet punktów, ale również o jak najwyższy rozmiar zwycięstwa. Przy korzystnym układzie wyników mogli nawet awansować na pozycję wicelidera. Stawka meczu była także duża dla drugiej ze stron. Goście z Chojnic nie mieli wiele do stracenia. Z ostatniego miejsca w tabeli spaść już nie mogli, tak więc każdy wywieziony z Dolnego Śląska punkt był dla nich na wagę złota.

Od pierwszego gwizdka sędziego dłużej przy piłce utrzymywały się Orły. Brakowało im jednak klarownych sytuacji do strzelenia pierwszego gola. Goście z kolei zagrażali głównie po stałych fragmentach gry, bądź też po strzałach z dalszej odległości. Wydawało się, że aby spotkanie nabrało większych kolorów, wystarczy bramka którejś ze stron. Żadna z nich nie była jednak w stanie przedrzeć się przez zasieki obronne rywala.

Co mogło zaskoczyć, to to że Red Devils przez długi czas grało z Orłem jak równy z równym. Ani trochę nie było widać różnicy jaka dzieli oba zespoły w tabeli. Momentami wydawało się nawet, że Czerwone Diabły zaraz wyjdą na prowadzenie. Na szczęście gospodarzy, kibice w Jelczu-Laskowicach nie musieli być świadkami powtórki z Rudy Śląskiej i tak jak ofensywa nie funkcjonowała najlepiej, tak defensywa była niemalże bezbłędna.

Przełamać gości z północy udało się dopiero w 16. minucie, po szybkim kontrataku w wykonaniu Arkadiusza Szypczyńskiego. Gracz Acany nie wykończył jednak akcji, a zagrał inteligentnie na prawą stronę do Ixemada Gonzaleza, który posłał piłkę między nogami golkipera wprost do bramki.

Tuż przed przerwą podwyższyć prowadzenie mógł Sergio Solano, ale zbyt ostry kąt utrudnił Hiszpanowi zadanie i futsalówka trafiła zaledwie w boczną siatkę.

Po zmianie stron gra Acany uległa poprawie. Jelczanie częściej gościli pod bramką rywali, choć nie byli w stanie pokonać dobrze dysponowanego Sebastiana Kartuszyńskiego. Goście z kolei nie mieli już tylu argumentów w ofensywie, co w pierwszej części spotkania, a to z upływem czasu przybliżało ich tylko do siódmej porażki z rzędu.

W 31. minucie po okresie lekkiego uśpienia, sygnał do podwyższenia tempa gry dał Mykola Morozov. Gracz Acany nie zawahał się uderzyć zza pola karnego i po delikatnym rykoszecie piłka ponownie przeleciała między nogami bramkarza.

Na 11. sekund przed końcem, na dość szalony krok zdecydował się Maciej Foltyn. Golkiper Orłów pognał z futsalówką na bramkę rywala niczym struś pędziwiatr. Jego starania nie poszły na marne, bowiem golem zakończył to Sergio Solano, który tym samym ustalił wynik spotkani na 3:0.

Dzięki temu zwycięstwu Acana Orzeł zanotował dziewiąty mecz z rzędu bez porażki, a także awansował na pozycję wicelidera Futsal Ekstraklasy. Do pierwszego Rekordu Bielsko-Biała jelczanie tracą pięć oczek, ale aktualni mistrzowie Polski mają jeszcze do rozegrania dwa zaległe spotkania.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Red Devils Chojnice 3:0 (1:0)
Ixemad Gonzalez 16′, Mykola Morozov 31′, Sergio Solano 40′

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Morozov, Kędra, Pautiak, Szypczyński – Henrique, Solano, Pastars, Marquina, Firańczyk, Gonzalez.

Red Devils: Kartuszyński (Rodowicz) – Storozhuk, Laskowski P., Kąkol, Kolesnik – Trojan, Medon, Laskowski D., Kaczorowski, Kubiszewski.

W 12. kolejce Futsal Ekstraklasy Acana Orzeł zmierzy się z Red Devils Chojnice. Mecz ten będzie jednocześnie ostatnim w 2019 roku, w którym zawodnicy Jesusa Lopeza wystąpią przed własną publicznością.

Od inaugurującego spotkania nowego sezonu Futsal Ekstraklasy w Jelczu-Laskowicach nie minęły jeszcze nawet trzy miesiące. Tyle jednak wystarczyło, aby rozegrać jedenaście kolejek, i aby w tej następnej kibice Acany Orła mogli się pożegnać ze swoimi idolami przed kilkutygodniową przerwą.

Święto fanów Chusa Lopeza i spółki postarają się z pewnością popsuć chojnickie Czerwony Diabły, którym o zwycięstwo będzie jednak wyjątkowo trudno.

Zdecydowanym faworytem spotkania jest oczywiście Acana Orzeł. Za jelczanami będzie stać nie tylko kilkuset osobowa grupa kibiców, ale także statystyki, które gościom nie dają praktycznie żadnych szans.

Już patrząc na samą tabelę można zauważyć, że najbliższym rywalom Acany nie idzie w tym sezonie zbyt dobrze. Zaledwie pięć punktów i ostatnie miejsce w lidze nie jest wymarzonym wynikiem. Dodatkowo goście z Pomorza tracą najwięcej bramek na mecz – średnio 5,36. Na przeciwnym biegunie znajdują się z kolei gospodarze, którzy w tym sezonie w grze defensywnej nie mają sobie równych – średnio na mecz tracą zaledwie 1,54 bramki.

Po stronie jelczan stoi także aktualna seria spotkań bez porażki. Orły nie przegrały bowiem od ośmiu meczów. Red Devils jest z kolei zespołem, który najdłużej czeka na jakąkolwiek zdobycz punktową. Ostatni raz gracze Jakuba Mączkowskiego wygrali 9 października z Futsal Leszno 8:5. Od tego czasu zanotowali aż sześć porażek, a ich bilans bramkowy z tych starć wynosi 12:39.

Jeśli chojniczanom udałoby się wygrać z Acaną Orłem, tak jak miało to miejsce w zeszłym sezonie, to byłaby to spora niespodzianka. Jelczanie zagrają jednak nie tylko o pełną pulę punktów, ale także o jak najwyższe zwycięstwo. W sytuacji gdy o miejsce na podium walczy bowiem osiem zespołów, każda zdobyta bramka jest jak na wagę złota.

– To spotkanie, bez względu na to w jakim miejscu znajdują się nasi rywale, będzie dla nas wyzwaniem. Dlatego też trenujemy i przygotowujemy się do nadchodzącego meczu z pełną powagą. Red Devils oczywiście ma swoje mocne strony, ale mamy plan i wiemy w jaki sposób je zneutralizować Jeżeli będziemy w pełni skoncentrowani na tym co przygotował nam trener, to z pewnością uzyskamy pozytywny wynik. Przede wszystkim liczy się dla nas zwycięstwo, bo wiemy jak jest o to trudno na tym poziomie. Nie patrzymy na razie co będzie w przyszłości. Skupiamy się wyłącznie na najbliższym rywalu, choć oczywiście jesteśmy świadomi sytuacji w tabeli i tego w jakiej sytuacji jesteśmy – zapowiada Janis Pastars.

Początek spotkania już w sobotę, 14 grudnia o godzinie 18.00 w Centrum Sportu i Rekreacji Jelcz-Laskowice. Bilety w cenie 5 oraz 15 złotych można nabyć w kasach CSiR.

Dziesiąty GSF Gliwice od dziewiątego w tabeli Malpeszy Futsal Leszno dzieli pięć punktów. Tyle samo punktów różnicy jest między szóstym Constractem Lubawa i… pierwszym Rekordem Bielsko-Biała. A co jeszcze wartego uwagi można przytoczyć po ostatniej serii gier?

Kto najwięcej stracił, a kto najwięcej strzelił? Kto przerwał niechlubną serię, a kto podtrzymał korzystną? Zapraszamy na garść ciekawostek po 11. kolejce Futsal Ekstraklasy.

4 zespoły – przed rozpoczynającym się sezonem można było zakładać, że będzie on bardziej wyrównany, szczególnie w środku stawki. Nikt nie myślał jednak o tym, że po jedenastu kolejkach aż cztery zespoły z górnej części tabeli będą miały po 19 punktów. Trudno oczywiście jeszcze wyrokować czy stan ten się utrzyma, bowiem pozostało kilka nierozegranych spotkań, ale pewnym jest jedno – runda rewanżowa będzie wyjątkowo ciekawa. Dla przypomnienia – w ostatniej dekadzie bezpośrednie starcia dwukrotnie decydowały o przyznaniu medali mistrzostw Polski. Raz skorzystał na tym nasz obecny zawodnik, Mykola Morozow, który w sezonie 2012/13 wraz z Marwitem Toruń stanął na najniższym stopniu podium.

8 meczów – ta liczba może oczywiście jeszcze wzrosnąć, ale na tę chwilę Acana Orzeł notuje niesamowitą serię spotkań bez porażki. Ostatnim zespołem, który pokonał jelczan jest… Gwiazda Ruda Śląska. Od tamtej wpadki minęły już jednak aż 73 dni, a Orły znacznie poprawiły swoją grę, dzięki czemu z meczu na mecz mogą przypisywać sobie kolejne punkty w tabeli Futsal Ekstraklasy.

63 dni – tyle dni czekali z kolei zawodnicy GSF-u Gliwice na jakąkolwiek zdobycz punktową. Fatalną passę siedmiu porażek z rzędu udało się przerwać na nie byle jakim rywalu, bo na dotychczasowym wiceliderze – Gattcie Zduńska Wola. Dzięki zwycięstwu, gliwiczanie opuścili strefę spadkową i bardzo prawdopodobne, że zbliżające się święta spędzą tuż nad kreską.

58 dni – niechlubną palmę pierwszeństwa po gliwiczanach przejęli z kolei gracze Red Devils Chojnice. Czerwonym Diabłom w sobotę miną dwa miesiące od ostatniej wygranej, a nie zapowiada się raczej, aby seria porażek zatrzymała się na sześciu spotkaniach. Chojniczanie jadą bowiem do… Jelcza-Laskowic. Przed meczem na Dolnym Śląsku bilans bramek z ich ostatnich sześciu spotkań wynosi 12:39.

54 gole – w 11. kolejce padł także rekord zdobytych bramek w jednej serii gier. Do tego pokaźnego wyniku znacznie przyczynili się ostatni złoci oraz srebrni medaliści mistrzostw Polski. Zarówno Rekord, jak i FC KJ Toruń pokonali swoich rywali 8:2.

W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jak zwykle nie zabraknie meczów derbowych, ale i tych na szycie. Zdecydowanie najciekawiej zapowiada się starcie Constractu Lubawa z Rekordem Bielsko-Biała.

Spotkanie lidera z wiceliderem, derby Śląska, derby Wielkopolski, a może… drugie derby Śląska. W 10. kolejce Futsal Ekstraklasy emocje są zagwarantowane.

Piątek, 22 listopada

Dziesiątą serię gier rozpocznie nam derbowe starcie na Górnym Śląsku, w którym GSF Gliwice podejmie AZS UŚ Katowice. Faworytem meczu wydają się być goście. Katowiczanie przerwali ostatnio passę czterech spotkań bez zdobyczy punktowej i w Gliwicach będą chcieli rozpocząć nową – zwycięską passę.

Gospodarze z kolei znajdują się w podobnym miejscu, w jakim ich rywale byli jeszcze niedawno. Od sześciu kolejek nie potrafią choćby zremisować i każdy kolejny taki mecz może być dla nich nawet gwoździem do trumny z napisem „SPADEK”. Początek tego spotkania o godzinie 19.15.

Sobota, 23 listopada

Sobotni wieczór także zaczniemy na Śląsku i również będzie to starcie derbowe. Czwarty w tabeli Clearex Chorzów zagra u siebie z czerwoną latarnią Futsal Ekstraklasy – Gwiazdą Ruda Śląska. I mimo że mawia się, iż derby rządzą się swoimi prawami, tak mało prawdopodobne wydaje się być zwycięstwo gości.

Patrząc na tabelę pięciu ostatnich spotkań Clearex zajmuje w niej 1. miejsce z dwunastoma punktami na koncie oraz bilansem bramkowym 29:12. Gwiazda z kolei z zaledwie jednym punktem i stosunkiem bramek 13:29 zajmuje przedostatnią pozycję. Każdy inny wynik niż wygrana chorzowian będzie zatem sporą sensacją. Pierwszy gwizdek sędziego już o godzinie 17.00.

O godzinie 18.00 rozpoczną się natomiast dwa spotkania. Acana Orzeł Jelcz-Laskowice podejmie wicemistrzów Polski – FC KJ Toruń (o tym spotkaniu można przeczytać TUTAJ), a w Białymstoku miejscowy MOKS Słoneczny Stok zagra z Piastem Gliwice.

Białostoczanie w tym sezonie grają w kratkę. Trzy wygrane mecze, cztery porażki oraz jeden remis daje im w tym momencie 10. pozycję w tabeli Futsal Ekstraklasy. Takim samym bilansem mogą pochwalić się gliwiczanie. Ci jednak swój cały dorobek zdobyli w czterech ostatnich meczach, co tylko pokazuje jak świetnie na graczy ze Śląska podziałała zmiana trenera.

Z tego względu każdy punkt, jaki tylko zostanie na Podlasiu powinien być bardzo szanowany przez gospodarzy. Piast nie będzie kalkulował i zapewne zechce jak najszybciej ustawić sobie to spotkanie. Początek sezonu im uciekł, przez co teraz każde zwycięstwo jest dla nich jak na wagę złota.

Niedziela, 24 listopada

W niedzielę odbędzie się tylko jedno spotkanie i będzie ono kolejnym w tej kolejce, które można określić mianem pojedynku Dawida z Goliatem. Do Zduńskiej Woli przyjadą bowiem zawodnicy przedostatniego w tabeli Red Devils Chojnice.

Goście ostatni raz ze zwycięstwa cieszyli się ponad miesiąc temu i najprawdopodobniej okres ten wydłuży się do niemalże dwóch miesięcy. Popularne Kocury pogubiły ostatnio kilka punktów z silniejszymi rywalami (m.in. z Acaną Orłem), przez co straciły pozycję lidera. Zmotywowani zawodnicy Gatty, będą teraz zapewne chcieli sobie to odbić na słabszym rywalu, a przy okazji obronić miejsce na podium. Czy ta sztuka im się uda? O tym przekonamy się już o godzinie 18.00.

Poniedziałek, 25 listopada

Weekend zakończymy wyjątkowo w poniedziałek. Jako pierwsi tego dnia na parkiet wyjdą gracze Red Dragons Pniewy oraz GI Malepszy Futsal Leszno, którzy zmierzą się w derbach Wielkopolski. Na papierze faworytem wydają się być goście z Leszna, którzy prezentują jak na razie lepszą formę. Wszystko jednak zależy także od tego w jakiej dyspozycji będzie Mateusz Kostecki – aktualny lider klasyfikacji strzelców Futsal Ekstraklasy. Ostatnio nie uchronił on swojej drużyny od porażki z Acaną Orłem. Jak będzie tym razem? Początek spotkania o godzinie 19.00.

Godzinę później rozpocznie się z kolei prawdziwy hit 10. kolejki. Wicelider tabeli oraz czarny koń sezonu, bo raczej już można tak określać Constract Lubawa podejmie lidera Futsal Ekstraklasy, a zarazem obrońcę tytułu Rekord Bielsko-Biała.

Faworytem spotkania oczywiście będą Rekordziści, ale to paradoksalnie może pomóc gospodarzom, od których nikt nie oczekuje zwycięstwa. Constract mimo siedmiu spotkań z rzędu bez porażki nic nie musi, a jedynie może. Przeciwnie do gości, którzy chcąc dominować na krajowym podwórku muszą regularnie wygrywać.

Pewnym jest jedno. Jeśli gospodarze wygrają, to z pewnością będzie to największa sensacja 10. kolejki.

W 9. kolejce doszło do kolejnej zmiany lidera. Tym razem na 1. miejscu zasiedli obrońcy tytułu – Rekord Bielsko-Biała. Miana niepokonanego zespołu bronią z kolei cały czas gracze FC KJ Toruń. A co jeszcze wydarzyło się w ostatni weekend?

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

6 – już 46 dni trwa seria spotkań bez porażki Acany Orła. Na przestrzeni ostatnich sześciu kolejek Orły zdobyły 14 punktów, co jest jednym z najlepszych wyników w Futsal Ekstraklasie. Lepszą serię od zawodników Jesusa Lopeza ma tylko Constract Lubawa, który ostatni raz uległ w 2. kolejce z GSF-em Gliwice.

52 – tyle dni czekają z kolei zawodnicy GSF-u na przełamanie swojej niechlubnej passy. Gliwiczanie nie zdobyli choćby punktu od sześciu kolejek przez co z czołówki szybko spadli w okolice strefy spadkowej.

60 – spotkanie Acany Orła z Red Dragons Pniewy było jednocześnie sześćdziesiątym występem Marcina Firańczyka na parkietach Futsal Ekstraklasy. Nasz zawodnik swój mały jubileusz uczcił zdobyciem bramki, która przyczyniła się tego dnia do okazałego zwycięstwo Orłów 5:1.

40:00 – jedną z kontrowersji ostatniego weekendu było to, czy w meczu Piasta Gliwice z Constractem Lubawa Pedro Pereira zdobył gola w regulaminowym czasie gry. Ostatecznie sędziowie uznali, że Brazylijczyk zdążył przed końcową syreną, co jednocześnie dało mu najpóźniej strzeloną bramkę w tym sezonie. Teraz choćby ktoś się bardzo starał, wyniku tego już nie przebije – może go jedynie wyrównać.

510 – w naszej wyliczance nie mogło oczywiście również zabraknąć statystyki wyjazdowej. Tym razem dosyć daleką drogę do przebycia mieli zawodnicy Red Devils Chojnice, którzy niezbyt dobrze mogą wspominać podróż do Katowic. Gracze z Pomorza do stolicy Górnego Śląska mieli dalej niż… gdyby pojechali do Gdyni, tam wsiedli na prom i nim udali się do szwedzkiego portu w Karlskronie. Wycieczka byłaby na pewno ciekawsza, a i podróż, szczególnie ta powrotna weselsza.

Nadchodząca seria gier może przynieść nam sporo hitowych starć. Poza spotkaniem Acany Orła z Gattą Zduńska Wola dojdzie także m.in. do rywalizacji dwóch beniaminków oraz do kolejnych już w tym sezonie derbów Śląska.

Czołówka Futsal Ekstraklasy powoli nam się wykrystalizowała, choć kilka zespołów wciąż ma ambicję, aby do niej wskoczyć. Podobnie jest w strefie spadkowej z tą różnicą, że każda drużyna znajdująca się tam chce jak najszybciej ją opuścić. Do jakich roszad może zatem dojść po 8. kolejce Futsal Ekstraklasy?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola 9.11, godz. 18.00

Zapowiedź tego spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 9.11, godz. 18.00

Po niezłym początku i trzech meczach bez porażki gliwiczanie zanotowali cztery spotkania bez zdobyczy punktowej. W każdym z nich strzelali jednak minimum trzy bramki, co może napawać kibiców GSF-u optymizmem. W starciu z Rekordem Bielsko-Biała będzie jednak bardzo trudno o przełamanie złej passy.

Aktualny mistrz Polski przegrał do tej pory zaledwie jedno spotkanie i mając dwa mecze rozegrane mniej zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli. Bramki w tym starciu są niemalże zagwarantowane. Jeśli nawet GSF miałby przegrać, to po walce. W końcu gliwiczanie nie bez powodu mają drugą najlepszą ofensywę w lidze.

Constract Lubawa – Malepszy Futsal Leszno 9.11, godz. 18.00

Spotkanie dwóch beniaminków zapowiada się niezwykle interesująco. Constract jako gospodarz, ale i wicelider Futsal Ekstraklasy wydaje się być faworytem. Lubawianie stają się powoli rewelacją sezonu i jeśli wygrają, będzie można ich spokojnie zacząć nazywać czarnym koniem sezonu.

Goście z Leszna nie jadą jednak do Lubawy, aby być tłem dla swojego rywala. Drużyna z Wielkopolski zwyciężyła dwa ostatnie mecze, dzięki czemu awansowała na 6. miejsce w tabeli. Gdyby udało jej się pokonać Constract, to zrównałaby się z nim punktami i znacznie przybliżyła się do ligowego podium.

MOKS Słoneczny Stok Białystok – Red Dragons Pniewy 9.11, godz. 18.00

Mecz w Białymstoku można określić jako starcie dwóch zranionych. Zarówno MOKS, jak i Red Dragons nie wygrali swoich ostatnich spotkań. Podjęcie rękawic z zespołem spoza ligowej czołówki może być dla nich zatem szansą na zdobycie cennych punktów. Tych szczególnie potrzebują pniewianie, którym cały czas grozi znalezienie się w strefie spadkowej. Ewentualne zwycięstwo gospodarzy nie sprawiło by ich nagłego przeskoku w tabeli, ale pomogłoby utrzymać bezpieczny kontakt z ligowym podium.

Gwiazda Ruda Śląska – Piast Gliwice 10.11, godz. 16.00

Niedzielne popołudnie rozpoczniemy od derbów Śląska. Zdecydowanym faworytem są zawodnicy gości, którzy po słabym stracie weszli na zwycięską ścieżkę i powoli pną się w górę tabeli. Przeciwnie do graczy z Rudy Śląskiej, którzy na przestrzeni czterech spotkań zdobyli zaledwie punkt i zaczęli się urządzać w strefie spadkowej. Z tego powodu każdy inny wynik niż zwycięstwo Piasta będzie sporą niespodzianką. Na tą liczą jednak gospodarze.

FC KJ Toruń – AZS UŚ Katowice 10.11, godz. 17.00

Tego co się stało z AZS-em UŚ Katowice nie da się po prostu logicznie wyjaśnić. Zespół, który jeszcze niedawno zapowiadał się jako rewelacja sezonu stracił aż 25 bramek w trzech spotkaniach i z pozycji lidera spadł poza podium Futsal Ekstraklasy. Jakichkolwiek przejawów, aby mogło się to zmienić jednak nie widać i z Torunia prawdopodobnie kolejny raz wrócą z niczym.

Torunianie z kolei po kilku pauzach wracają do regularnego grania, a co za tym idzie również do punktowania. W ostatnim spotkaniu wygrali 4:1 z pretendentem do tytułu – Clearexem Chorzów i z czasem pewnie zagoszczą w wyższych rejonach tabeli. Jeśli tak ma się jednak stać, to zwycięstwo z Akademikami wydaje się być obowiązkiem.

Red Devils Chojnice – Clearex Chorzów 10.11, godz. 18.00

Red Devils Chojnice to nie tylko Czerwone Diabły, ale i czerwona latarnia Futsal Ekstraklasy. Pięć punktów w lidze i aż 32 bramki stracone jest bardzo słabym wynikiem. Zwycięstwo u siebie z Clearexem Chorzów zapewne pomogło by podreperować ten bilans, ale o to łatwo nie będzie.

Chorzowianie po szumnych zapowiedziach zdobycia tytułu mistrza Polski znajdują się obecnie w środku stawki i słabe mecze przeplatają tymi lepszymi. Mimo tego faworyta innego, jak chorzowian wskazać nie można. Dodatkowo mecz na Pomorzu wydaje się być ostatnim dzwonkiem do zaatakowania mistrzostwa. Clearex rozegrał wszystkie dotąd zaplanowane spotkania i ewentualna porażka może utrudnić im pościg za czołówką, która ma jeszcze zaległe mecze.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy potwierdziła, że bieżący sezon będzie bardzo wyrównany. Jednym z dowodów na to jest to, że żadna z drużyn nie ma już kompletu punktów.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

299 – w spotkaniu Gwiazdy Ruda Śląska z Red Dragons Pniewy na nudę nie można było narzekać. Zawodnicy obu zespołów przeprowadzili w sumie aż 299 ataków, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie. Warto zaznaczyć, że nie było tu strony wyraźnie dominującej, bowiem Gwiazda przeprowadziła ich 150, a Red Dragons 149. Tak duża liczba ataków przerodziła się również na sporą liczbę strzałów. Było ich dokładnie 121, co oznacza, że średnio co niecałe 20 sekund jedna z drużyn uderzała na bramkę rywala.

140 – dokładnie tyle dni czekał Marcin Firańczyk na bramkę w Futsal Ekstraklasie. Ta zdobyta w starciu z AZS-em UŚ Katowice była jego pierwszą w barwach Acany Orła. Co ciekawe tyle samo czasu potrzebowali zawodnicy Piasta Gliwice, aby ponownie wygrać na poziomie Futsal Ekstraklasy. Przełamać złą passę udało się w spotkaniu z Red Devils Chojnice, które Piastunki wygrały 5:2.

545 – nieco więcej dni potrzebowali zawodnicy Acany Orła, aby ponownie wygrać spotkanie różnicą przynajmniej sześciu bramek. To poprzednie udało się zwyciężyć jeszcze na pierwszoligowych parkietach. Rywalem Orłów było wtedy Heiro Rzeszów, które jelczanie pokonali na wyjeździe aż 10:0.

267 – po dość dalekich podróżach, graczom z Białegostoku trafił się w końcu najbliższy możliwy mecz wyjazdowy – w Lubawie. Patrząc jednak na odległość, lepiej nie myśleć o ich najdalszym wyjeździe. Dla porównania odległość między halami Piasta i GSF-u wynosi… niecałe dwa kilometry.

47 – osiemnaście straconych i zaledwie cztery zdobyte bramki przez AZS UŚ Katowice w ostatnich dwóch spotkaniach sprawiły, że gracze ze stolicy Śląska stali się jedną z najlepszych ofensyw w lidze (+22), a zarazem jedną z najgorszych defensyw w lidze (-25). Tym samym w spotkaniach zespołu z Katowic pada średnio najwięcej bramek na mecz – 7.83.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy będzie ostatnią przed przerwą reprezentacyjną. Kibice wybierający się na weekendowe spotkania z pewnością nie obraziliby się gdyby zobaczyli podobną liczbę bramek, jaka padła w poprzedniej serii gier.

W ostatniej kolejce Futsal Ekstraklasy, mimo że dwa spotkania nie zostały rozegrane, oglądaliśmy aż 44 bramki. Czy tym razem fani futsalu w Polsce będą mieli tyle samo okazji do wstawania z radości ze swoich krzesełek?

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – AZS UŚ Katowice 12.10, godz. 18.00

Zapowiedź spotkania znajduje się (TUTAJ).

GSF Gliwice – GI Malepszy Futsal Leszno 12.10, godz. 18.00

Po dobrych trzech spotkaniach GSF Gliwice przestał zdobywać punkty. Gliwiczanie nie przestali jednak zdobywać bramek, co wydaje się być kluczem do pokonania w najbliższej kolejce zespołu z Leszna. Ci ofensywą zbytnio nie grzeszą, a i potrafią zagrać słabo w obronie, jak miało to miejsce w ostatnim meczu z Red Devils Chojnice. Własna hala oraz twarda defensywa powinna dać zwycięstwo GSF-owi. Lesznianie będą próbować przełamać swoją wyjazdową niemoc, ale o to może być bardzo trudno.

Constract Lubwa – MOKS Słoneczny Stok Białystok 12.10, godz. 18.00

Mało kto się spodziewał, że oba zespoły, mimo rozegranego jednego meczu mniej będą się znajdować tak wysoko w tabeli. Przy korzystnym układzie wyników białostoczanie mogą nawet zasiąść po tej kolejce na fotelu lidera, co byłoby sporym zaskoczeniem. Constract również jednak będzie chciał zgarnąć komplet punktów. Tuż za nim panuje ogromny ścisk i tak jak szybko znalazł się w czołówce, tak samo szybko może z niej wylecieć. Spotkanie to zapowiada się także interesująco, bowiem zmierzą się ze sobą najlepsza ofensywa oraz jedna z najlepszych defensyw w lidze.

Clearex Chorzów – Gatta Zduńska Wola 13.10, godz. 17.00

Niedzielne starcie zapowiada się nam na hit kolejki. Gatta, po części dzięki wygranej Clearexu, wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Chorzowianie z kolei po małym falstarcie rozbili byłego już lidera z Katowic aż 10:2. Podobny rezultat będzie im jednak trudno powtórzyć, ponieważ Gatta straciła do tej pory najmniej bramek w lidze. Faworytem wydają się być gracze ze Zduńskiej Woli, którzy w tym sezonie punktów jeszcze nie stracili, a dodatkowo mieli więcej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do tego spotkania.

Piast Gliwice – Red Devils Chojnice 13.10, godz. 18.00

Jeśli Piast Gliwice chce przynajmniej powtórzyć wynik z zeszłego sezonu, to po prostu musi wygrać z Red Devils Chojnice. Zero punktów w tabeli i zaledwie trzy zdobyte bramki wyglądają bardzo słabo. Z tego też względu trudno wskazać innego faworyta niż chojniczan. Ci w ostatniej kolejce zdobyli pierwsze trzy punkty w sezonie, wygrywając z Malepszy Futsal Leszno 8:5. Jeśli gliwiczanie nie wygrają tego spotkania, to margines błędu zacznie się coraz bardziej zmniejszać, a to nie wróży nic dobrego.

Gwiazda Ruda Śląska – Red Dragons Pniewy 14.10, godz. 20.00

Spotkanie Gwiazdy z Red Dragons jest dla nich ogromną szansą na rozstrzelanie się swoich graczy. W końcu siedem goli w pięciu spotkaniach nie jest zbyt okazałym wynikiem, a i podobna szansa może szybko nie nadejść, bowiem pniewianie są obecnie najgorszą defensywą w lidze. Z tego względu trudno też wskazać faworyta spotkania, ale zwycięstwo dla obu ekip byłoby czymś bardzo cennym – pozwoliłoby to im na ucieczkę z dolnych rejonów tabeli.

Spotkanie FC KJ Toruń – Rekord Bielsko-Biała odbędzie się w późniejszym terminie.

5. kolejka Futsal Ekstraklasy była bardzo intensywna. Mimo że dwa spotkania się nie odbyły, to emocji był tyle, że można by je rozdzielić na dwa weekendy.

Matematyka, a szczególnie liczby towarzyszą nam wszędzie. Podobnie jest w Futsal Ekstraklasie. Jakie zatem wyliczenia można wyciągnąć po ostatniej serii gier?

390 kilometrów – w tej kolejce jednym z najdalszych wyjazdów mogli poszczycić się zawodnicy Acany Orła. Aby dojechać do Lubawy musieli pokonać drogę podobną do tej, która dzieli Jelcz-Laskowice od stolicy Austrii – Wiednia. Mimo to mogli liczyć na głośne wsparcie swoich kibiców, za co należą im się ogromne brawa.

25 – mały jubileusz w spotkaniu z Constractem Lubawa obchodził z kolei Maksym Pautiak. Jego trafienie na 2:2 dla Acany Orła było jednocześnie 25. trafieniem na parkietach Futsal Ekstraklasy.

24 sekundy – zaledwie tyle czasu potrzebował Michał Osypiuk, aby otworzyć wynik spotkania oraz dać prowadzenie MOKS-owi Białystok w starciu z Gwiazdą Ruda Śląska. Trafienie to jest jednocześnie najszybciej zdobytą bramką w tym sezonie.

10 – tylu trafień w jednym spotkaniu nie zaliczył jeszcze żaden zespół. Żaden poza Clearexem Chorzów, który w spotkaniu z AZS-em UŚ Katowice drogę do bramki rywala znalazł więcej razy, niż w pozostałych czterech spotkaniach razem wziętych. Wynik jest tym bardziej imponujący, bowiem katowiczanie jeszcze przed tą kolejką byli liderem tabeli.

8.8 – takiej średniej bramek na mecz nie było jeszcze w żadnej serii gier. Najbardziej przyczynili się do tego wspomnieni wcześniej chorzowianie, ale i zespół Red Devils Chojnice, który swoje pierwsze trzy punkty zainkasował wygrywając z GI Malepszy Futsal Leszno aż 8:5.