Nowy sezon Futsal Ekstraklasy powoli się rozkręca. Niektóre zespoły zaliczyły wyśmienity start, ale są i takie które wystartować wciąż nie mogą. A jak w ten weekend wyglądało to w liczbach?

Po dwóch rozegranych kolejkach mamy trzy zespoły z kompletem punktów, ale także i cztery, które na swoim koncie wciąż mają okrągłe zero. Dwa z nich – MOKS Słoneczny Stok Białystok oraz FC KJ Toruń nie rozegrały jeszcze swoich wszystkich spotkań.

Jak jednak wyglądała ostatnia kolejka w bardziej szczegółowych liczbach?

142 – jest to najwyższa liczba ataków przeprowadzona w jednym spotkaniu. Ich autorem jest beniaminek GSF Gliwice. Już w spotkaniu z Acaną Orłem gliwiczanie pokazali, że potrafią zaatakować. Teraz jednak do statystyk dołożyli też trafienia. Swoje spotkanie z Gwiazdą Ruda Śląska wygrali 5:1.

52 – tyle wyniosła największa liczba strzałów oddana przez jedną drużynę. I podobnie jak poprzednio wynik ten należy do GSF-u. Statystycznie więc zawodnicy z hali przy ulicy Jasnej oddawali jeden strzał co 46 sekund.

19 – poza uderzeniami liczy się jednak także ich celność. Z tym najlepiej radzili sobie gracze Rekordu Bielsko-Biała, którzy w tej kolejce oddali ich najwięcej. Patrząc na ogólną liczbę ich strzałów można wywnioskować, że niemalże co drugi lądował w świetle bramki.

13 – agresywna gra nie zawsze popłaca. Przekonał się o tym Piast Gliwice, który w pierwszej połowie popełnił pięć, a w drugiej części spotkania aż osiem przewinień. Nie może zatem dziwić też wynik ich spotkania. Zbyt duża liczba fauli znacznie przyczyniła się do ich porażki 1:3 z Clearexem Chorzów.

39 lat i 269 dni – w premierowym zwycięstwie GSF-u Gliwice w Futsal Ekstraklasie pomógł były zawodnik m.in. piłkarskiego Piasta Gliwice, Wojciech Kędziora. Strzelec pierwszego trafienia w meczu z Gwiazdą Ruda Śląska był jednocześnie najstarszym strzelcem gola w ten weekend.

19 lat i 82 dni – do zwycięstwa AZS UŚ Katowice swoją cegiełkę dołożył z kolei Jakub Jochymek, czyli najmłodszy zdobywca bramki w ten weekend. Kiedy zatem Wojciech Kędziora zaczynał swoją piłkarską karierę w Sośnicy Gliwce, Jochymka nie było jeszcze na świecie.

295 kilometrów – mecze to także wyjazdy. Najdłuższą trasę do pokonania mieli tym razem zawodnicy GI Malepszy Futsal Leszno, którzy mierzyli się właśnie ze wcześniej wspomnianymi katowiczanami. Po porażce 1:4 droga ta zapewne była jeszcze dłuższa.

18 kilometrów – niektórzy mieli jednak nieco krótszą podróż na obiekt rywala. Dokładnie byli to gracze Gwiazdy Rudy Śląskiej, którzy na wyjazd do Gliwic mogli dojechać szybciej niż niektórzy mieszkańcy Warszawy chcący przejechać na drugą stronę miasta.

24 minuty i 5 sekund – tyle czasu potrzebował z kolei Daniel Krawczyk z Gatty Active Zduńska Wola na skompletowanie hat-tricka w spotkaniu z Red Dragons Pniewy. Jest to pierwszy zawodnik, który dokonał tego wyczynu w tym sezonie.

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice doznał pierwszej porażki w sezonie. Górą w starciu z jelczanami okazali się być zawodnicy Rekordu Bielsko-Biała, którzy wygrali 4:3.

Na inaugurację nowego sezonu Futsal Ekstraklasy Jelczu-Laskowicach przyjechał rywal najlepszy z możliwych. Historia spotkań Acany Orła z Rekordem Bielsko-Biała dawała większe szanse na zwycięstwo gościom, ale zawodnicy Jesusa Lopeza nie mieli zamiaru patrzeć w przeszłość, chcąc tym samym odnieść cenne zwycięstwo przed własną publicznością.

Atomowy początek

I rzeczywiście od pierwszego gwizdka sędziego plan ten udało się realizować. Acana Orzeł próbował narzucić Rekordowi własne tempo gry, spychając tym samym rywali do defensywy. Blisko pierwszej bramki w nowym zespole był Marcin Firańczyk, ale jego uderzenie wybronił Bartłomiej Nawrat. Kilka minut później mogło być 1:0, ale dla przyjezdnych. Na szczęście gospodarzy piłka obiła poprzeczkę i na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis.

Taki stan nie trwał jednak długo, bowiem szybki kontratak na bramkę zamienił Maksym Pautiak, po bardzo inteligentnej asyście Firańczyka. Niewiele brakowało, a chwilę potem mogło być nawet 3:0, ale Nawrat wybronił najpierw strzał Mykoli Morozova, a następnie uderzenie Pautiaka.

Dla Maksyma Pautiaka był to pierwsza bramka w barwach Acany Orła Jelcz-Laskowice

Niewykorzystane sytuacje…

Goście nie potrafili w żaden sposób odpowiedzieć Orłom. Ci z kolei wciąż przeważali na parkiecie, zmuszając tym samym rywali do kolejnych fauli. Granicę pięciu przewinień Rekord przekroczył w 16. minucie, a to oznaczało przedłużony rzut karny. Przed kolejną szansą na podwyższenie prowadzenia stanął Firańczyk, ale górą w tym pojedynku okazał się być dobrze dysponowany Nawrat.

Niewykorzystana sytuacja zemściła po dokładnie 26 sekundach, a bramkę wyrównującą po szybkim rozegraniu zdobył Michał Kubik, ustalając tym samym wynik do przerwy na 1:1.

Cios za cios

Kibice zgromadzeni tego dnia w CSiR Jelcz-Laskowice nie musieli długo czekać na kolejne trafienie ich zawodników. Zaraz po zmianie stron prawą stroną z piłką pognał Kacper Kędra, a następnie zagrał ją do będącego przed bramką Ixemada Gonzaleza. Podanie jednak nie dotarło do Hiszpana, bowiem przeciął je Jani Korpela, wpychając nieudolnie futsalówkę do własnej bramki.

Goście zdołali wyrównać w 26. minucie, a na listę strzelców, po silnym strzale z dystansu, wpisał się Oleksandr Bondar. Maciej Foltyn, podobnie jak przy pierwszym straconym golu, był bez szans na jakąkolwiek reakcję.

Gracze z Bielska-Białej nie mieli jednak zamiaru poprzestać na remisie. Dobrze wykonany rzut rożny przez Bondara, na trzecie trafienie dla Rekordu zamienił Artur Popławski, przez co w tej chwili to Acana Orzeł musiał gonić wynik.

Jelczanie próbowali zaatakować, ale to Rekord strzelał bramki

Walka do samego końca

Trener Jesus Lopez próbował zatem przechytrzyć przeciwnika grą bez bramkarza, ale nie przyniosło to pożądanej korzyści. Z kolei Rekord szukał bramki dającej bezpieczną przewagę, co udało się drugi raz w tym spotkaniu Popławskiemu. Na pięć minut przed końcem Acana Orzeł przegrywał 2:4 i w tym momencie nie miał już nic do stracenia.

Nadzieję gospodarzom na korzystny rezultat, 42 sekundy przed końcową syreną przywrócił Kacper Kędra, który silnym uderzeniem czubkiem buta nie dał szans Nawratowi.

Mimo natarć Orłów na bramkę Nawrata przez praktycznie całą końcówkę, nie udało się ostatecznie gospodarzom doprowadzić do remisu. W ten sposób Rekord odniósł kolejne zwycięstwo nad Acaną Orłem i w rywalizacji obu zespołów wciąż jest niepokonany.

– Tak jak w zeszłym sezonie byłem zadowolony po meczach z Rekordem, ponieważ widziałem postęp zespołu, tak dziś jest u mnie taka sportowa złość. Mogliśmy to spotkanie zremisować, a nawet wygrać. Cieszę się jednak, że pokazaliśmy charakter i wolę walki, co na pewno będzie pozytywnym bodźcem do następnych spotkań – mówił Maciej Foltyn, kapitan oraz bramkarz Acany Orła.

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice – Rekord Bielsko-Biała 3:4 (1:1)
1:0 Maksym Pautiak 7′
1:1 Michał Kubik 16′
2:1 Jani Koreplea 23′ s.
2:2 Oleksandr Bondar 26′
2:3 Artur Popławski 29′
2:4 Artur Popławski 35′
3:4 Kacper Kędra 40′

Acana Orzeł: Foltyn (Charrier) – Pastars, Morozov, Firańczyk, Pautiak – Henrique, Solano, Marquina, Gonzalez, Kędra, Szypczyński.

Rekord: Nawrat (Burzej, Iwanek) – Popławski, Budniak, Bondar, Marek – Pietyra, Dudek, Gąsior, Da Silveira, Korpela, Kubik, Janovsky.

2. kolejka Futsal Ekstraklasy zapowiada się niezwykle emocjonująco. Przed nami nie tylko starcie Acany Orła z mistrzami Polski z Bielska-Białej, ale także dwukrotne derby Śląska.

Po pierwszych rozegranych meczach trudno jest wciąż powiedzieć jak będzie się prezentował układ tabeli nawet w niedalekiej przyszłości. Można jednak ocenić siłę oraz potencjał drużyn w ich bezpośrednich spotkaniach.

Clearex Chorzów – Piast Gliwice 14 września, godz. 17.00

Już na otwarciu kolejki dojdzie do śląskich derbów. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, z pewnością za faworyta spotkania każdy uznałby Clearex Chorzów. Teraz jednak to nie jest już takie oczywiste. Chorzowianie zaliczyli lekki falstart w Lesznie i choć Piast Gliwice również przegrał swój mecz, to trzeba pamiętać, że Piastunki mierzyły się z dużo silniejszym Rekordem Bielsko-Biała. Z tego względu trudno jest też odczytywać statystyki, jakie zostały wygenerowane po tych spotkaniach. Clearex bowiem mimo porażki, oddał aż 46 strzałów celnych. Gliwiczanie z kolei oddali zaledwie 18 uderzeń w światło bramki. O ostatecznym wyniku mogą zadecydować zatem detale. Jedno jest pewne – żadna z drużyn nie może sobie pozwolić na dwie porażki z rzędu na starcie rozgrywek.

Gatta Active Zduńska Wola – Red Dragons Pniewy 14 września, godz. 18.00

Zdecydowanym faworytem tego spotkania jest Gatta. Zawodnicy ze Zduńskiej Woli dobrze weszli w sezon, wygrywając w Białymstoku 2:0. Red Dragons zaliczyli z kolei porażkę 3:6 z AZS-em Katowice. Smoki nie popisały się przede wszystkim w defensywie. Gatta przyjęła od MOKS-u 36 strzałów celnych, a mimo to zachowała czyste konto. AZS UŚ Katowice miał ich tylko o dwa więcej, a jednak potrafił aż sześciokrotnie zmusić bramkarza z Pniew do wyciągnięcia piłki z siatki. W tym meczu każdy inny wynik niż wygrana Gatty będzie niespodzianką. Red Dragons nie mają zatem nic do stracenia.

AZS UŚ Katowice – GI Malepszy Futsal Leszno 15 września, godz. 17.00

Po wygranej z Red Dragons Pniewy katowiczanie ostrzą sobie zęby na kolejne trzy punkty. Nie będzie o to jednak tak łatwo, bowiem do stolicy województwa śląskiego przyjedzie beniaminek z Leszna. Drużyna, której barwy reprezentuje były zawodnik Acany Orła – Sebastian Wojciechowski już w sparingu pokazała, że będzie trzeba się z nią liczyć. Mecz ten może nie kreować wielu sytuacji podbramkowych, ale może to się także przełożyć na większy procent skuteczności. W poprzednim spotkaniu oba zespoły atakowały bowiem rzadziej od rywali, a mimo to potrafiły zejść z boiska zwycięsko.

Red Devils Chojnice – KS Constract Lubawa 15 września, godz. 18.00

Mecz ten można określić małymi derbami północy. Jest to określenie może trochę na wyrost, ale obie drużyny są w tym sezonie zespołami najbardziej wysuniętymi na północ naszego kraju. Ze względu na ogranie i doświadczenie w Futsal Ekstraklasie faworytem wydają się być chojniczanie. Zawodnicy Constractu będą jednak na to spotkanie mocno zmotywowani, ponieważ tym starciem zadebiutują na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Ich spotkanie z 1. kolejki z FC Toruń zostało przeniesione na 13 listopada.

GSF Gliwice – Gwiazda Ruda Śląska 15 września, godz. 18.00

Spotkanie to będzie drugimi derbami Śląska w tej kolejce. Będzie to jednak także pierwszy bezpośredni mecz między tegorocznymi beniaminkami. Poprzednie starcie obu drużyn w Gliwicach zakończyło się wygraną GSF-u 6:3. I podobnie może być również teraz. GSF wydaje się być drużyną lepszą, a szczególnie mocną na własnym terenie.

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice – Rekord-Bielsko Biała 16 września, godz. 20.00 (TUTAJ)

Spotkanie FC KJ Toruń – MOKS Słoneczny Stok Białystok odbędzie się 18 grudnia o godzinie 19.00.

W 2. kolejce Futsal Ekstraklasy sezonu 2019/20 Acana Orzeł Jelcz-Laskowice stanie przed ogromnym wyzwaniem. Jelczanie podejmą bowiem aktualnego mistrza Polski – Rekord Bielsko-Biała.

Po zremisowanym spotkaniu na wyjeździe z GSF-em Gliwice Acana Orzeł Jelcz-Laskowice wystąpi tym razem przed własną publicznością. Ich rywalem będzie jednak o wiele silniejszy przeciwnik – mistrz Polski, Rekord Bielsko-Biała.

Faworytem spotkania naturalnie będzie Rekord. Bielszczanie nieprzerwanie od trzech sezonów zajmują najwyższe miejsce na podium Futsal Ekstraklasy, co uczyniło ich prawdziwym hegemonem ligi. Mimo to gospodarze nie stoją na straconej pozycji.

Historia spotkań Acany Orła i Rekordu jest o wiele korzystniejsza dla przyjezdnych. Na cztery dotychczas rozegrane spotkania górą zawsze byli Rekordziści. Z tego powodu również i bilans bramkowy jest dla nich o wiele lepszy – 22:7.

Trzeba pamiętać jednak, że każdy mecz to zupełnie nowa historia, a i ją czasem trzeba zmienić. Ostatnie domowe spotkanie z Rekordem zawodnicy Jesusa Lopeza grali niecały rok temu, przegrywając 1:5. Wtedy to również była 2. kolejka Futsal Ekstraklasy, ale także dopiero drugi mecz w historii dla całego zespołu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Teraz Orzeł zyskał pełny sezon doświadczenia, dzięki czemu można spodziewać się z jego strony na prawdę dobrego spotkania.

Na pewno czeka nas ciężkie spotkanie z Mistrzem Polski. W naszym ostatnim meczu z Rekordem, przeciwnicy mieli już praktycznie zagwarantowane mistrzostwo i być może nie byli tak zmotywowani jak zawsze, dlatego też udało nam się prowadzić 3:0. Trudno mi znaleźć w tym momencie minusy w drużynie z Bielska-Białej, ale trener Chus Lopez na analizie wideo na pewno zwróci nam uwagę na to gdzie musimy uważać oraz na to gdzie możemy zaatakować rywala – zapowiada Mykola Morozov.

Początek spotkania już w najbliższy poniedziałek – 16 września o godzinie 20.00. Bilety w cenie 5 złotych (ulgowe) oraz 15 złotych (normalne) można nabyć w kasach CSiR Jelcz-Laskowice. Do 14 września obowiązuje także sprzedaż karnetów całosezonowych. Ich cena wynosi 60 złotych (ulgowe) oraz 140 złotych (normalne).

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice w dość niecodzienny sposób rozpoczął nowy sezon Futsal Ekstraklasy. W wyjazdowym spotkaniu z beniaminkiem ligi – GSF-em Gliwice gracze Jesusa Lopeza zremisowali bowiem 0:0. 

Na ten dzień kibice futsalu w Polsce czekali ponad trzy miesiące. Po tak długim czasie fani Acany Orła doczekali się jednak swoich zawodników na boisku, a konkretnie na hali w Gliwicach, gdzie jelczanie mierzyli się z beniaminkiem Futsal Ekstraklasy – GSF-em Gliwice.

Zespół Jesusa Lopeza, jako czwarta drużna poprzedniego sezonu, był faworytem spotkania. Mimo to Orły podeszły do tego wyzwania z należytą pokorą, wiedząc, że to co na papierze trzeba potwierdzić jeszcze boisku.

Od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że gospodarze są mocno zmotywowani, aby pokazać się z jak najlepszej strony. GSF grał agresywnie i szybko doskakiwał do graczy Acany Orła. Ci potrafili jednak przeciwstawić się rywalom, co pozwoliło im stworzyć kilka klarownych sytuacji. Blisko pokonania Barteczka byli m.in. Janis Pastars, czy też Maksym Pautiak.

Z czasem do głosu zaczęli dochodzić także gospodarze, którzy swoich okazji szukali głównie po uderzeniach zza pola karnego. Na posterunku zawsze stał jednak Maciej Foltyn, który albo notował skuteczną interwencję na linii bramkowej, albo przecinał głową dalekie podania rywali.

W końcówce zagrozić gliwiczanom ponownie spróbowali zawodnicy Acany Orła. Ich okazje nie zakończyły się jednak zdobyczą bramkową. Blisko wpisania się na listę strzelców byli chociażby Kacper Kędra, czy też Marcin Firańczyk, ale przy silnie broniących zawodnikach GSF-u nie mogli oddać w pełni dobrego strzału. Ostatecznie na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0, co przy wysokim tempie spotkania zapowiadało kolejną dawkę emocji na najwyższym poziomie.

Po zmianie stron kibice gospodarzy nie mogli być zawiedzeni. Ich zawodnicy ponownie rozpoczęli od wysokiego pressingu, który na szczęście Acany Orła, nie przyniósł im wielu korzyści w postaci strzałów na bramkę Macieja Foltyna.

Sygnał do ataku gliwiczanom dał w 29. minucie Tomasz Lutecki. Kapitan zespołu wszedł z piłką w pole karne i mając przed sobą już tylko golkipera Acany Orła uderzył prosto w niego. Poza tą akcją trudno było doszukać się podobnych prób po obu stronach. Zarówno GSF, jak i Acana grali bardziej zachowawczo niż w pierwszej części spotkania. Można było odnieść wrażenie, że o ostatecznym wyniku może zadecydować jedno trafienie, a to na pewno ograniczało ryzyko, jakie mogły ponieść oba zespoły.  

Zdecydowanie najbliżej wpisania się na listę strzelców był Ixemad Gonzalez. Hiszpan dwukrotnie próbował zaskoczyć golkipera GSF-u. Za pierwszym razem, jego uderzenie wybronił jeszcze Barteczek, ale przy drugiej próbie pomóc musiała mu już poprzeczka.

Na dwie minuty przed końcem spotkania trener Jesus Lopez zdecydował się na wzięcie czasu, aby ostatni raz, w tym decydującym momencie przekazać swoje wskazówki zawodnikom Acany Orła.

Taka zagrywka nie pomogła jednak w osiągnięciu celu, jakim było zdobycie zwycięskiego gola. Końcowa syrena oznaczała dla obu drużyn podział punktów, który jednak trzeba szanować. GSF rozegrał dobre spotkanie i na swoim terenie pewnie jeszcze niejeden raz odbierze komuś komplet punktów.

GSF Gliwice – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 0:0 (0:0)

GSF Gliwice: Barteczka (Szafrański) – Mirga, Lutecki (C), Pasierb, Wilk – Gładczak, Czech, Węgiel, Kędziora, Rabiej, Sitko, Szyszko, Cichy.

Acana Orzeł: Foltyn (C) (Charrier) – Morozov, Firańczyk, Kędra, Pautiak – Henrique, Solano, Pastars, Marquina, Gonzalez, Szypczyński.